07.10.2025, 10:48 ✶
– Morpheus nie ma w tym racji – Zaprotestował, nie chcąc, aby Anthony wyrzucał sobie coś, co nie było prawdą, bo przecież przyjaciel wiedział o nim niemal wszystko, ale… Ale no nie wiedział. – Nie szukaj swojej winy tam, gdzie to ja nie chciałem celowo odkryć przed tobą wszystkiego. I zdecydowanie nie szukaj w tym jakiejkolwiek formy zaniedbania mnie.
Anthony nie wiedział o Zakonie, bo Jonathan, czując się w obowiązku, by chronić przyjaciela i dotrzymywać sekretów organizacji, do której dołączył, milczał na ten temat jak zaklęty. Anthony nie wiedział o jego związku z Gabrielem, bo Jonathan nie był w stanie długo mu się do tego przyznać i nie wiedział o jego zainteresowaniu mężczyznami ze względów, z których już wcześniej się wytłumaczył.
Słuchał dalej i chociaż już wcześniej zakładał, że wszystko było pomiędzy nimi w porządku to i tak poczuł się lżej na sercu, gdy przeprosiny Anthony'ego w końcu odnalazły właściwą sobie formę w słowach.
– Dziękuję – powiedział w końcu i wreszcie rozłączył ich ręce, tylko po to, aby zamknąć Shafiqa w szczerym uścisku. – Anthony… Nie mogę ci obiecać, że nie poinformują mnie o czymś, o czym nie będę mógł ci od razu powiedzieć, bo mnie o to poproszą, myślę, że tak naprawdę sam wszystkiego nie wiem, ale… – Wziął głęboki oddech. – Ale zdecydowanie potrzebujemy ciebie. Tam jest sporo chaosu Tony. Zbędnego chaosu. Czuję się pewniej, gdy wiem, że dołączasz tam. I obiecuję, że to już koniec z zatajaniem prawdy. Tam, gdzie nie będę mógł ci czegoś powiedzieć, powiem, że nie mogę, a w życiu prywatnym.. – Zawahał się. – Naprawdę miałeś to na myśli? Że chcesz, abym był twój?
Anthony nie wiedział o Zakonie, bo Jonathan, czując się w obowiązku, by chronić przyjaciela i dotrzymywać sekretów organizacji, do której dołączył, milczał na ten temat jak zaklęty. Anthony nie wiedział o jego związku z Gabrielem, bo Jonathan nie był w stanie długo mu się do tego przyznać i nie wiedział o jego zainteresowaniu mężczyznami ze względów, z których już wcześniej się wytłumaczył.
Słuchał dalej i chociaż już wcześniej zakładał, że wszystko było pomiędzy nimi w porządku to i tak poczuł się lżej na sercu, gdy przeprosiny Anthony'ego w końcu odnalazły właściwą sobie formę w słowach.
– Dziękuję – powiedział w końcu i wreszcie rozłączył ich ręce, tylko po to, aby zamknąć Shafiqa w szczerym uścisku. – Anthony… Nie mogę ci obiecać, że nie poinformują mnie o czymś, o czym nie będę mógł ci od razu powiedzieć, bo mnie o to poproszą, myślę, że tak naprawdę sam wszystkiego nie wiem, ale… – Wziął głęboki oddech. – Ale zdecydowanie potrzebujemy ciebie. Tam jest sporo chaosu Tony. Zbędnego chaosu. Czuję się pewniej, gdy wiem, że dołączasz tam. I obiecuję, że to już koniec z zatajaniem prawdy. Tam, gdzie nie będę mógł ci czegoś powiedzieć, powiem, że nie mogę, a w życiu prywatnym.. – Zawahał się. – Naprawdę miałeś to na myśli? Że chcesz, abym był twój?