• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9 Dalej »
[03.03.1972] Bardzo wąskie alejki

[03.03.1972] Bardzo wąskie alejki
Widmo
It's getting dark in this
little heart of mine
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Alanna Carrow
#1
21.02.2023, 00:20  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.02.2023, 19:43 przez Morgana le Fay.)  
Odkryj wiadomość pozafabularną
Znajdowałeś się w magicznych dzielnicach Londynu. Wszystko było takie jak zawsze, dopóki nie poczułeś dziwnego zapachu. Nie udało ci się znaleźć jego źródła, nie był też szczególnie irytujący. Dopiero po jakimś czasie zacząłeś odczuwać prawdziwe efekty rozpalonego tam kadzidła. Wszystkie alejki stały się nagle strasznie wąskie… a później zniknęli z nich wszyscy ludzie… Byłeś całkowicie odurzony, a znane ci miejsca stały się na kilkadziesiąt minut labiryntem, z którego nie mogłeś się wydostać. Kiedy się ocknąłeś, znajdowałeś się w ciemnym zaułku na Pokątnej.



03.03.1972


Przemierzanie ulic magicznego Londynu nie było niczym niezwykłym w rutynie Alann Carrow, chociaż na dobrą sprawę – nie po to, w teorii, uczyła się teleportacji, żeby gdziekolwiek chodzić na piechotę. Jednakże miała swoje powody. Clare, nie Alanna. O ile zaszywanie się w czterech ścianach było dobre raz na jakiś czas, tak ostatnio coraz częściej miała poczucie, że się w nich najzwyczajniej w świecie dusi.
  Że tkwi w klatce bez wyjścia.
  Poniekąd było to prawdą, tyle że klatką tak naprawdę nie było jednak mieszkanie, a jej nie-własne ciało. Ciało, które pomimo spędzonego wspólnie praktycznie roku nadal wciąż pozostawało boleśnie obce i doprowadzało raz za razem do frustracji. Bo kolory nie takie, jak pamiętała. Bo zadyszka, gdy przebiegła się kawałek.
  Bo… mogłaby, zapewne, wymieniać bardzo długo wszelkie mankamenty. Choć i tak, najbardziej jednak bolał ten wzrok, co przy artystycznej duszy powodowało, iż przy sięganiu po kolory można było osiągnąć efekty zupełnie inne niż spodziewane. Ot, trawa nagle stawała się czerwona czy coś w ten deseń…
  Rutynę przełamał zapach, którego to nigdy dotąd nie czuła w tym rejonie. Ba, nawet niespecjalnie zwróciła na niego uwagę, zwłaszcza że nie należał do grona woni, co nieprzyjemnie drażniły zmysł węchu. Ot, zapewne ktoś postanowił sobie odpalić kadzidło i przy okazji otworzył okno, bo jednak za dużo dymu narobiło się w środku. Bo – niestety – tak to z kadzidłami bywało: miały całkiem zacne zapachy, tyle że szare kłęby, jakie uwalniały, potrafiły całkiem skutecznie dusić, zwłaszcza gdy do dyspozycji miały o wiele za małą przestrzeń.
  A potem zaczęły się dziać rzeczy przedziwne.
  Wszystko stało się podejrzanie ciasne, wąskie, aż nie do końca była pewna, jakim cudem w ogóle udało się przejść – już pomijając fakt, że musiała sobie pomagać, wspierając się dłonią o ściany budynków co parę kroków i robiąc przy tym przystanki. Im dalej szła – chcąc się wydostać w cholerę z tej wielkiej ciasnoty – tym gorzej się działo. Miejsce, którego ulice przemierzała przecież niejeden raz, stało się przedziwnie obce, coraz bardziej splątane i wyludnione.
  Niepokój wgryzał się w trzewia, konkurując z coraz większym otępieniem, ogarniającym umysł Clare. I w końcu to drugie wygrało.
  Zamrugała nieprzytomnie, gdy w końcu zdała sobie sprawę z tego, że znajduje się gdzieś, gdzie nigdy miała przecież nie trafić. Jak się stąd wydostać? Też nie miała pojęcia, a sięgnięcie po magię nie brzmiało teraz jednak jak najlepszy pomysł pod słońcem. Teleportacja, mimo wszystko, wymagała skupienia, a nie-Carrow z trudem przychodziło zebranie myśli i jako-takie ich uporządkowanie.
  Pierwsze odkrycie? Coś ciemno. Kolejne? Twardo. Nie wiedzieć dlaczego klęczała na jednym z kolan, uparcie przytrzymując się ściany. I jakoś tak dziwnie zimno. Spróbowała wstać – nogi odmówiły posłuszeństwa i całkiem klapnęła na ziemi, wspierając się plecami o cholera-wie-jaki-to-był budynek.
  Wyłapała jakiś ruch czy to jedynie omamy…?
  - … ktoś tu jest? – bąknęła w eter, niewiele myśląc nad tym, czy to w ogóle było rozsądne.
  W zasadzie to trudno stwierdzić, czy w ogóle była w stanie myśleć cokolwiek sensownego.

478
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Alanna Carrow (2440), Wilhelm Avery (2073)




Wiadomości w tym wątku
[03.03.1972] Bardzo wąskie alejki - przez Alanna Carrow - 21.02.2023, 00:20
RE: [03.03.1972] Bardzo wąskie alejki - przez Wilhelm Avery - 21.02.2023, 21:47
RE: [03.03.1972] Bardzo wąskie alejki - przez Alanna Carrow - 26.02.2023, 18:44
RE: [03.03.1972] Bardzo wąskie alejki - przez Wilhelm Avery - 27.02.2023, 19:17
RE: [03.03.1972] Bardzo wąskie alejki - przez Alanna Carrow - 05.03.2023, 23:53
RE: [03.03.1972] Bardzo wąskie alejki - przez Wilhelm Avery - 06.03.2023, 20:16
RE: [03.03.1972] Bardzo wąskie alejki - przez Alanna Carrow - 11.03.2023, 21:35
RE: [03.03.1972] Bardzo wąskie alejki - przez Wilhelm Avery - 20.03.2023, 19:32
RE: [03.03.1972] Bardzo wąskie alejki - przez Alanna Carrow - 26.03.2023, 20:44
RE: [03.03.1972] Bardzo wąskie alejki - przez Wilhelm Avery - 05.04.2023, 19:38
RE: [03.03.1972] Bardzo wąskie alejki - przez Alanna Carrow - 10.04.2023, 22:24
RE: [03.03.1972] Bardzo wąskie alejki - przez Wilhelm Avery - 13.04.2023, 22:09

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa