20.09.2025, 16:17 ✶
Powiedz mu, słowa zadudniły w głowie.
Icarus pytał po raz drugi o krew i Mona nie była w stanie mu opowiedzieć o tym, co naprawdę się wydarzyło. W jej głowie kłębiły się obrazy płonącej stolicy, krzyki ludzi, zapach dymu oraz popiołu, a w tym wszystkim ona sama biegała od jednego zagrożenia do drugiego, nie mając ani chwili, żeby zatrzymać się, przemyśleć własne działania. Chaos pochłonął ją na tyle, ile nie mogła wyobrazić sobie, co Icarus mógłby pomyśleć, gdyby poznał prawdę o jej milczeniu w obliczu śmierci.
Zostawiła człowieka na śmierć. Nie powiadomiła władz, nie zorganizowała żadnej pomocy. Tak samo, jak Ministerstwo, czuła, że zawiodła. Na domiar złego, patrząc na Icarusa, ulga z przerażeniem mieszały się ze sobą. Ulga, że on był bezpieczny, a przerażenie, że mogłaby utracić jego zaufanie, jeśli kiedykolwiek jakiekolwiek w niej pokładał.
— Pytałeś się o krew. Mówiłam, że to nie moja. Nie byłam sama tej nocy — odpowiedziała słabo. Powiedz mu. Powiedz mu, huczało. — Ella nie powinna tego widzieć ani słyszeć. Pójdę zobaczyć, co z nią i naszykuję wam pokoje — Później. Powiem mu później… Mona powędrowała do salonu, gdzie znalazła Ellie pogrążoną we śnie. Ostrożnie przykryła ją czystym kocem, dbając, aby nie obudzić dziewczyny. Dopiero w tym momencie mogła przyjrzeć się mieszkaniu na spokojnie.
Podłoga była osmolona, świadectwo ognia, który, na szczęście, nie zdążył wedrzeć się do środka. Wzrok Rowle wędrował po ścianach, zniszczonych meblach oraz pozostawionych przedmiotach. Miała więcej szczęścia niż wielu innych. Mogła oddychać i jeszcze coś naprawić.
— Twoja siostra zasnęła na kanapie, musiała być padnięta. Przygotowałam pokój gościny, nie wiem, jak będziecie chcieli się rozłożyć… — obserwowała go, kiedy wróciła po naszykowaniu pokoju. Zajęło to dłuższą chwilę. — Jak ty to robisz? — bąknęła wreszcie. Zajrzała mu przez ramię i poczuła się, jak mała dziewczynka.
Icarus pytał po raz drugi o krew i Mona nie była w stanie mu opowiedzieć o tym, co naprawdę się wydarzyło. W jej głowie kłębiły się obrazy płonącej stolicy, krzyki ludzi, zapach dymu oraz popiołu, a w tym wszystkim ona sama biegała od jednego zagrożenia do drugiego, nie mając ani chwili, żeby zatrzymać się, przemyśleć własne działania. Chaos pochłonął ją na tyle, ile nie mogła wyobrazić sobie, co Icarus mógłby pomyśleć, gdyby poznał prawdę o jej milczeniu w obliczu śmierci.
Zostawiła człowieka na śmierć. Nie powiadomiła władz, nie zorganizowała żadnej pomocy. Tak samo, jak Ministerstwo, czuła, że zawiodła. Na domiar złego, patrząc na Icarusa, ulga z przerażeniem mieszały się ze sobą. Ulga, że on był bezpieczny, a przerażenie, że mogłaby utracić jego zaufanie, jeśli kiedykolwiek jakiekolwiek w niej pokładał.
— Pytałeś się o krew. Mówiłam, że to nie moja. Nie byłam sama tej nocy — odpowiedziała słabo. Powiedz mu. Powiedz mu, huczało. — Ella nie powinna tego widzieć ani słyszeć. Pójdę zobaczyć, co z nią i naszykuję wam pokoje — Później. Powiem mu później… Mona powędrowała do salonu, gdzie znalazła Ellie pogrążoną we śnie. Ostrożnie przykryła ją czystym kocem, dbając, aby nie obudzić dziewczyny. Dopiero w tym momencie mogła przyjrzeć się mieszkaniu na spokojnie.
Podłoga była osmolona, świadectwo ognia, który, na szczęście, nie zdążył wedrzeć się do środka. Wzrok Rowle wędrował po ścianach, zniszczonych meblach oraz pozostawionych przedmiotach. Miała więcej szczęścia niż wielu innych. Mogła oddychać i jeszcze coś naprawić.
— Twoja siostra zasnęła na kanapie, musiała być padnięta. Przygotowałam pokój gościny, nie wiem, jak będziecie chcieli się rozłożyć… — obserwowała go, kiedy wróciła po naszykowaniu pokoju. Zajęło to dłuższą chwilę. — Jak ty to robisz? — bąknęła wreszcie. Zajrzała mu przez ramię i poczuła się, jak mała dziewczynka.
jaskółka, czarny brylant,
wrzucony tu przez diabła
wrzucony tu przez diabła