01.10.2025, 18:29 ✶
Jak zwykle, kiedy spotykał się z Millie, jego pierwszą reakcją na jej potok słów było ukłucie przypominające powracającą migrenę. Nawet jako uczony potrzebował chwili, by rozkodować, co właściwie do niego powiedziała. Na szczęście było mu w tym trochę łatwiej niż przeciętnemu śmiertelnikowi, bo nasłuchał się w życiu trochę gangsterskiego slangu, szczególnie kiedy z ojcem musiał przesiadywać w melinach należących do Oka i przyjmować zakłady od napranych oprychów.
Czasem wspominał te czasy z pewnym rozrzewnieniem.
- "Voldemort" rzeczywiście brzmi nieco kiczowato. Szczególnie, że dodał do tego "Lord". Kojarzysz taki całkiem nowy trend u mugoli, muzykę heavy metalową? Jego imię brzmi całkiem podobnie do wykonawcy tego... ciekawego gatunku. Co jest ironiczne, jeśli spojrzeć na jego stosunek do mugoli - uśmiechnął się. - Więc może jego włosy nie są pod garnek, a zamiast tego ma zapuszczone i zafarbowane na czarno. I kredka do powiek to oczywiście absolutna konieczność.
Potem uściskał przyjaciółkę i bogowie, było miło spotkać kogoś znajomego poza rodziną i nawet Moną. Kochał ich wszystkich, oczywiście, ale jak każdy człowiek, najwidoczniej potrzebował czasem spotkać się z kimś innym. Skrzywił się nieco, gdy Millie roztrzepała mu włosy, ale nie wyglądał na niezadowolonego. Zaśmiał się nawet po tym, bo... energia Miles właśnie taka była. Jedyną stałą był czysty chaos.
- To nie moje mieszkanie, a Mony Rowle, mojej... no... - nie wiedział, czy mógł powiedzieć "dziewczyny". Nie potrafił określić, czym dokładnie jeszcze dla siebie byli. - Mam kawę. Czarną czy z mlekiem?
Zmarszczył brwi, kiedy mówiła o "chujozie związanej z ogniem". Czytał coś w gazetach o pokrzywdzonych różnymi chorobami, Hannibal miał przecież popiół w płucach... Ale czy Millie chodziło o jakieś lęki? Nie było się co dziwić.
- Raczej taką chujozę złapał mój bar. Najmniejszy płomyk i zaraz pod sufit leci słup ognia. Ja na szczęście, na tę chwilę jestem cały. Choć wydaje mi się, że Mo może nie być zadowolona faktem, że ktoś tu będzie dymił - westchnął. - Możemy za to wyjść na balkon.
Czasem wspominał te czasy z pewnym rozrzewnieniem.
- "Voldemort" rzeczywiście brzmi nieco kiczowato. Szczególnie, że dodał do tego "Lord". Kojarzysz taki całkiem nowy trend u mugoli, muzykę heavy metalową? Jego imię brzmi całkiem podobnie do wykonawcy tego... ciekawego gatunku. Co jest ironiczne, jeśli spojrzeć na jego stosunek do mugoli - uśmiechnął się. - Więc może jego włosy nie są pod garnek, a zamiast tego ma zapuszczone i zafarbowane na czarno. I kredka do powiek to oczywiście absolutna konieczność.
Potem uściskał przyjaciółkę i bogowie, było miło spotkać kogoś znajomego poza rodziną i nawet Moną. Kochał ich wszystkich, oczywiście, ale jak każdy człowiek, najwidoczniej potrzebował czasem spotkać się z kimś innym. Skrzywił się nieco, gdy Millie roztrzepała mu włosy, ale nie wyglądał na niezadowolonego. Zaśmiał się nawet po tym, bo... energia Miles właśnie taka była. Jedyną stałą był czysty chaos.
- To nie moje mieszkanie, a Mony Rowle, mojej... no... - nie wiedział, czy mógł powiedzieć "dziewczyny". Nie potrafił określić, czym dokładnie jeszcze dla siebie byli. - Mam kawę. Czarną czy z mlekiem?
Zmarszczył brwi, kiedy mówiła o "chujozie związanej z ogniem". Czytał coś w gazetach o pokrzywdzonych różnymi chorobami, Hannibal miał przecież popiół w płucach... Ale czy Millie chodziło o jakieś lęki? Nie było się co dziwić.
- Raczej taką chujozę złapał mój bar. Najmniejszy płomyk i zaraz pod sufit leci słup ognia. Ja na szczęście, na tę chwilę jestem cały. Choć wydaje mi się, że Mo może nie być zadowolona faktem, że ktoś tu będzie dymił - westchnął. - Możemy za to wyjść na balkon.