20.09.2025, 01:58 ✶
– Nie... Nie mam choroby morskiej – wymamrotał, chociaż prawdę mówiąc naprawdę wolałby, aby o to chodziło. Było to w końcu zdecydowanie łatwiejsze do wytłumaczenia, niż przyznanie się, że bał się kurwa wody. Eh... I najwidoczniej łatwiej jest zakomunikować, że czyjś błędnik się buntuje, niż to że morze było bezkresną czeluścią, a każdy kontakt z nim na pewno musiał zakończyć się śmiercią.
– Nie mam choroby morskiej po prostu... ‐ Po prostu kiedyś niemal nie utonąłem i od tego czasu nie ufam niczemu co może pomieścić więcej niż jakieś trzysta litrów wody, a i tak mimo wszystko wolę prysznic. Mam wrażenie, że zaraz utonę, zawsze mam takie wrażenie kiedy jestem chociażby na molo, a co dopiero teraz gdy jestem kurwa na tej przeklętej łodzi i naprawdę nie wiem ile jeszcze wytrzymam zanim nie oszaleję, bo nigdy do jasnej cholery nie postanowiłem wypłunąć na pełne morze. A tak poza tym to naprawdę nie mam obecnie czasu, ani na tyle wolnego, aby pozwolić sobie na śmierć lub pobyt w Lecznicy Dusz. – Po prostu boj... Bardzo nie lubię przebywać na otwartej wodzie. Albo w pobliżu otwartej wody. Proszę. Nie chcę na nią patrzeć. Muszę się uspokoić. W środku.
Obecnie Basilius nie miał zielonego pojęcia, czy to statekiem tak bujało, czy też to jego nogi tak się trzęsły. Musiał jednak przyznać, że Flint w tym całym chaosie był mimo wszystko jakimś czynnikiem, który chociaż trochę odwracał uwagę Prewetta od swojego głównego problemu. Zwłaszcza gdy skupił się na tym jak najlepiej wytłumaczyć mu swój problem. To... W połączeniu z uśmiechem na twarzy podróżnika paradoksalnie sprawiało, że... Myślał o tym problemie odrobinę mniej.
– Możesz opowiedzieć mi o Kairze. Tylko bez widoku na morze.
– Nie mam choroby morskiej po prostu... ‐ Po prostu kiedyś niemal nie utonąłem i od tego czasu nie ufam niczemu co może pomieścić więcej niż jakieś trzysta litrów wody, a i tak mimo wszystko wolę prysznic. Mam wrażenie, że zaraz utonę, zawsze mam takie wrażenie kiedy jestem chociażby na molo, a co dopiero teraz gdy jestem kurwa na tej przeklętej łodzi i naprawdę nie wiem ile jeszcze wytrzymam zanim nie oszaleję, bo nigdy do jasnej cholery nie postanowiłem wypłunąć na pełne morze. A tak poza tym to naprawdę nie mam obecnie czasu, ani na tyle wolnego, aby pozwolić sobie na śmierć lub pobyt w Lecznicy Dusz. – Po prostu boj... Bardzo nie lubię przebywać na otwartej wodzie. Albo w pobliżu otwartej wody. Proszę. Nie chcę na nią patrzeć. Muszę się uspokoić. W środku.
Obecnie Basilius nie miał zielonego pojęcia, czy to statekiem tak bujało, czy też to jego nogi tak się trzęsły. Musiał jednak przyznać, że Flint w tym całym chaosie był mimo wszystko jakimś czynnikiem, który chociaż trochę odwracał uwagę Prewetta od swojego głównego problemu. Zwłaszcza gdy skupił się na tym jak najlepiej wytłumaczyć mu swój problem. To... W połączeniu z uśmiechem na twarzy podróżnika paradoksalnie sprawiało, że... Myślał o tym problemie odrobinę mniej.
– Możesz opowiedzieć mi o Kairze. Tylko bez widoku na morze.