06.10.2025, 21:41 ✶
Jonathan słuchał uważnie wszystkiego, wbijając spojrzenie teraz poważnych, ciemnych oczu w drugiego mężczyznę. Było a tym coś tragikomicznego, że tak naprawdę działania ich obu sprowadzały się do tego prostego faktu, że żaden z nich nie chciał krzywdy tego drugiego.
Powoli wyciągnął ręce do Anthony'ego i ujął jego dłonie w swoje. Dalej się martwił. Dalej tak bardzo się martwił i nic, nawet odwaga którą Shafiq okazał podczas Spalonej Nocy, czy intelekt którym błyszczał na co dzień nie mogło sprawić, że strach się zmniejszał. Ale nic też nie mogło sprawdzić, aby Anthony się wycofał, więc chyba musiał nauczyć się żyć z tym strachem w sercu i mieć nadzieję, że nie przemieni się on nigdy w otwartą ranę, która się nigdy nie zabliźni.
– Teraz z tego co rozumiem ta rozmowa i tak jest odrobinę nieaktualna, skoro oboje jesteśmy już zamieszani w działania tej samej organizacji – powiedział, wciąż nie wypuszczając dłoni Anthony'ego. Warunki brzegowe… Rozmowa ewidentnie potoczyła się inaczej niż planował… Niż oboje planowali, bo przecież Jonathan również nie zamierzał kłócić się z nim tamtego wieczoru. Tony zaczął szybciej oddychać, więc niewiele myśląc przysunął jego dłonie do ust i ucałował je. – Wszystko jest w porządku mój drogi, ale proszę, mów dalej.
Powoli wyciągnął ręce do Anthony'ego i ujął jego dłonie w swoje. Dalej się martwił. Dalej tak bardzo się martwił i nic, nawet odwaga którą Shafiq okazał podczas Spalonej Nocy, czy intelekt którym błyszczał na co dzień nie mogło sprawić, że strach się zmniejszał. Ale nic też nie mogło sprawdzić, aby Anthony się wycofał, więc chyba musiał nauczyć się żyć z tym strachem w sercu i mieć nadzieję, że nie przemieni się on nigdy w otwartą ranę, która się nigdy nie zabliźni.
– Teraz z tego co rozumiem ta rozmowa i tak jest odrobinę nieaktualna, skoro oboje jesteśmy już zamieszani w działania tej samej organizacji – powiedział, wciąż nie wypuszczając dłoni Anthony'ego. Warunki brzegowe… Rozmowa ewidentnie potoczyła się inaczej niż planował… Niż oboje planowali, bo przecież Jonathan również nie zamierzał kłócić się z nim tamtego wieczoru. Tony zaczął szybciej oddychać, więc niewiele myśląc przysunął jego dłonie do ust i ucałował je. – Wszystko jest w porządku mój drogi, ale proszę, mów dalej.