03.10.2025, 16:28 ✶
Jak to dalej widzisz?
Jak on to widział? Jak widział ich relację, teraz gdy ścieżki obojga znowu się przecięły, a jeden z rozpraszaczy postanowił się usunąć w cień? Musiał się zastanowić chwilę nad odpowiedzią. Zaufanie, którym go darzył, zostało mocno nadszarpnięte - wizyta w Mauzoleum zmieniła ich oboje. Z pozoru nie stało się nic, a jednak stało się wszystko. Lestrange ucierpiał psychicznie, Travers zaś fizycznie. Jego psychiki nic raczej nie mogło uszkodzić, a na pewno nie to, czym napoiła ich madame Fawley. Ale to nie był jedyny powód, dla którego się poróżnili. Po drodze pojawiły się też inne, mniej znaczące, które urosły nagle do rangi problemów, które nie mogą zostać łatwo rozwiązane.
A jak sam Nicholas to widział? Skoro tu przyszedł, to powinien mieć gotową odpowiedź na własne pytanie, prawda? Chociaż to Rodolphus zrobił pierwszy krok, wysyłając mu prezent. Nie lubił być zapominany, nie chciał żeby ktokolwiek tak łatwo wyrzucił go z pamięci.
- Ciężko naprawić coś, co pękło - odpowiedział ostrożnie, starannie dobierając kolejne słowa. - Ale to, że coś jest trudne, nie oznacza że jest niemożliwe i trzeba z tego zrezygnować.
Odpowiedź, która nie była w zasadzie odpowiedzią. Ale zawierała jej fragmenty - nie mówił wprost, lecz łatwo było przełożyć jego słowa na ich relację. Czy będzie mu ufać tak, jak wcześniej? Zapewne nie - nie była to wina samego Nicholasa a faktu, że tyle osób, które obdarzył zaufaniem, go zdradziło. Rodolphus przysunął się, by móc nakryć dłoń Nicka swoją dłonią.
- Cokolwiek postanowimy, nie przestanę cię dręczyć. Zbyt wiele kosztował mnie twój widok na podłodze, wtedy u ciebie w mieszkaniu, gdy nie mogłeś złapać tchu i dostać się do leków - przywiązał się do niego, być może czuł się w jakiś sposób odpowiedzialny? Jako jeden z naprawdę nielicznych wiedział o przypadłości Nicholasa, nikomu nie pisnął o niej ani słowem, lecz nie zamierzał udawać, że Travers nie choruje. Zawsze to będzie w nim gdzieś siedzieć, nawet jeśli będzie uśpione: obawa, czy drugi niewymowny da radę otworzyć następnego ranka oczy.
@Nicholas Travers
Jak on to widział? Jak widział ich relację, teraz gdy ścieżki obojga znowu się przecięły, a jeden z rozpraszaczy postanowił się usunąć w cień? Musiał się zastanowić chwilę nad odpowiedzią. Zaufanie, którym go darzył, zostało mocno nadszarpnięte - wizyta w Mauzoleum zmieniła ich oboje. Z pozoru nie stało się nic, a jednak stało się wszystko. Lestrange ucierpiał psychicznie, Travers zaś fizycznie. Jego psychiki nic raczej nie mogło uszkodzić, a na pewno nie to, czym napoiła ich madame Fawley. Ale to nie był jedyny powód, dla którego się poróżnili. Po drodze pojawiły się też inne, mniej znaczące, które urosły nagle do rangi problemów, które nie mogą zostać łatwo rozwiązane.
A jak sam Nicholas to widział? Skoro tu przyszedł, to powinien mieć gotową odpowiedź na własne pytanie, prawda? Chociaż to Rodolphus zrobił pierwszy krok, wysyłając mu prezent. Nie lubił być zapominany, nie chciał żeby ktokolwiek tak łatwo wyrzucił go z pamięci.
- Ciężko naprawić coś, co pękło - odpowiedział ostrożnie, starannie dobierając kolejne słowa. - Ale to, że coś jest trudne, nie oznacza że jest niemożliwe i trzeba z tego zrezygnować.
Odpowiedź, która nie była w zasadzie odpowiedzią. Ale zawierała jej fragmenty - nie mówił wprost, lecz łatwo było przełożyć jego słowa na ich relację. Czy będzie mu ufać tak, jak wcześniej? Zapewne nie - nie była to wina samego Nicholasa a faktu, że tyle osób, które obdarzył zaufaniem, go zdradziło. Rodolphus przysunął się, by móc nakryć dłoń Nicka swoją dłonią.
- Cokolwiek postanowimy, nie przestanę cię dręczyć. Zbyt wiele kosztował mnie twój widok na podłodze, wtedy u ciebie w mieszkaniu, gdy nie mogłeś złapać tchu i dostać się do leków - przywiązał się do niego, być może czuł się w jakiś sposób odpowiedzialny? Jako jeden z naprawdę nielicznych wiedział o przypadłości Nicholasa, nikomu nie pisnął o niej ani słowem, lecz nie zamierzał udawać, że Travers nie choruje. Zawsze to będzie w nim gdzieś siedzieć, nawet jeśli będzie uśpione: obawa, czy drugi niewymowny da radę otworzyć następnego ranka oczy.
@Nicholas Travers