21.09.2025, 00:02 ✶
Hestia wpatrywała się w fokę, oczekując że ta rzeczywiście coś zaraz powie. Foka milczała. Chyba rzeczywiście podziękowała po prostu zwykłej foce.
Z drugiej strony foka spojrzała się na nią i dotknęła jej szkicownika, więc chyba coś tam rozumiała. Albo przynajmniej wyczuwała. Hestia przeniosła wzrok na przemoczony zeszyt i delikatnie dotknęła palcami, mokrej okładki.
– Hm... Chyba teraz nie mam wyboru i muszę kupić kolejny ‐ wymamrotała trochę do siebie, a trochę do foki. To akurat nie była jeszcze aż taka tragedia. W końcu dopiero zaczynała rysować w tym, a przecież na świecie było tak wiele pięknych okładek, więc mogła spokojnie kupić nowy. W sumie ostatnio widziała taki ładny niebieski ze srebrnymi kwiatkiami, ktore świeciły się w świetle na różne kolory tęczy, albo też tem w taki urocze żyrafy, lub...
Zaraz... Czemu ta foka sobie już szła? Ah... no tak. Bo była foką. Zapewne miała inne sprawy na głowie jak jedzenie glonów, czy krewetek. Hestia westchnęła cicho, rozejrzała sję po okolicy i ponownie opadła na piasek, tym razem plecami, ignorując to, że jej t-shirt będzie jeszcze bardziej zapiaszczony, a dzisiejsze mycie głowy z pewnością będzie znacznie bardziej uciążliwe.
Żyła.
Naprawdę żyła.
Przyjrzała się swoim dłoniom. Były niebieskie ze stresu. Nie sine, niebieskie. Najwyraźniej nerwy sprawiły, że skóra wokół jej paznokci postanowiła zmienić kolor. Wzięła kilka głębszych oddechów i powoli zapanowała nad tą sytuacją.
A potem jej oczy niebezpiecznie zmieniły kolor na błekit, gdy usłyszała kobiecy głos.
W pierwszej chwili myślała, że to znowu ta istota, ale nie...
– Brynja? – wydusiła z siebie zaskoczona, bo ostatnim kogo się tutaj spodziewała była starsza koleżanka z tego samego domu w Hogwarcie. – Co ty tu robisz? Jak to się upomina? Uważaj. Tu grasuje jakąś istota. Nie podchodz do wody.
Była chyba zbyt oszołomiona, aby skojarzyć wszystkie fakty.
Z drugiej strony foka spojrzała się na nią i dotknęła jej szkicownika, więc chyba coś tam rozumiała. Albo przynajmniej wyczuwała. Hestia przeniosła wzrok na przemoczony zeszyt i delikatnie dotknęła palcami, mokrej okładki.
– Hm... Chyba teraz nie mam wyboru i muszę kupić kolejny ‐ wymamrotała trochę do siebie, a trochę do foki. To akurat nie była jeszcze aż taka tragedia. W końcu dopiero zaczynała rysować w tym, a przecież na świecie było tak wiele pięknych okładek, więc mogła spokojnie kupić nowy. W sumie ostatnio widziała taki ładny niebieski ze srebrnymi kwiatkiami, ktore świeciły się w świetle na różne kolory tęczy, albo też tem w taki urocze żyrafy, lub...
Zaraz... Czemu ta foka sobie już szła? Ah... no tak. Bo była foką. Zapewne miała inne sprawy na głowie jak jedzenie glonów, czy krewetek. Hestia westchnęła cicho, rozejrzała sję po okolicy i ponownie opadła na piasek, tym razem plecami, ignorując to, że jej t-shirt będzie jeszcze bardziej zapiaszczony, a dzisiejsze mycie głowy z pewnością będzie znacznie bardziej uciążliwe.
Żyła.
Naprawdę żyła.
Przyjrzała się swoim dłoniom. Były niebieskie ze stresu. Nie sine, niebieskie. Najwyraźniej nerwy sprawiły, że skóra wokół jej paznokci postanowiła zmienić kolor. Wzięła kilka głębszych oddechów i powoli zapanowała nad tą sytuacją.
A potem jej oczy niebezpiecznie zmieniły kolor na błekit, gdy usłyszała kobiecy głos.
W pierwszej chwili myślała, że to znowu ta istota, ale nie...
– Brynja? – wydusiła z siebie zaskoczona, bo ostatnim kogo się tutaj spodziewała była starsza koleżanka z tego samego domu w Hogwarcie. – Co ty tu robisz? Jak to się upomina? Uważaj. Tu grasuje jakąś istota. Nie podchodz do wody.
Była chyba zbyt oszołomiona, aby skojarzyć wszystkie fakty.