Drogi Ambroise,
Czuję się w obowiązku poinformować Cię o pewnym szczególe, który dotarł do mnie w rozmowie z lady Jennifer Yaxley. Otóż jej mąż, w swej niepodważalnej stanowczości i autorytecie, zadecydował, że na Waszym przyjęciu weselnym muszą znaleźć się - proszę wybacz mi dosłowność - trzy dorodne, pieczone dziki, w całości, oraz jeden pokaźny jeleń.
Nie są to, jak mogłoby się wydawać, jedynie głośne żądania czy chwilowe fanaberie. Pan Yaxley wysłał już ludzi na polowanie, aby sprostać własnym wyobrażeniom.
Znam Twoją powściągliwość i niechęć do zbędnych udziwnień, drogi Ambroise, czy nie dostrzegasz więc, jak absurdalnie kształtuje się ten obraz? Merlin raczy wiedzieć, czym to się skończy.
Trwam w nadziei, iż wspólnym wysiłkiem uda się nadać temu przedsięwzięciu formę, która nie przyniesie zawstydzenia żadnej ze stron.
Niech Morgana ma Was oboje w swojej opiece. Sądzę, że tym razem to życzenie nabiera wyjątkowej mocy.