01.10.2025, 05:47 ✶
Leviathan nigdy w sumie nie znalazł się z widmami nawet na wyciągnięcie ręki. Trochę go zastanawiały, trochę fascynowały, a trochę były dla niego dokładnie takimi samymi stworzeniami jak wszystko inne, co pałętało się po tym padole. Były tak samo uciążliwe jak takie śmierciotule i jak było widać, radzono sobie z nimi dokładnie tak samo skwapliwie jak z innymi niebezpieczeństwami czarodziejskiego świata czyli powoli albo wcale. Wszystko polepszał fakt, że Lazarus wychodził z założenia iż każde stworzenie miało prawo do życia. Czemu więc nie to?
- Szkoda - wyrwało mu się pół szeptem, ale kiedy się na tym złapał, nie zamierzał się poprawiać. Nie chodziło mu przecież o to, że żałował iż Heli nic się nie stało i chyba powinna to rozumieć. Chyba - Nam? Komu? - zamiast tego uczepił się czegoś innego, z pewną irytacją uświadamiając sobie, że kombinowała na boku coś, co mogło się skończyć tragicznie. I to z kimś obcym - Tak jest teraz. Wcześniej były chyba raczej gdzieś na granicy świadomości i o wiele słabsze. No, jak widma. Widma strachu.
Rowle od Spalonej Nocy spał snem sprawiedliwego, nie przejmując się praktycznie niczym. Co prawda posiadłość rodzinna stała się nieco bardziej tłoczna, bo matka Roselyn wprowadziła się tam na jakiś czas, biorąc pod uwagę zniszczenie domu Greengrassów, ale parę dalekich krewnych jeszcze nie sprawiło by dzień Leviego stał się całkowicie bezużyteczny. Lepiej, dzięki temu można było powiedzieć, że jego rodzina też ucierpiała, nawet jeśli nie w rodowej posiadłości.
- Przynajmniej tyle dobrego. Gdyby ktoś tu ci się panoszył, byłoby to tylko problematyczne. Chciałabyś, żeby jakiś klątwołamacz to jeszcze sprawdził?
- Szkoda - wyrwało mu się pół szeptem, ale kiedy się na tym złapał, nie zamierzał się poprawiać. Nie chodziło mu przecież o to, że żałował iż Heli nic się nie stało i chyba powinna to rozumieć. Chyba - Nam? Komu? - zamiast tego uczepił się czegoś innego, z pewną irytacją uświadamiając sobie, że kombinowała na boku coś, co mogło się skończyć tragicznie. I to z kimś obcym - Tak jest teraz. Wcześniej były chyba raczej gdzieś na granicy świadomości i o wiele słabsze. No, jak widma. Widma strachu.
Rowle od Spalonej Nocy spał snem sprawiedliwego, nie przejmując się praktycznie niczym. Co prawda posiadłość rodzinna stała się nieco bardziej tłoczna, bo matka Roselyn wprowadziła się tam na jakiś czas, biorąc pod uwagę zniszczenie domu Greengrassów, ale parę dalekich krewnych jeszcze nie sprawiło by dzień Leviego stał się całkowicie bezużyteczny. Lepiej, dzięki temu można było powiedzieć, że jego rodzina też ucierpiała, nawet jeśli nie w rodowej posiadłości.
- Przynajmniej tyle dobrego. Gdyby ktoś tu ci się panoszył, byłoby to tylko problematyczne. Chciałabyś, żeby jakiś klątwołamacz to jeszcze sprawdził?
We said we're going to conquer new frontiers
Go on, stick your bloody head in the jaws of the beast
Go on, stick your bloody head in the jaws of the beast