20.09.2025, 22:08 ✶
Mona poczuła, jak jego dłoń zadrżała w jej własnej. Zimno, które biło z mężczyzny, przenikało nawet przez materiał peleryny. Jeszcze chwilę wcześniej zastanawiała się, czy sama nie runęłaby obok niego, w tym momencie natomiast wiedziała, że nie mogła tego zrobić.
— Darzę cię zupełnie innymi uczuciami — przypomniała mu. W jej sercu nie było miejsca na nienawiść wobec Icarusa. Z pewnością był jakiś skrawek wybijający się czasami — cień, przebłysk wspomnień, słów wypowiedzianych w złości i pośpiechu, nuty żalu oraz zdrady, ale była to drobna cena, jaką gotowa była zapłacić, aby znów móc być u jego boku.
Kobieta mocniej zacisnęła palce na jego dłoni. Musiała go stąd zabrać, a choćby i na własnych barkach. — Jeszcze tylko kawałek, Ari — powiedziała bardziej do siebie niż do niego, bo jego spojrzenie gasło z każdą chwilą. — Słyszysz mnie? — nachyliła się ku niemu, prowadząc go półkrokiem. — Jeszcze trochę i odpoczniesz u mnie. Nigdzie indziej nie musisz iść — kroki kierowały ich ku światłom miasteczka, które majaczyły pod postacią obietnicy ratunku, a kiedy znalazła bezpieczny punkt do teleportacji, zabrała ich dwójkę z powrotem do domu.
— Darzę cię zupełnie innymi uczuciami — przypomniała mu. W jej sercu nie było miejsca na nienawiść wobec Icarusa. Z pewnością był jakiś skrawek wybijający się czasami — cień, przebłysk wspomnień, słów wypowiedzianych w złości i pośpiechu, nuty żalu oraz zdrady, ale była to drobna cena, jaką gotowa była zapłacić, aby znów móc być u jego boku.
Kobieta mocniej zacisnęła palce na jego dłoni. Musiała go stąd zabrać, a choćby i na własnych barkach. — Jeszcze tylko kawałek, Ari — powiedziała bardziej do siebie niż do niego, bo jego spojrzenie gasło z każdą chwilą. — Słyszysz mnie? — nachyliła się ku niemu, prowadząc go półkrokiem. — Jeszcze trochę i odpoczniesz u mnie. Nigdzie indziej nie musisz iść — kroki kierowały ich ku światłom miasteczka, które majaczyły pod postacią obietnicy ratunku, a kiedy znalazła bezpieczny punkt do teleportacji, zabrała ich dwójkę z powrotem do domu.
Koniec sesji
jaskółka, czarny brylant,
wrzucony tu przez diabła
wrzucony tu przez diabła