22.02.2023, 02:46 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.04.2023, 13:16 przez Chester Rookwood.)
Właśnie takiej reakcji spodziewał się po stojącym w drzwiach Robercie. Zainteresowania. Niemniej prawdziwy powód jego wizyty mógł wydawać się zastanawiający. Chester również liczył na to, że gospodarz nie każe mu długo czekać i szybko wpuści go do ciepłego mieszkania. Nie spędził dużo czasu na mrozie tak aby zdążyć przemarznąć do szpiku ani nie stał u drzwi prowadzących do mieszkania Mulcibera wystarczająco długo aby zapuścić tam korzenie. Nie zmieniało to faktu, że pora roku i pogoda nie zachęcały do opuszczenia ciepłego i przytulnego domostwa, tylko właśnie do pozostania w wypełnionej ciepłem przestrzeni domowego zacisza.
Zaproszony instynktownie otrzepał buty ze śniegu i wszedł przed otwarte drzwi do środka. Od razu zdjął z dłoni skórzane rękawiczki, które wsunął do kieszeni swojego płaszcza. Rozwinął splot czarnego szalika, chowając go do prawego rękawa zawieszonego na wieszaku płaszcza. Zdjęte obuwie pozostawił w wyznaczonym do tego miejscu. Podążył za gospodarzem w przeznaczonych dla gości kapciach, docierając wraz z tym czarodziejem do dobrze znanego mu salonu. Nie był tutaj pierwszy raz. Na pierwszy rzut oka to pomieszczenie w ogóle nie uległo zmianie przez cały ten czas, który upłynął od jego ostatniej wizyty u Mulciberów.
— Jak najbardziej — Przystał na tę sugestię co do wyboru miejsca. Stojący przy kominku fotel nawet w jego posiadłości stanowił jego ulubione miejsce wypoczynku po ciężkim dniu pracy, na którym zasiadał po to by dokończyć czytanie najnowszego numeru Proroka Codziennego czy po to aby napić się ognistej whisky. Teraz też był dobry powód ku temu, aby na stole zagościł alkohol. O co zadbał już gospodarz.
— Chodzi o Nobby'ego Leacha. Zapewne dotarły do ciebie informacje o chorobie, na którą zapadł szlamowaty Minister Magii. Z nieoficjalnych źródeł dowiedziałem się, że Leach wreszcie zamierza wycofać się z życia politycznego — Przekazał to Robertowi, gdy obaj zajęli usytuowane przed kominkiem fotele, trzymając w dłoniach szklanki z whisky. Dla niego była to dobra wiadomość i dla siedzącego przed nim Roberta również taka powinna być. Nawet, jeśli przyszła o wiele za późno.
Zaproszony instynktownie otrzepał buty ze śniegu i wszedł przed otwarte drzwi do środka. Od razu zdjął z dłoni skórzane rękawiczki, które wsunął do kieszeni swojego płaszcza. Rozwinął splot czarnego szalika, chowając go do prawego rękawa zawieszonego na wieszaku płaszcza. Zdjęte obuwie pozostawił w wyznaczonym do tego miejscu. Podążył za gospodarzem w przeznaczonych dla gości kapciach, docierając wraz z tym czarodziejem do dobrze znanego mu salonu. Nie był tutaj pierwszy raz. Na pierwszy rzut oka to pomieszczenie w ogóle nie uległo zmianie przez cały ten czas, który upłynął od jego ostatniej wizyty u Mulciberów.
— Jak najbardziej — Przystał na tę sugestię co do wyboru miejsca. Stojący przy kominku fotel nawet w jego posiadłości stanowił jego ulubione miejsce wypoczynku po ciężkim dniu pracy, na którym zasiadał po to by dokończyć czytanie najnowszego numeru Proroka Codziennego czy po to aby napić się ognistej whisky. Teraz też był dobry powód ku temu, aby na stole zagościł alkohol. O co zadbał już gospodarz.
— Chodzi o Nobby'ego Leacha. Zapewne dotarły do ciebie informacje o chorobie, na którą zapadł szlamowaty Minister Magii. Z nieoficjalnych źródeł dowiedziałem się, że Leach wreszcie zamierza wycofać się z życia politycznego — Przekazał to Robertowi, gdy obaj zajęli usytuowane przed kominkiem fotele, trzymając w dłoniach szklanki z whisky. Dla niego była to dobra wiadomość i dla siedzącego przed nim Roberta również taka powinna być. Nawet, jeśli przyszła o wiele za późno.