01.10.2025, 10:20 ✶
Po co to robił? Być może miał jakiś plan. Być może nie chciał dać o sobie zapomnieć, a być może zrobił to, bo po prostu miał taki kaprys? Ich zaufanie zostało zachwiane, a Lestrange był osobą, która z reguły miała jakiś plan we wszystkim, co robił. Czy to było możliwe, że teraz działał po prostu tak, jak chciał - bez planu, luzując odrobinę swój spięty umysł, pozwalając sobie na kroki, które pozornie nie miały sensu?
Nie spodziewał się jednak, że Nicholas będzie chciał się z nim spotkać tak szybko. Kiedyś pewnie powiedział, że plan działał, lecz prawda była taka, że nie miał planu. Nie mógł nic poradzić na to, że motyle kojarzyły mu się właśnie z nim, a gdy zobaczył je na targu, nie mógł pozwolić, by coś tak wyjątkowego po prostu przepadło. Każdy, nawet najmniejszy gest, był z reguły rozpamiętywany, a po części o to mu chodziło: nie chciał być zapomniany. Zgodził się, oczywiście, nie miał powodów by tego nie robić. Obaj nie mieli daleko do miejsca spotkania, a nawet jeśli by mieli, to przecież potrafili się teleportować.
Nicholas nie musiał zaznaczać swojego przybycia - mimo że krok miał miękki i sprężysty, to jednak w nienaturalnej ciszy cmentarza był doskonale słyszalny. Rodolphus nie drgnął jednak, pozwalając mu zbliżyć się do siebie. Gdy zakaszlał, odwrócił odruchowo głowę, marszcząc brwi. Troska odbiła się na jego twarzy, bo przecież pamiętał, że Travers był chory, a ostatnie miesiące wystawiały jego ciało na nieustanne próby. Paradowanie w masce po Londynie również musiało go zmęczyć, jego samego też męczył kaszel, który łagodził eliksirami.
- To efekt dymu sprzed tygodnia? - zapytał, bo przecież nie miał prawa wiedzieć, jak mocno Traversa dojechała wizyta w Mauzoleum. On sam został rozbity emocjonalnie, a Nick - najwyraźniej fizycznie. - Jeżeli chcesz, możemy pójść do mnie, ojciec przesłał mi eliksiry, łagodzące kaszel.
Nawet najlepsza maska nie była w stanie uchronić gardła, szczególnie jeżeli musieli ją co jakiś czas zdejmować.
@Nicholas Travers
Nie spodziewał się jednak, że Nicholas będzie chciał się z nim spotkać tak szybko. Kiedyś pewnie powiedział, że plan działał, lecz prawda była taka, że nie miał planu. Nie mógł nic poradzić na to, że motyle kojarzyły mu się właśnie z nim, a gdy zobaczył je na targu, nie mógł pozwolić, by coś tak wyjątkowego po prostu przepadło. Każdy, nawet najmniejszy gest, był z reguły rozpamiętywany, a po części o to mu chodziło: nie chciał być zapomniany. Zgodził się, oczywiście, nie miał powodów by tego nie robić. Obaj nie mieli daleko do miejsca spotkania, a nawet jeśli by mieli, to przecież potrafili się teleportować.
Nicholas nie musiał zaznaczać swojego przybycia - mimo że krok miał miękki i sprężysty, to jednak w nienaturalnej ciszy cmentarza był doskonale słyszalny. Rodolphus nie drgnął jednak, pozwalając mu zbliżyć się do siebie. Gdy zakaszlał, odwrócił odruchowo głowę, marszcząc brwi. Troska odbiła się na jego twarzy, bo przecież pamiętał, że Travers był chory, a ostatnie miesiące wystawiały jego ciało na nieustanne próby. Paradowanie w masce po Londynie również musiało go zmęczyć, jego samego też męczył kaszel, który łagodził eliksirami.
- To efekt dymu sprzed tygodnia? - zapytał, bo przecież nie miał prawa wiedzieć, jak mocno Traversa dojechała wizyta w Mauzoleum. On sam został rozbity emocjonalnie, a Nick - najwyraźniej fizycznie. - Jeżeli chcesz, możemy pójść do mnie, ojciec przesłał mi eliksiry, łagodzące kaszel.
Nawet najlepsza maska nie była w stanie uchronić gardła, szczególnie jeżeli musieli ją co jakiś czas zdejmować.
@Nicholas Travers