05.10.2025, 00:00 ✶
Gdyby tylko mogła, zdarłaby ciasnotliwe buty ze swoich stóp i pozwoliłaby im zatopić się w wilgotnej trawie, pobiegłaby wzdłuż polany, gdzie miała się odbyć ślubna ceremonia Geraldine Yaxley — kobiety, z którą przez dwie dekady żyły prawie że po sąsiedzku. Gdyby tylko mogła, uciekłaby w cień gęstych lasów, zanurzyłaby dłonie w chłodnej, rwącej rzece, której wody szemrały pradawne tajemnice jej ukochanej Snowdonii. Gdyby tylko mogła, wspięłaby się na skaliste grzbiety, znajome kobiecie od dziecięcych lat, błagając bogów, aby wichry starły z niej oddech Londynu.
Była prawie w domu.
— Jak zawsze dżentelmen — powiedziała uśmiechem do Icarusa. Rowle była w bardzo dobrym nastroju, upojona zielenią i wonią Walii, tak dobrze znanej. — Tak żeś się wzbraniał przed tą Walią, a oto bogowie kazali ci ją ujrzeć w całym jej rozkwicie.
Prewett nie stawiał większych oporów przed przyjazdem tutaj i właściwie bogowie mieli na myśli ją samą. Oto stała przed nim, w swojej ukochanej krainie, a on był jej ulubionym człowiekiem na całym świecie, w miejscu, które znała jak własną kieszeń. Poza tym, kto inny miałby tyle cierpliwości, żeby pozwolić sobie na udział w ślubie dawnej przyjaciółki i wtopić się w sam środek walijskiej sielanki?
— Pięknie tu, prawda? — przyznała, siadając obok niego. Poprawiła materiał sukienki na kolanach. — Mam słabość do ślubów… Nie spodziewałam się, że Ger zdecyduje się na coś aż tak wystawnego.
Następnie przesunęła wzrokiem po zgromadzonych, pośledziła za spojrzeniem Icarusa i wtedy również ich dostrzegła. Ta kobieta, która zawitała do jej mieszkania z Basiliusem, kiedy... A obok niej… Mona uniosła brwi. — Wiedziałeś, że tu będzie?
Nie zdziwiłaby się, gdyby spotkała jeszcze kogoś znajomego. Pamiętała, że Brenna wspominała w liście o swojej obecności — może uda jej się ją złapać. Co więcej, złote włosy Helloise mignęły jej gdzieś w tłumie, a biorąc pod uwagę, jak blisko rodzina Rowleów była z samymi Yaxleyami, obecność cioteczki naprawdę ją zaskoczyła. W myślach zanotowała, aby później wymienić z nimi parę słów.
Była prawie w domu.
— Jak zawsze dżentelmen — powiedziała uśmiechem do Icarusa. Rowle była w bardzo dobrym nastroju, upojona zielenią i wonią Walii, tak dobrze znanej. — Tak żeś się wzbraniał przed tą Walią, a oto bogowie kazali ci ją ujrzeć w całym jej rozkwicie.
Prewett nie stawiał większych oporów przed przyjazdem tutaj i właściwie bogowie mieli na myśli ją samą. Oto stała przed nim, w swojej ukochanej krainie, a on był jej ulubionym człowiekiem na całym świecie, w miejscu, które znała jak własną kieszeń. Poza tym, kto inny miałby tyle cierpliwości, żeby pozwolić sobie na udział w ślubie dawnej przyjaciółki i wtopić się w sam środek walijskiej sielanki?
— Pięknie tu, prawda? — przyznała, siadając obok niego. Poprawiła materiał sukienki na kolanach. — Mam słabość do ślubów… Nie spodziewałam się, że Ger zdecyduje się na coś aż tak wystawnego.
Następnie przesunęła wzrokiem po zgromadzonych, pośledziła za spojrzeniem Icarusa i wtedy również ich dostrzegła. Ta kobieta, która zawitała do jej mieszkania z Basiliusem, kiedy... A obok niej… Mona uniosła brwi. — Wiedziałeś, że tu będzie?
Nie zdziwiłaby się, gdyby spotkała jeszcze kogoś znajomego. Pamiętała, że Brenna wspominała w liście o swojej obecności — może uda jej się ją złapać. Co więcej, złote włosy Helloise mignęły jej gdzieś w tłumie, a biorąc pod uwagę, jak blisko rodzina Rowleów była z samymi Yaxleyami, obecność cioteczki naprawdę ją zaskoczyła. W myślach zanotowała, aby później wymienić z nimi parę słów.
jaskółka, czarny brylant,
wrzucony tu przez diabła
wrzucony tu przez diabła