28.09.2025, 22:35 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.09.2025, 23:15 przez Elliott Malfoy.)
Z Anthonym na balkonie -> przechodzą na toast do środka.
Uśmiechnął się enigmatycznie.
- Lub wręcz przeciwnie, przyjąłby moją pewność z wdzięczną dozą ulgi. Potrafimy być dla siebie nawzajem niesamowicie bezwzględni, choć przyznam, romanse na tak wysokim szczeblu charakteryzują się finiszem z publiczną egzekucją - dodał, poniekąd żartobliwie, choć przekazał swoją najszczerszą opinię.
- Nic nie jest bezwarunkowe, a przede wszystkim pieniądze w sektorze publicznym - zawsze komunikowali się półsłówkami, toteż w tej rozmowie kontynuował polityczną tradycję - Stołek Ministra nie daje władzy absolutnej, strach pomyśleć co by było i jakie charaktery by przyciągał, gdyby dawał - pomyślał o swoim ojcu, a w niebieskich oczach zawitała gęstość mgły; pustka, której głębia okazywała się niezmierzona.
- Z całą moją sympatią do Cattemore'a oraz jego przykładnej dyscypliny pracy - aby dać zadanie ekipie sprzątającej potrzeba wpierw wybuchu, a jak widać nasze podejście reagowania, a nie przeciwdziałania opróżnia sakiewkę w zawrotnym tempie. Naprawy to kwestia życia codziennego, bardzo potrzebna, ale nie kluczowa. Zapobieganie powinno być naszym priorytetem - uciął, bo balansował na cienkim lodzie tego, czym należało dzielić się podczas tak tłocznych imprez.
Sympatia dziadka do Carremore'a zaskakująco nie zgrzytała z aktualnym podejściem Elliotta. Nie targetował on mężczyzny, nie miał też zamiaru plotkować o prawdopodobnym romansie z Jenkins, głównie, aby nie utrudniać mężczyźnie pracy. Rozumiał, że znajomości otwierały wiele drzwi, ale ciągnęły na dno znacznie szybciej, kotwicą skierowanych na każdy krok oczu opinii publicznej. Sama Ministra w ogólnym rozrachunku obchodziła go niewiele, za każdym razem, gdy myślał, że nie jest ona stworzona do tego stanowiska, kobieta czymś go zaskakiwała. Jednocześnie, gdy poczynał wierzyć w sensowność jej postępowania, działo się coś, co ściągało jej reputacje na dno. Tak działała polityka, Malfoy był pewien, że nawet najzagorzalsi krytycy Jenkins, gdy krajowi przyjdzie mierzyć się z kolejną osoba na tym stanowisku, będą wspominali czarownicę z równie mocną dozą nostalgii co Shafiq Highlandy.
Delikatny powiew wiatru przesunął się zgniłą wonią spalenizny, zakrytą kwietnym bukietem po ich twarzach; uśmiech Elliotta zniknął w odmętach rozpalonego chłodnym światłem osamotnienia Londynu, imperialny moloch lizał rany w ostrym cieniu mgły nabierając w płuca oddech przed wyśpiewaniem znanej rymowanki. Piętrzący się w tle Tower Bridge dźwigał na barkach koronę minionych wieków - wyzysku i kolonializmu przyświecającego każdej ulicy, sali balowej i ociekających przepychem, przyciemnionych gabinetów. Szkocja była odległa, tak samo jak jej tnące mrozem powietrze, jak otulające ciepłem morza Śródziemnego Włochy; tęsknota w oczach Anthony'ego była dlań niezgłębionym zagadnieniem, choć znanym i dogłębnie empatyzującym.
- Wybacz, że choć przez chwilę zwątpiłem w twój gust - dodał wybitnie rozbawiony - Kto wie? Może teraz będziemy sąsiadami, gdy następnym razem zdecyduję się na wypad w góry? - zasugerował jedynie, bo zaraz też ich rozmowę ukrócił przyjemny baryton Selwyna, nawołującego do toastu.
- Wybacz, zatrzymałem cię na dłuższa chwile - zagaił, gdy obydwaj mogli cieszyć się kawałkiem tortu na porcelanowych talerzykach - Jeżeli nie masz zaplanowanego wieczora po uroczystości, zapraszam na afterparty. Wybór miejsca pozostawiam w twojej gestii, mam nadzieję, że to nie problem - zaproponował, aby resztę rozmowy przeprowadzili w mniej zatłoczonych warunkach.
Uśmiechnął się enigmatycznie.
- Lub wręcz przeciwnie, przyjąłby moją pewność z wdzięczną dozą ulgi. Potrafimy być dla siebie nawzajem niesamowicie bezwzględni, choć przyznam, romanse na tak wysokim szczeblu charakteryzują się finiszem z publiczną egzekucją - dodał, poniekąd żartobliwie, choć przekazał swoją najszczerszą opinię.
- Nic nie jest bezwarunkowe, a przede wszystkim pieniądze w sektorze publicznym - zawsze komunikowali się półsłówkami, toteż w tej rozmowie kontynuował polityczną tradycję - Stołek Ministra nie daje władzy absolutnej, strach pomyśleć co by było i jakie charaktery by przyciągał, gdyby dawał - pomyślał o swoim ojcu, a w niebieskich oczach zawitała gęstość mgły; pustka, której głębia okazywała się niezmierzona.
- Z całą moją sympatią do Cattemore'a oraz jego przykładnej dyscypliny pracy - aby dać zadanie ekipie sprzątającej potrzeba wpierw wybuchu, a jak widać nasze podejście reagowania, a nie przeciwdziałania opróżnia sakiewkę w zawrotnym tempie. Naprawy to kwestia życia codziennego, bardzo potrzebna, ale nie kluczowa. Zapobieganie powinno być naszym priorytetem - uciął, bo balansował na cienkim lodzie tego, czym należało dzielić się podczas tak tłocznych imprez.
Sympatia dziadka do Carremore'a zaskakująco nie zgrzytała z aktualnym podejściem Elliotta. Nie targetował on mężczyzny, nie miał też zamiaru plotkować o prawdopodobnym romansie z Jenkins, głównie, aby nie utrudniać mężczyźnie pracy. Rozumiał, że znajomości otwierały wiele drzwi, ale ciągnęły na dno znacznie szybciej, kotwicą skierowanych na każdy krok oczu opinii publicznej. Sama Ministra w ogólnym rozrachunku obchodziła go niewiele, za każdym razem, gdy myślał, że nie jest ona stworzona do tego stanowiska, kobieta czymś go zaskakiwała. Jednocześnie, gdy poczynał wierzyć w sensowność jej postępowania, działo się coś, co ściągało jej reputacje na dno. Tak działała polityka, Malfoy był pewien, że nawet najzagorzalsi krytycy Jenkins, gdy krajowi przyjdzie mierzyć się z kolejną osoba na tym stanowisku, będą wspominali czarownicę z równie mocną dozą nostalgii co Shafiq Highlandy.
Delikatny powiew wiatru przesunął się zgniłą wonią spalenizny, zakrytą kwietnym bukietem po ich twarzach; uśmiech Elliotta zniknął w odmętach rozpalonego chłodnym światłem osamotnienia Londynu, imperialny moloch lizał rany w ostrym cieniu mgły nabierając w płuca oddech przed wyśpiewaniem znanej rymowanki. Piętrzący się w tle Tower Bridge dźwigał na barkach koronę minionych wieków - wyzysku i kolonializmu przyświecającego każdej ulicy, sali balowej i ociekających przepychem, przyciemnionych gabinetów. Szkocja była odległa, tak samo jak jej tnące mrozem powietrze, jak otulające ciepłem morza Śródziemnego Włochy; tęsknota w oczach Anthony'ego była dlań niezgłębionym zagadnieniem, choć znanym i dogłębnie empatyzującym.
- Wybacz, że choć przez chwilę zwątpiłem w twój gust - dodał wybitnie rozbawiony - Kto wie? Może teraz będziemy sąsiadami, gdy następnym razem zdecyduję się na wypad w góry? - zasugerował jedynie, bo zaraz też ich rozmowę ukrócił przyjemny baryton Selwyna, nawołującego do toastu.
- Wybacz, zatrzymałem cię na dłuższa chwile - zagaił, gdy obydwaj mogli cieszyć się kawałkiem tortu na porcelanowych talerzykach - Jeżeli nie masz zaplanowanego wieczora po uroczystości, zapraszam na afterparty. Wybór miejsca pozostawiam w twojej gestii, mam nadzieję, że to nie problem - zaproponował, aby resztę rozmowy przeprowadzili w mniej zatłoczonych warunkach.
“An immense pressure is on me
I cannot move without dislodging the weight of centuries”
♦♦♦