28.09.2025, 01:00 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.09.2025, 01:02 przez Hestia Bletchley.)
– Słucham? – Hestia spojrzała się na nią tak jakby Brynja co najmniej wyskoczyła przed nia w cekinowym kostiumie i zaczęła tańczyć. Nagle jednak zmarszczyła brwi, a wyrażenie twarzy młodej kobiety stał się zdecydowanie bardziej podejrzliwy. – Co masz na myśli mówiąc, że mamy mniej sprytu niż podejrzewasz?
Kim byli ci wy? Uprzedzona wydarzeniami ostatnich dni w pierwszej chwili pomyślała, że czarownica zradykalizowała się przez te wszystkie lata i miała na myśli wszystkich tych, którzy nie pochodzili z czystokrwistych rodzin, ale to przecież nie mogło być to. Brynja taka nie była.
– Ja Uhm... Trochę – Niby była ubrana w dość ciepłą koszulkę, ale... Ale wszystko było mokre. – Nie planowałam się kąpać – wysiliła się na żart. – Ah no tak. Pracujesz w Płomyczku. Pewnie eee... Pewnie często masz dzieci wpadające do wody, czy... – Zaraz... Co? Jak niby dzieci w Płomyczku miałyby wpadać do wody? Chyba z jakiegoś powodu założyła, że Brynja chodziła z nimi nad wodę, albo że niechcący rzucały jakieś zaklęcie. – Nie ważne. Po prostu przyszłam tutaj porysować, ale jak widzisz nie wyszło. No wiesz. W domu ostatnio jest trochę... Za głośno i chciałam chwili spokoju.
Na Merlina, jak dobrze że kiedyś już całowała się z kimś w Hogwarcie, bo chyba umarłaby gdyby to był jej pierwszy pocałunek. Taki nie za fajny. Z dziwną, morderczą istotą, która próbowała ją zabić. A przecież w tych wszystkich książkowych historiach miłosnych, chodziło o to że zakochane w głównej bohaterce mordercze istoty mordują wszystkich poza nią samą. Nie że jakoś szczególnie je czytała.
Kim byli ci wy? Uprzedzona wydarzeniami ostatnich dni w pierwszej chwili pomyślała, że czarownica zradykalizowała się przez te wszystkie lata i miała na myśli wszystkich tych, którzy nie pochodzili z czystokrwistych rodzin, ale to przecież nie mogło być to. Brynja taka nie była.
– Ja Uhm... Trochę – Niby była ubrana w dość ciepłą koszulkę, ale... Ale wszystko było mokre. – Nie planowałam się kąpać – wysiliła się na żart. – Ah no tak. Pracujesz w Płomyczku. Pewnie eee... Pewnie często masz dzieci wpadające do wody, czy... – Zaraz... Co? Jak niby dzieci w Płomyczku miałyby wpadać do wody? Chyba z jakiegoś powodu założyła, że Brynja chodziła z nimi nad wodę, albo że niechcący rzucały jakieś zaklęcie. – Nie ważne. Po prostu przyszłam tutaj porysować, ale jak widzisz nie wyszło. No wiesz. W domu ostatnio jest trochę... Za głośno i chciałam chwili spokoju.
Na Merlina, jak dobrze że kiedyś już całowała się z kimś w Hogwarcie, bo chyba umarłaby gdyby to był jej pierwszy pocałunek. Taki nie za fajny. Z dziwną, morderczą istotą, która próbowała ją zabić. A przecież w tych wszystkich książkowych historiach miłosnych, chodziło o to że zakochane w głównej bohaterce mordercze istoty mordują wszystkich poza nią samą. Nie że jakoś szczególnie je czytała.