16.09.2025, 20:43 ✶
WILLIAM LESTRANGE
I widziała, że to, co zrobiła było dobre. Czyżby więc w siódmej godzinie prac przyszedł czas na odpoczynek? Nie całkiem. Była jeszcze jedna osoba, która winna znaleźć się tego Mabon bliżej Matki.
Do Londynu Helloise teleportowała się jedynie na chwilę, aby zostawić pod progiem mieszkania Williama Lestrange’a całkiem zwyczajny kosz prezentowy z zaproszeniem na świąteczne nabożeństwo Mabon w Kowenie Whitecroft.
W koszu była buteleczka syropu z berberysu, zestaw kilku kadzideł — zielonego klasycznego z szałwii oraz nieco bardziej egzotycznego, z barwionej na czerwono białej szałwii nasączonej żywicą z draceny zwanej smoczym drzewem. Była również pachnąca korzennie świeca, bukiet jesiennych liści i parę słoików przetworów — konfitury morelowej z lawendą, żurawionej i dżem wiśniowy. Smacznego, William.
Koniec sesji
AUTOPROMOCJA
Spodobały Ci się urocze wyroby kniejowej wiedźmy, ale nie jesteś mieszkańcem Doliny Godryka i nie zostałeś wbrew swojej woli częścią Wielkiej Ofiary? Świetne wieści: nie rozliczyłam jeszcze swojej sesji zawodowej za wrzesień. Nie czekaj, zamów swój dar na Mabon już dziś. Wysoka jakość wyrobu, indywidualne podejście do klienta, dużo bonusów do rzutu, uśmiech Bogini gwarantowany.dotknij trawy