• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn Klinika magicznych chorób i urazów v
1 2 Dalej »
[Jesień 72, 9.09 Klinika Munga | Lorien & Anthony] With fine words

[Jesień 72, 9.09 Klinika Munga | Lorien & Anthony] With fine words
Dama z gramofonem
And the violence, caused silence
Who are we mistaken?
wiek
34
sława
IV
krew
czysta
genetyka
maledictus
zawód
Sędzia Wizengamotu
Czarownica o klasycznej, włoskiej urodzie odziedziczonej po matce. Ma ciemnobrązowe (z pierwszymi siwymi włosami) trudne do ujarzmienia loki, w które zwykle wpina złote spinki i ozdoby. Oczy - o bardzo nienaturalnym, kobaltowym kolorze. Bogowie pożałowali jej wzrostu. Ta poważna, dorosła kobieta ma zaledwie 149 cm wzrostu. Według kartoteki medycznej waży 37kg. Pachnie drogimi perfumami o zapachu jaśminu i ubiera się u magicznych projektantów, choć częściej można ją spotkać w przepisowym ministerialnym mundurku sędzi. Na przekór modzie czystokrwistych - uwielbia torebki, nienawidzi magicznych sakiew. Jej codzienna torebka z paryskiego magicznego domu mody jej zawsze wypchana po brzegi dokumentami, kosmetykami i innymi pierdołami, bez których nie może się obejść. Ogólnie to kobietą jest ułożoną, kulturalną, chociaż pierwsza dzień dobry na ulicy nie powie.

Lorien Mulciber
#10
30.09.2025, 14:15  ✶  
Przeczesała palcami splątane włosy czarodzieja, gdy oparł się tak nisko o jej łóżko; dokładnie w tej samej manierze co zazwyczaj głaskała swojego kota.
Była w tym wszystkim czułość, której Lorien nie okazywała nikomu na co dzień. Nawet zwykle dość ostry i charakterystyczny włoski akcent gdzieś się rozpłynął.
Mów dalej.
Więc mówiła. O swoich ulubionych miejscach - ogrodach posiadłości, gdzie spędzała jako dziecko tyle czasu w wakacje. O altanie, gdzie w lecie tak często przesiadywała Selina Mulciber. O spalonym skrzydle, do którego się nie wchodziło. Posiadłość była domem szepczących po nocach cieni, portretów przodków i członków rodziny. Przemilczała jednak to, że miejsce Roberta na ścianie jest puste, tak jak jego ojca.

Początkowo jedynym co dostał w odpowiedzi na swoje zatroskane pytanie było milczenie. Stare, tak dobrze znajome, gdy wycofywała się z rozmowy. Patrzyła mu w oczy przez kilka sekund, gotowa uciec, gdy nadarzy się ku temu pierwsza okazja. Ale nie uciekła.
- Myślałam, że spędzę w tamtych murach całe życie.- Powiedziała. Tak po prostu, z całą szczerością na jaką potrafiła się zdobyć w temacie, o którym nie rozmawiała praktycznie wcale.- Uważałam, że zasłużyłam, żeby zostać panią na Mulciber Manor. Ale Donald wziął za żonę pannę Burke, a ja trafiłam do Ministerstwa. Z perspektywy czasu nawet im się nie dziwię. Ani mojemu ojcu, ani wujowi. Nikt nie chce skazić swojego rodu klątwą krwi.- Ostatnie słowa powiedziała z wyraźnym żalem.- Nie bierzesz maledictusa za żonę, bo wierzysz, że urodzi ci syna i zapewni ciągłość rodziny. Nie ryzykujesz. Bierzesz ją za żonę z litości. Albo kiedy jest ci już wszystko jedno i po prostu chcesz mieć przy boku coś co cieszy oko. Wiesz, wysłać do osobnej sypialni, pokazywać się z nią publicznie udając uczucia, których nie ma…- Pozwoliła zapaść między nimi ciężkiej ciszy.- Mój mąż Robert taki był.

To był jeden z tych drobiazgów, o którym z reguły milczano, skupiając się na wszystkim innym. "Oj jaka biedna dziewczynka, nie dożyje swoich czterdziestych urodzin" wzdychało się gładząc chore panienki po główkach. Mówiło się o tym jakie są delikatne, wątłe, wyszkolone w kontroli emocji, bo emocje mogły je zabić szybciej niż zaklęcia. Ale nigdy o tym jak bardzo są wybrakowane.
Nie ruszała więcej tematu. Tyle musiało Anthony’emu wystarczyć z opowieści Lorien Crouch o posiadłości na wrzosowiskach.

Z ulgą przyjęła jego aprobatę.
Nawet jeśli lata przyjaźni nauczyły ją, że nie można mu w pełni ufać. Po prawdzie, nikomu nie można było ufać w ich małym politycznym świecie, więc nie było to w jej odczuciu aż tak personalne. Czy otrzymałaby jego poparcie? Czy pozwoliłby jej korzystać ze swoich szerokich kontaktów? A może sam użyłby, żeby uciszyć przeciwników?
Pewnie tak. Ale gdy było się Anthony’m Shafiqiem było się przyjacielem wszystkich. Czyli nikogo. Dziś opowie się po jej stronie, a jutro zobaczy go przy boku Roberta.
Starała się o tym nie myśleć, bo nie był to ani czas ani miejsce na udowadnianie wierności i lojalności. Dlatego po prostu westchnęła cicho.
- Porozmawiamy o tym innym razem.- Pogłaskała go po policzku po raz ostatni, po czym wreszcie cofnęła dłonie.- Myślę, że na razie świat potrzebuje wziąć głęboki oddech i odpocząć. Chociaż przez moment.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Shafiq (3107), Lorien Mulciber (3206)




Wiadomości w tym wątku
[Jesień 72, 9.09 Klinika Munga | Lorien & Anthony] With fine words - przez Anthony Shafiq - 19.07.2025, 23:39
RE: [Jesień 72, 9.09 Lorien & Anthony, Klinika] - przez Lorien Mulciber - 21.07.2025, 09:34
RE: [Jesień 72, 9.09 Lorien & Anthony, Klinika] - przez Anthony Shafiq - 28.07.2025, 13:15
RE: [Jesień 72, 9.09 Lorien & Anthony, Klinika] - przez Lorien Mulciber - 06.08.2025, 14:38
RE: [Jesień 72, 9.09 Lorien & Anthony, Klinika] - przez Anthony Shafiq - 14.08.2025, 15:05
RE: [Jesień 72, 9.09 Lorien & Anthony, Klinika] - przez Lorien Mulciber - 23.08.2025, 14:01
RE: [Jesień 72, 9.09 Lorien & Anthony, Klinika] - przez Anthony Shafiq - 04.09.2025, 11:11
RE: [Jesień 72, 9.09 Lorien & Anthony, Klinika] - przez Lorien Mulciber - 17.09.2025, 08:02
RE: [Jesień 72, 9.09 Lorien & Anthony, Klinika] - przez Anthony Shafiq - 22.09.2025, 15:29
RE: [Jesień 72, 9.09 Lorien & Anthony, Klinika] - przez Lorien Mulciber - 30.09.2025, 14:15
RE: [Jesień 72, 9.09 Klinika Munga | Lorien & Anthony] With fine words - przez Anthony Shafiq - 15.10.2025, 12:45

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa