• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Walia [06.10.1972 Hannibal & Mona] Peckish

[06.10.1972 Hannibal & Mona] Peckish
lover, not a fighter
wiek
20
sława
VI
krew
czysta
genetyka
oko uśpione
zawód
artysta sceniczny
175 cm wzrostu (na scenie wydawał się wyższy!) Pełna emocji twarz. Ciemne oczy i włosy, które zwykle pozostają w nieładzie. Goli się na gładko. Szczupły, ale umięśniony - zawodowy tancerz. Strój modny wśród mugolskiej młodzieży, czasami zgoła ekstrawagancki.

Hannibal Selwyn
#3
07.10.2025, 10:06  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.11.2025, 02:45 przez Hannibal Selwyn.)  
- Nie wspominali - odpowiedział z szerokim uśmiechem na twarzy - Ale zakładam, że na moją ulubioną kuzynkę mogę w tej kwestii liczyć?
Miał wielką ochotę usłyszeć, jak to jego najlepiej ubrany kuzyn stał się mężczyzną upadłym. Robert i Jonathan ostrzegali Hannibala, by nie zakładał jasnych rzeczy na wycieczkę po wrzosowiskach, ale nie chcieli zagłębiać się w szczegóły. Zresztą sam z siebie też by się na to nie zdecydował. Jasne rzeczy nie pasowały do jesieni.

Z baletową gracją przeskoczył nad jakąś kałużą i dołączył do Mony. Nie wydawała się smutna ani wściekła, wspominając o… Arim. A r i m . HA!
Powstrzymał ekscytację, rodzący się w piersi chichot niemal dziecinnego rozbawienia jej zawstydzeniem, skrywanym pod maską obojętności. Być może wreszcie Mona ma szansę być tak naprawdę szczęśliwa w tym Londynie, w który wciąż, mimo starań całej rodziny, nie potrafiła się wpasować i poczuć, jak w domu.
- No wiesz, zapowiadałaś, że pomieszka u ciebie przez jakiś czas. To weryfikuje zw... znajomości, jestem ciekaw - odparł zbyt niewinnie, by było to prawdziwe - Oj, no, wiesz, jak to jest w okolicy premier. A poza tym, nie wpadam, bo mnie nie zapraszasz!

Wiatr wzmógł się, załopotał połami płaszcza Hannibala i wepchnął mu włosy prosto w oczy. Selwyn skrzywił się, ale zanim zdążył je odgarnąć - rozczesywanie będzie katorgą! - usłyszeli za sobą radosne pokrzykiwania, śmiechy i piski. I jeszcze jakiś dziwny odgłos, coraz bliżej… a potem, całkiem znienacka, coś najpierw tryknęło, a potem potężnie szczypnęło go w udo, tuż pod pośladkiem, korzystając z rozwianego wiatrem okrycia. Miękkie, wełniane spodnie nie stanowiły żadnej osłony przed atakiem. Hannibal podskoczył, krzyknął żenująco wysokim głosem i okręcił się dookoła.
A potem krzyknął jeszcze raz, stanąwszy oko w oko z jakimś wielkim, białym ptaszyskiem… w przepasce na oczach? Zdecydowanie mniej tanecznym, niż jeszcze chwilę wcześniej, susem znalazł się za plecami Mony.
- Co to kurwa jest?! To gęś? A sio! Sio! Ugryzła mnie!

Otoczyło ich kilka miejscowych dziewcząt, młodych, rozchichotanych i ewidentnie goniących za gęsią (kaczką? bo to chyba nie łabędź?). Opierzona bestia odbiegła jeszcze kilkanaście rozkołysanych kroków, wściekłym potrząśnięciem głowy strąciła zasłaniającą jej oczy chusteczkę, a potem zatrzymała się, sycząc groźnie na towarzystwo. Hannibal natychmiast wysunął się zza Mony i przestał rozmasowywać siedzenie.
- Przepraszamy! Och, uciekł nam, nie zdążyłyśmy zamknąć! - powiedziała jedna z mugolek.
- Mama mnie zabije jak Zygfryd znowu zwieje! - druga, wyraźnie bardziej zmartwiona, niż reszta, patrzyła z obawą na ptaka, który wcale nie wyglądał na chętnego do powrotu.
- Zygfryd?! - Hannibal obejrzał się na gąsiora.

Mugole robili czasami dziwne rzeczy i wierzyli w rozmaite przesądy, z których niejeden miał umocowanie w czarodziejskiej rzeczywistości, ale wiele było całkowicie kuriozalnych. Hannibal miał mugolskich znajomych, orientował się w ich świecie, a i tak nieraz zaskakiwali go absurdami, które potrafili wymyślić. Czy szczucie obcych mężczyzn wiejskim ptactwem było jakimś tutejszym sposobem na podryw?
Przeczesał palcami włosy, próbując nadać im chociaż w jakimś stopniu akceptowalny wygląd i powiódł wzrokiem po nieznajomych. Było ich cztery. Śliczne podlotki, nawet, jeżeli trochę niepozorne i ubrane zdecydowanie niemodnie jak na londyńskie standardy. Zarumienione, z mieszaniną rozbawienia i onieśmielenia na twarzach. Mina Hannibala złagodniała odrobinę. Przesunął się nieznacznie, ale strategicznie, tak, by mieć jedną z dziewcząt między sobą a… Zygfrydem.
- No dobra - powiedział z udawaną surowością - O co tu chodzi?
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Hannibal Selwyn (1974), Mona Rowle (1436)




Wiadomości w tym wątku
[06.10.1972 Hannibal & Mona] Peckish - przez Hannibal Selwyn - 01.10.2025, 15:24
RE: [06.10.1972 Hannibal & Mona] Peckish - przez Mona Rowle - 05.10.2025, 17:47
RE: [06.10.1972 Hannibal & Mona] Peckish - przez Hannibal Selwyn - 07.10.2025, 10:06
RE: [06.10.1972 Hannibal & Mona] Peckish - przez Mona Rowle - 12.10.2025, 16:39
RE: [06.10.1972 Hannibal & Mona] Peckish - przez Hannibal Selwyn - 12.10.2025, 21:07
RE: [06.10.1972 Hannibal & Mona] Peckish - przez Mona Rowle - 19.10.2025, 13:01
RE: [06.10.1972 Hannibal & Mona] Peckish - przez Hannibal Selwyn - 21.10.2025, 12:02
RE: [06.10.1972 Hannibal & Mona] Peckish - przez Mona Rowle - 04.11.2025, 18:47

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa