23.09.2025, 14:16 ✶
Gdy mówił o strachu i bogach, jej błękitne oczy zwęziły się nieznacznie, a na gładkim czole pojawiła się ledwie widoczna, pionowa kreska. Przeniosła na niego ponownie spojżenie, ukrywając skutecznie chwilowy przebłysk irytacji. Badała go wzrokiem z rodzajem chłodnej, analitycznej ciekawości. Mimo tego grymasu jej usmiech pozostał nienagannie uprzejmy. Gdy skończył swoją wypowiedź Ceolsige obdarzyła go przelotnym, acz wyrazistym, karcącym spojrzeniem. Miało w sobie coś z reconesansu nauczycielki, która łapie interesującego, acz nazbyt butnego ucznia na uproszczeniu skomplikowanego zagadnienia.
Zamiast komentarza, jej smukła dłoń zniknęła powoli w wewnętrznej kieszeni płaszcza poszukując znajomego kształtu dębowej fajki oraz małą, skórzaną kapciuchę wraz z niezbędnikiem. Niespiesznymi, precyzyjnymi ruchami wyjełą szczyptę aromatycznego tytoniu. Zaczęła nabijać cybuch, a sam ten rytuał zdawał się na chwilę tworzyć wokół niej bańkę spokoju. Ruchy wykonywała niemal machinalnie nie odrywając spojżenia i uwagi od rozmówców.
— Pańska teza jest tak kusząco prosta, panie Shafiq, że aż prosi się o to, by rozwinąć ją w spokojniejszych okolicznościach — odezwała się w końcu, a jej głos był gładki i melodyjny. Schowała płynnie kaciuchę do kieszeni i powolnym ruchem rozłożyła niezbędnik. — To najlepszy dowód na to, że ten temat zasługuje na więcej niż kilka słów rzuconych przy straganie.- Ton pozostał nienagannie uprzejmy, a na ustach błąkał się cień życzliwego uśmiechu, co tworzyło intrygujący kontrast z treścią jej słów. Je spojżenie tylko ukradkiem, niby mimochodem przeskakiwało po okolicznych straganach i przemieszczajacych się postaciach. Ubijak cichutko rozganitał tytoń, a następnie złożony trafił z powrotem o jej kieszeni.
Po czym jej uwaga w całości przeniosła się na kramarkę. Uśmiech na twarzy Ceolsige stał się cieplejszy, nieco pobłażliwy, jakby chciała dodać dziewczynie otuchy po tym ministerialnym przesłuchaniu. W jej lewej dłoni kołysała się ciemna dębowa fajka podczas gdy prawą poszukiwała w kieszeni spódnicy swojej różdżki.
— Proszę, nie przejmuj się tą podniosłą tonacją — powiedziała łagodnie, zerkając z udawaną konspiracją w stronę Anthony'ego. — Podejrzewam, że pan Shafiq spędza ostatnio zbyt wiele czasu nad wyjątkowo nużącymi, schematycznymi dokumentami i ten patos po prostu wchodzi w krew. Odrobina prawdziwych przeżyć potrafi byc inspirująca. Czuję sie skuszona wysłuchaniem pełnej oferty. - Zakonczyła z zachęcającym delikatnym skinieniem głowy.
Zamiast komentarza, jej smukła dłoń zniknęła powoli w wewnętrznej kieszeni płaszcza poszukując znajomego kształtu dębowej fajki oraz małą, skórzaną kapciuchę wraz z niezbędnikiem. Niespiesznymi, precyzyjnymi ruchami wyjełą szczyptę aromatycznego tytoniu. Zaczęła nabijać cybuch, a sam ten rytuał zdawał się na chwilę tworzyć wokół niej bańkę spokoju. Ruchy wykonywała niemal machinalnie nie odrywając spojżenia i uwagi od rozmówców.
— Pańska teza jest tak kusząco prosta, panie Shafiq, że aż prosi się o to, by rozwinąć ją w spokojniejszych okolicznościach — odezwała się w końcu, a jej głos był gładki i melodyjny. Schowała płynnie kaciuchę do kieszeni i powolnym ruchem rozłożyła niezbędnik. — To najlepszy dowód na to, że ten temat zasługuje na więcej niż kilka słów rzuconych przy straganie.- Ton pozostał nienagannie uprzejmy, a na ustach błąkał się cień życzliwego uśmiechu, co tworzyło intrygujący kontrast z treścią jej słów. Je spojżenie tylko ukradkiem, niby mimochodem przeskakiwało po okolicznych straganach i przemieszczajacych się postaciach. Ubijak cichutko rozganitał tytoń, a następnie złożony trafił z powrotem o jej kieszeni.
Po czym jej uwaga w całości przeniosła się na kramarkę. Uśmiech na twarzy Ceolsige stał się cieplejszy, nieco pobłażliwy, jakby chciała dodać dziewczynie otuchy po tym ministerialnym przesłuchaniu. W jej lewej dłoni kołysała się ciemna dębowa fajka podczas gdy prawą poszukiwała w kieszeni spódnicy swojej różdżki.
— Proszę, nie przejmuj się tą podniosłą tonacją — powiedziała łagodnie, zerkając z udawaną konspiracją w stronę Anthony'ego. — Podejrzewam, że pan Shafiq spędza ostatnio zbyt wiele czasu nad wyjątkowo nużącymi, schematycznymi dokumentami i ten patos po prostu wchodzi w krew. Odrobina prawdziwych przeżyć potrafi byc inspirująca. Czuję sie skuszona wysłuchaniem pełnej oferty. - Zakonczyła z zachęcającym delikatnym skinieniem głowy.