20.02.2023, 14:00 ✶
Nigdy nie tracił nawet minuty ciemności. Ledwie słońce schowało się za horyzont a Cody już spacerował uliczkami Londynu, Doliny Godryka i Aleją Horyzontalną. Niełatwo jest oswoić się ekstrawertykowi z całodziennym uwięzieniem w czterech ścianach na rzecz szlajania się wieczorami i nocami. Za normalnego życia w domu spędzał raptem pięć godzin przeznaczonych na sen i szybki prysznic. Teraz przeciągało się to do dziesięciu, nawet dwunastu godzin. Wysłał wiadomość Heather, że mogą spotkać się jeszcze dzisiaj. Wybrał miejsce publiczne aby jednak poprzebywać wśród ludzi. Potrzebował tych rozmów w tle, mijanych sylwetek, dźwięku kroków, szczekania psidwaków, kłótni przez okno kamienicy… to działało na niego odprężająco. Uwielbiał hałas, głośną muzykę, energię bijącą z ożywionych rozmów - z tego powodu zaliczał się do kategorii gaduł. Zawsze miał coś do powiedzenia, nawet jeśli temat go nie dotyczył.
Aktualnie nie odczuwał pragnienia i z ogromną chęcią wypierał je z myśli, przynajmniej dzisiaj udając normalnego mężczyznę. Kręcił się w okolicy jednej latarni i zimnej ławki, tuż przy rozwidleniu prowadzącym do wielkiej do fontanny. Lekko ciepłe ręce wcisnął do kieszeni płaszcza i tak spacerował w te i we wte, jak zawsze niecierpliwy. Nie miał trudności żeby spostrzec Heather, wszak jej rude włosy miały identyczną funkcję rzucania się w oczy co jego czupryna. Od razu ruszył w kierunku dziewczyny, na powitanie rzucając "o, jesteś" i zaraz to ściskając ją w niespodziewanym dla nich obojga krótkim przytuleniu.
- Nie chciałem wysyłać więcej listów. Powiedz mi co się dzieje z Charlim. Dowiedziałem się, że zaginął. Nie miałem z nim żadnego kontaktu dłuższy czas… jak dawno temu? Co o tym wiesz?- zarzucił ją gradem pytań, wpatrując się intensywnie w jej piegowatą twarz. Teoretycznie mieli jeszcze porozmawiać o jego śmierci i nieżyciu ale uznał, że temat Charliego jest ważniejszy. To kumpel z lat szkolnych, dogadywali się bez najmniejszego problemu. Identyczne poglądy, obaj ekstrawertyczni, głośni i skorzy do żartów. Gdy tylko Brenna powiedziała mu, że Charlie zaginął to tak zestresował się, że musiał wypić nadprogramową dawkę krwi aby się uspokoić. Paznokcie miał poobgryzane… przez kilka chwil bo te cały czas się regenerowały i tylko pogłębiały jego niezdrowy nawyk. W zielonych ślepiach widniało jedno wielkie przyjęcie lecz tym razem nie był upiornie szary, wysuszony i głośny. Teraz odznaczał się po prostu bladością, jakby lada moment miało go chwycić przeziębienie.
Aktualnie nie odczuwał pragnienia i z ogromną chęcią wypierał je z myśli, przynajmniej dzisiaj udając normalnego mężczyznę. Kręcił się w okolicy jednej latarni i zimnej ławki, tuż przy rozwidleniu prowadzącym do wielkiej do fontanny. Lekko ciepłe ręce wcisnął do kieszeni płaszcza i tak spacerował w te i we wte, jak zawsze niecierpliwy. Nie miał trudności żeby spostrzec Heather, wszak jej rude włosy miały identyczną funkcję rzucania się w oczy co jego czupryna. Od razu ruszył w kierunku dziewczyny, na powitanie rzucając "o, jesteś" i zaraz to ściskając ją w niespodziewanym dla nich obojga krótkim przytuleniu.
- Nie chciałem wysyłać więcej listów. Powiedz mi co się dzieje z Charlim. Dowiedziałem się, że zaginął. Nie miałem z nim żadnego kontaktu dłuższy czas… jak dawno temu? Co o tym wiesz?- zarzucił ją gradem pytań, wpatrując się intensywnie w jej piegowatą twarz. Teoretycznie mieli jeszcze porozmawiać o jego śmierci i nieżyciu ale uznał, że temat Charliego jest ważniejszy. To kumpel z lat szkolnych, dogadywali się bez najmniejszego problemu. Identyczne poglądy, obaj ekstrawertyczni, głośni i skorzy do żartów. Gdy tylko Brenna powiedziała mu, że Charlie zaginął to tak zestresował się, że musiał wypić nadprogramową dawkę krwi aby się uspokoić. Paznokcie miał poobgryzane… przez kilka chwil bo te cały czas się regenerowały i tylko pogłębiały jego niezdrowy nawyk. W zielonych ślepiach widniało jedno wielkie przyjęcie lecz tym razem nie był upiornie szary, wysuszony i głośny. Teraz odznaczał się po prostu bladością, jakby lada moment miało go chwycić przeziębienie.