25.09.2025, 13:32 ✶
Z Lazarusem
Jak bardzo zmieniła się Lorien Crouch? Jak bardzo zmienił się Lazarus Lovegood? Można było odnieść wrażenie, że nie zmienili się praktycznie wcale od tych pięknych, szkolnych czasów. W porządku - może jej spódnice stały się odpowiednio dłuższe, a w jego rudej fryzurze powoli zaczęły się pojawiać pierwsze siwe włosy, ale poza ministerialnymi korytarzami nadal byli po prostu ludźmi.
Trochę starszymi i zdecydowanie bardziej zmęczonymi w natłoku spraw i całego pokłosia Spalonej Nocy. To było miłe spotkać się na bardziej neutralnym gruncie, co do tego nie miała żadnych wątpliwości.
- To bardzo hojne z jego strony. Doprawdy…- Powiedziała powoli, unosząc brwi w najszczerszym zdumieniu. Takim, które ciężko było udawać, bo przychodziło nagle.- Ciekawych czasów dożyliśmy.
Nawet bardzo ciekawych, bo sam fakt, że Antonio był w pracy obecny - ciałem i duchem, napawał większość jego znajomych momentami wręcz… niepokojem. Nie mogła powiedzieć, że jej to nie cieszy. Co prawda nie widziała go dzisiaj, ale ponoć był.
Miło wiedzieć zaangażowanie. powiedziała nawet dzisiaj Aaronowi, gdy oboje obserwowali snujących się nieszczęśliwie, skierowanych do pracy w święta urzędników. Te grobowe miny z pewnością wyrażały zadumę i rozwagę nad przyszłością Ministerstwa Magii.
Sama wyszła wcześniej, bo odwołano część popołudniowych posiedzeń. Ale jeszcze miała trochę czasu nim wróci do Mulciber Manor na kolację. Hmm. Nie miała żadnego prezentu dla Pana Moody'ego. Może ta peleryna... Później o tym pomyśli.
- Cóż, pan Shafiq nie należy do zbyt religijnych osób, ale każdy, nawet on, potrzebuje czasu do przemyśleń. Przejdźmy się.- Ostatnie słowo zabrzmiało bardziej jak dyspozycja służbowa co prawda niż prośba czy nawet koleżeńska propozycja. Ale w ich stronę zmierzała całkiem spora grupka, sądząc po mocnym akcencie i oburzająco wręcz głośnym sposobie prowadzenia konwersacji, amerykańskich turystów,
- Przyznaję, że zaskoczyła mnie informacja o Pańskim przeniesieniu.- Kontynuowała jak gdyby nigdy nic, przechodząc między straganami. Zatrzymała się raz po raz, żeby na coś zerknąć, choć niewiele rzeczy faktycznie miało szansę przykuć jej uwagę.- OMSHM to niewątpliwie dobry punkt wyjścia dla młodych i ambitnych no cóż…- zniżyła głos do scenicznego szeptu.-... stażystów. Wydawało mi się, że ma pan, panie Lovegood raczej stabilną posadę w… to chyba było Biuro Celne, prawda?
Czy Lorien była wścibska? Tak. Ale nie było z pozoru w tym wścibstwie żadnej wielkiej złośliwości. Ot po prostu czysta, ludzka ciekawość, tak typowa dla biurw ministerialnych.