03.10.2025, 20:52 ✶
Patrzyła jak kopiec ziemniaków powoli zwiększa swoją powierzchnię na jej talerzu, mimowolnie zastanawiając się czy ona to wszystko zje - nie odezwała się jednak wcale, żeby zaprotestować i powstrzymać kartoflaną lawinę, bo może jak nie teraz, to potem. A jak nie potem, to pod stołem któremuś psu skapnie do pyszczka, to też zawsze była opcja.
Zaraz potem sama sięgnęła po jedną z pater czy inny półmisek, przekładając sobie trochę mięsa i warzyw, żeby dopełnić obiadowej kompozycji. Nalała sobie też kompotu, bo przecież tak dzielnie o niego walczyła, ze grzechem byłoby się go nie napić. I tak przysposobiona zabrała się do jedzenia.
Już, już miała odpowiedzieć coś Brennie, między jednym a drugim ziemniakiem, kiedy Elise zarządziła odstąpienie od ważnych tematów. Z resztą, nie byłaby chyba zdolna do powiedzenia czegoś rozsądnego, bo wspomnienie żartu przez Tessę sprawiło, że Dora zakrztusiła się tym, co właśnie miała w ustach. Niby nic przesadnie kontrowersyjnego, ale kurwy na gitarze to tu chyba jeszcze nie grali. Odchrząknęła i przygładziła mimowolnie włosy, bo Elise prowadziła walkę o wygląd z każdym, kto tylko jej się napatoczył.
Coś trąciło ją w łokieć, jakiś mokry nos i widelec, który zaraz znowu podnosiła do ust, zawahał się na moment. Skręcił, zbaczając z kursu i zniknął pod granicą blatu, spuszczając ziemniaka w ofierze któremuś z psów. Dora niestety, była jednym z najsłabszych tutaj ogniw i wszystkie futrzaki zdążyły się tego nauczyć.
Zaraz potem sama sięgnęła po jedną z pater czy inny półmisek, przekładając sobie trochę mięsa i warzyw, żeby dopełnić obiadowej kompozycji. Nalała sobie też kompotu, bo przecież tak dzielnie o niego walczyła, ze grzechem byłoby się go nie napić. I tak przysposobiona zabrała się do jedzenia.
Już, już miała odpowiedzieć coś Brennie, między jednym a drugim ziemniakiem, kiedy Elise zarządziła odstąpienie od ważnych tematów. Z resztą, nie byłaby chyba zdolna do powiedzenia czegoś rozsądnego, bo wspomnienie żartu przez Tessę sprawiło, że Dora zakrztusiła się tym, co właśnie miała w ustach. Niby nic przesadnie kontrowersyjnego, ale kurwy na gitarze to tu chyba jeszcze nie grali. Odchrząknęła i przygładziła mimowolnie włosy, bo Elise prowadziła walkę o wygląd z każdym, kto tylko jej się napatoczył.
Coś trąciło ją w łokieć, jakiś mokry nos i widelec, który zaraz znowu podnosiła do ust, zawahał się na moment. Skręcił, zbaczając z kursu i zniknął pod granicą blatu, spuszczając ziemniaka w ofierze któremuś z psów. Dora niestety, była jednym z najsłabszych tutaj ogniw i wszystkie futrzaki zdążyły się tego nauczyć.
The woods are lovely, dark and deep,
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.