29.09.2025, 10:28 ✶
Obserwował uważnie zmiany, które pojawiały się na twarzy kobiety. Widział współczucie, widział jak jej twarz się wykrzywia, jak przechodzi przez nie cała gama emocji. Niektórzy ludzie byli jak otwarta księga, a ich twarze oraz oczy mówiły wszystko. Czy chciał, żeby go żałowała? Nie. Czy go to obchodziło? Również nie. Ot, spoglądał właśnie na kolejną dobrą duszę, która nie mogła znieść ogromu zniszczeń i bólu, który przetoczył się przez ich magiczną społeczność. I chociaż Lestrange gardził wróżbami, to jedna konkretna nie mogła wyjść mu z głowy.
- Wezmę wszystkie - powiedział, lekko rozciągając usta w uśmiechu. Jeżeli będą wadliwe, to po prostu tu wróci i złoży reklamację, o ile kobieta nadal tu będzie stała. Patrząc jednak na to, że chyba stacjonowała tu długo, to kadzidła nie powinny być z tych niedziałających, prawda? Inaczej już dawno ktoś mniej cierpliwy by tu wrócił i zdemolował jej stoisko. A z królika zrobił potrawkę. - Niech pani doliczy wróżbę, proszę. Dostałem jedną, która... Jest wątpliwego pochodzenia, ale nie może mi wyjść z głowy.
Trochę nagiął prawdę, bo nie była to wróżba wątpliwego pochodzenia, pochodziła wszak od samego Morpheusa, lecz na tyle ile Lestrange zdążył poznać Longbottoma, to ten mimo swojego wieku i poważnej postawy: lubił się droczyć. Poza tym był ciekawy, czy faktycznie dwóch niezależnych wróżbitów w dwóch różnych dniach przepowie mu to samo. Co do ceny: dla niego się nie liczyła, Jahnavi mogła projektować jego los ile chciała, lecz prawda była taka, że jego nowy dom nie ucierpiał, a nawet gdyby ucierpiał, to przecież na biednego nie trafiło. Zawsze mógł sobie kupić od ręki nowy.
- Wezmę wszystkie - powiedział, lekko rozciągając usta w uśmiechu. Jeżeli będą wadliwe, to po prostu tu wróci i złoży reklamację, o ile kobieta nadal tu będzie stała. Patrząc jednak na to, że chyba stacjonowała tu długo, to kadzidła nie powinny być z tych niedziałających, prawda? Inaczej już dawno ktoś mniej cierpliwy by tu wrócił i zdemolował jej stoisko. A z królika zrobił potrawkę. - Niech pani doliczy wróżbę, proszę. Dostałem jedną, która... Jest wątpliwego pochodzenia, ale nie może mi wyjść z głowy.
Trochę nagiął prawdę, bo nie była to wróżba wątpliwego pochodzenia, pochodziła wszak od samego Morpheusa, lecz na tyle ile Lestrange zdążył poznać Longbottoma, to ten mimo swojego wieku i poważnej postawy: lubił się droczyć. Poza tym był ciekawy, czy faktycznie dwóch niezależnych wróżbitów w dwóch różnych dniach przepowie mu to samo. Co do ceny: dla niego się nie liczyła, Jahnavi mogła projektować jego los ile chciała, lecz prawda była taka, że jego nowy dom nie ucierpiał, a nawet gdyby ucierpiał, to przecież na biednego nie trafiło. Zawsze mógł sobie kupić od ręki nowy.