16.09.2025, 20:37 ✶
BERTIE BOTT
I zawędrowała na opuszczoną farmę pana Botta, gdzie powitały ją dźwięki pozostawionej tu zwierzyny gospodarskiej, której poświęciła nieco czasu.
Kury…
Przyjdź do swojego domu. Na ganku stoi klatka z patyków powiązanych barwionym na czerwono jutowym sznurem. Wokół niej rozlewa się białe morze: malutkie białe kuleczki — śnieguliczka — pękają głośno pod podeszwą buta. Po kilka pod każdym krokiem. Ciche trach-trach-trach. Zostaje mokra plama soku i białe zwłoki.
Klatka okrywa bukiet jak klosz. Wystarczy ją unieść. Na stelażu pod nią rozwieszono wieńce z jesiennych kwiatów: pomarańczowe aksamitki splecione w łańcuchy z fioletoworóżowymi astrami. Delikatne stokrotki i nagietki zdobią złożoną na stosie chryzantem buteleczkę słodkiego syropu z berberysu. Kwiatową kompozycję przetykają pospolite zioła: szczawik zajęczy, baldachy krwawnika, dziurawiec. Nie brakło w stroiku również jabłek, żurawiny i orzechów.
Gdy patrzysz na bukiet, wiesz, że wszystko, co znajduje się pod kloszem, można skonsumować.
Gdy policzysz swoje kury… kilka z nich musiało uciec nocą. Z pewnością.
dotknij trawy