28.09.2025, 19:57 ✶
Niekoniecznie nawet zabiegał o to, żeby z niej szydzić. Sama gdzieś zgubiła rozum, a jego słowom brakowało jakiejś uszczypliwości. Był chyba bardziej zmęczony, zastanawiając się od kiedy został sprzątaczką, martwiącą się czym wywabić barwnik z cudzej podłogi. Jej słabość była zwyczajnie w tym momencie niezrozumiała.
Wzniósł oczy do nieba, kiedy kazała mu przestać, wreszcie się ruszając i podnosząc głowę, ale też nic sobie nie robiąc ze szturchnięcia, które umieściła gdzieś na wysokości jego łopatki. Była rozemocjonowana, tego akurat nie dało się przeoczyć, ale jeszcze nie udało jej się wypluć z siebie dlaczego. Przynajmniej do czasu.
Uniósł lekko brew na wiadomość, że coś podobno snuło jej się po domu przez ostatnie dni. Powstrzymał się, siłą niemal, by nie zapytać czy przypadkiem nie zapaliła czegoś niewłaściwego, a potem oddała się sztuce eksterioryzacji i coś zwyczajnie namieszało jej się w głowie. Zamiast tego podszedł do niej. Powoli, krok za krokiem zbliżając się do krzesła na którym siedziała, by wreszcie zatrzymać za nią i położyć dłonie na jej ramionach, naciskając kciukami mocniej u podstawy jej karku i przez moment zastanawiając się.
- Coś? Czy to coś miało jakiś kształt? - zapytał wreszcie, łaskawie ignorując jej dalsze słowa, przynajmniej na razie. Wyjęcie było problematyczne i raczej w tym momencie zaleciłby jej ugotowanie kociołka jakiegoś zajzajeru, który zrobiłby dokładnie to co opisała. Mógł co najwyżej tę krew transmutować, ale to już za chwilę. Ukończenie edukacji też, nie miało tutaj raczej nic do powiedzenia. Nikt przecież nie uczył w Hogwarcie jak radzić sobie z plamami krwi rozlanymi na podłodze.
Wzniósł oczy do nieba, kiedy kazała mu przestać, wreszcie się ruszając i podnosząc głowę, ale też nic sobie nie robiąc ze szturchnięcia, które umieściła gdzieś na wysokości jego łopatki. Była rozemocjonowana, tego akurat nie dało się przeoczyć, ale jeszcze nie udało jej się wypluć z siebie dlaczego. Przynajmniej do czasu.
Uniósł lekko brew na wiadomość, że coś podobno snuło jej się po domu przez ostatnie dni. Powstrzymał się, siłą niemal, by nie zapytać czy przypadkiem nie zapaliła czegoś niewłaściwego, a potem oddała się sztuce eksterioryzacji i coś zwyczajnie namieszało jej się w głowie. Zamiast tego podszedł do niej. Powoli, krok za krokiem zbliżając się do krzesła na którym siedziała, by wreszcie zatrzymać za nią i położyć dłonie na jej ramionach, naciskając kciukami mocniej u podstawy jej karku i przez moment zastanawiając się.
- Coś? Czy to coś miało jakiś kształt? - zapytał wreszcie, łaskawie ignorując jej dalsze słowa, przynajmniej na razie. Wyjęcie było problematyczne i raczej w tym momencie zaleciłby jej ugotowanie kociołka jakiegoś zajzajeru, który zrobiłby dokładnie to co opisała. Mógł co najwyżej tę krew transmutować, ale to już za chwilę. Ukończenie edukacji też, nie miało tutaj raczej nic do powiedzenia. Nikt przecież nie uczył w Hogwarcie jak radzić sobie z plamami krwi rozlanymi na podłodze.
We said we're going to conquer new frontiers
Go on, stick your bloody head in the jaws of the beast
Go on, stick your bloody head in the jaws of the beast