Wykonała jej polecenie, chociaż tyle dobrego. Nie zignorowała sugestii. Trixie nie obserwowała jej ruchów, nie obchodził ją ten gówniany kupon, ale sam fakt, że nie odpuściła. Uśmiechnęła się sama do siebie, zadowolona z takiego obrotu sytuacji. Miała chęć wejść jej do głowy, trochę namieszać, spowodować, żeby zmieniła zdanie, wypłaciła jej tę nagrodę, a później musiała to oddać z własnej kieszeni. Mogła to zrobić, to nie było nic trudnego, nie dla kogoś jak ona, kto potrafił mieszać w głowach, zmieniać wspomnienia, decydować o tym, co będą robić, w jaki sposób zginą, a oni uśmiechnięci wykonywali jej polecenia. Zostawi sobie to na później, przy tych ludziach nie zamierzała korzystać ze swojego wahadełka, jednak zacisnęła na nim swoją dłoń, na tym niewielkim przedmiocie, który znajdował się na jej szyi, a potrafił siać ogromne zniszczenie.
Black już dawno przestała przejmować się tym kuponem, skupiła się na swoich myślach, była już niemalże pewna, że tutaj wróci, znajdzie w nocy tę kobietę i pokaże jej, gdzie jest jej miejsce. Humor od razu się jej poprawił, była zadowolona ze swojego sprytnego planu.
Prychnęła cicho, kiedy tamta wspomniała jej jaką mają datę, jakby ją to w ogóle obchodziło. - Szczęśliwi czasu nie liczą, prawda? - Odwróciła się za siebie, by spojrzeć na mężczyznę, który stał za nią. Był wysoki, okropnie wysoki, jednak wcale jej to nie przerażało, liczyła na to, że potwierdzi jej słowa, czy coś.
Zupełnie zignorowała kobietę, nie odpowiedziała jej już, zamiast tego spojrzała jeszcze na Ambroise'a i powiedziała cicho. - Okropną tutaj mają obsługę, radzę uważać, widać, że nie wszyscy powinni mieć doczynienia z ludźmi naszego pokroju. - Kojarzyła go, wiedziała, że był jednym z nich, z czystokrwistych, dumy czarodziejskiego społeczeństwa. Nie omieszkała więc powiedzieć, co myśli o zaistniałej sytuacji. Niedopuszczalne było takie traktowanie, a tamta na pewno nie miała spodziewać się tego, że Blackówna zamierzała się jej bardzo odpowiednio za to odwdzięczyć. Należała do ludzi pamiętliwych i uwielbiała się mścić, więc prędzej, czy później się tutaj wróci, może nawet dzisiaj? Złapie ją w ciemnym zaułku i pokaże, gdzie jest jej miejsce, cóż, pewnie niewiele wyciągnie z tej lekcji, bo będzie to jej ostatnia.