06.10.2025, 20:13 ✶
Razem z Morpheusem i Jonathanem, idą do obrazów
Lyssa poczuła się rozczarowana, kiedy próba podejrzenia relacji łączącej Jonathana i Morpheusa, zakończyła się zwyczajną porażką. Z tego chyba powodu nie lubiła oklumentów - bo utrudniali jej coś, co było dla niej tak niewypowiedzianie naturalne i właściwie.
- Wyglądają niezwykle apetycznie - skomentowała w ślad za Selwynem, ale w żaden sposób zdawała się nie kwapić by sięgnąć po właśnie sprezentowane łakocie. Nawiązywanie jakoś było chyba bardzo dobrym określeniem wypieków, bo zdawały się wyprane z ostrych krawędzi, jakie miał w sobie sam spektakl. Były ugrzeczniona, "właściwą" wersją tego co powinno się myśleć o Merlinie. Były zwyczajnie nudne.
Zerknęła na Morpheusa nieco uważniej, kiedy ten wspomniał o historii z tortem. Defenestracja słodkości wydawała się dosyć kontrowersyjnym posunięciem, nie ważne w jakich okolicznościach.
- Mogę zapytać dlaczego? - uniosła jedną brew, bo ta tajemnica chyba zanadto jednak podgryzała jej świadomość, by grzecznie ją zignorować albo skomentować zaledwie uśmiechem.
- Doprawdy? Nic na ten temat nie wspominał - powiedziała lekkim, spokojnym tonem, ale coś wewnątrz niej zawahało się. Pewnie gdyby Vakel wyraził swoje wątpliwości w wyraźniejszy sposób, już dawno poprosiłaby panią Avery o rozwiązanie problemu, bo przecież chciała by papa był zadowolony. Ale tak? Dowiadując się o tym teraz? A może była to jakaś dziwna taktyka Morpheusa? - Głównie w farbach olejnych. Ale sięgam po inne też rodzaje. No i rysunek też zawsze chętnie mogę wykonać.
Lyssa poczuła się rozczarowana, kiedy próba podejrzenia relacji łączącej Jonathana i Morpheusa, zakończyła się zwyczajną porażką. Z tego chyba powodu nie lubiła oklumentów - bo utrudniali jej coś, co było dla niej tak niewypowiedzianie naturalne i właściwie.
- Wyglądają niezwykle apetycznie - skomentowała w ślad za Selwynem, ale w żaden sposób zdawała się nie kwapić by sięgnąć po właśnie sprezentowane łakocie. Nawiązywanie jakoś było chyba bardzo dobrym określeniem wypieków, bo zdawały się wyprane z ostrych krawędzi, jakie miał w sobie sam spektakl. Były ugrzeczniona, "właściwą" wersją tego co powinno się myśleć o Merlinie. Były zwyczajnie nudne.
Zerknęła na Morpheusa nieco uważniej, kiedy ten wspomniał o historii z tortem. Defenestracja słodkości wydawała się dosyć kontrowersyjnym posunięciem, nie ważne w jakich okolicznościach.
- Mogę zapytać dlaczego? - uniosła jedną brew, bo ta tajemnica chyba zanadto jednak podgryzała jej świadomość, by grzecznie ją zignorować albo skomentować zaledwie uśmiechem.
- Doprawdy? Nic na ten temat nie wspominał - powiedziała lekkim, spokojnym tonem, ale coś wewnątrz niej zawahało się. Pewnie gdyby Vakel wyraził swoje wątpliwości w wyraźniejszy sposób, już dawno poprosiłaby panią Avery o rozwiązanie problemu, bo przecież chciała by papa był zadowolony. Ale tak? Dowiadując się o tym teraz? A może była to jakaś dziwna taktyka Morpheusa? - Głównie w farbach olejnych. Ale sięgam po inne też rodzaje. No i rysunek też zawsze chętnie mogę wykonać.
la douleur exquise
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.