29.09.2025, 18:34 ✶
- Nie o to mi przecież chodzi - mruknął, nie próbując iść z nią w konkurs odnośnie ostrości ci głośności tonu. Bardzo chciał teraz uzyskać odpowiedź na swoje pytanie i spieranie się dalsze raczej nie miało sensu. Szkoda tylko, że w pewien sposób się zwyczajnie rozczarował.
Leviathan chyba początkowo pomyślał, że to co zalęgło się jej w domu, było kolejnym widmem które wypełzło z kniei. Nie wiedział, jakie klątwy znajdowali ludzie w swoich domach po Spalonej Nocy bo i czemu miałby? Posiadłość rodowa, rezerwat i jego dom znajdowały się w jak najlepszym stanie, a popiół całkowicie je ominął. Widma natomiast, zgodnie ze zgłoszeniami aurorów z końca sierpnia, poczynały sobie coraz lepiej. Lazarus mówił o tym piąte przez dziesiąte, ale zaciekawienie jego syna było wciąż takie same. Pewnie o wiele bardziej aktywne, gdyby tym wątkiem interesował się też Czarny Pan, ale ten zdawał się zamykać na to oczy całkowicie.
- Przez moment faktycznie myślałem, że wlazło ci tu widmo - rzucił cicho, puszczając ją i stając przy stole tak, żeby widzieć jej twarz. - Dalej ci tu chodzą? Stopy, w sensie, czy może udało ci się z nimi poradzić? - miał szczerą nadzieję, że tak, bo nie miał zamiaru zabierać się i za czyszczenie podłogi i jeszcze prosić o pomoc klątwołamacza czy innego specjalisty od widmowych stópek.
Leviathan chyba początkowo pomyślał, że to co zalęgło się jej w domu, było kolejnym widmem które wypełzło z kniei. Nie wiedział, jakie klątwy znajdowali ludzie w swoich domach po Spalonej Nocy bo i czemu miałby? Posiadłość rodowa, rezerwat i jego dom znajdowały się w jak najlepszym stanie, a popiół całkowicie je ominął. Widma natomiast, zgodnie ze zgłoszeniami aurorów z końca sierpnia, poczynały sobie coraz lepiej. Lazarus mówił o tym piąte przez dziesiąte, ale zaciekawienie jego syna było wciąż takie same. Pewnie o wiele bardziej aktywne, gdyby tym wątkiem interesował się też Czarny Pan, ale ten zdawał się zamykać na to oczy całkowicie.
- Przez moment faktycznie myślałem, że wlazło ci tu widmo - rzucił cicho, puszczając ją i stając przy stole tak, żeby widzieć jej twarz. - Dalej ci tu chodzą? Stopy, w sensie, czy może udało ci się z nimi poradzić? - miał szczerą nadzieję, że tak, bo nie miał zamiaru zabierać się i za czyszczenie podłogi i jeszcze prosić o pomoc klątwołamacza czy innego specjalisty od widmowych stópek.