08.10.2025, 21:23 ✶
Lazarus również zajął miejsce w fotelu naprzeciwko niej, w wygodnej, choć nie niedbałej pozycji, w takiej samej konfiguracji, w jakiej siadali od lat. Brakowało tylko herbaty. Stałość tej sytuacji niosła pewien komfort. Jak zawsze, wysłuchał tego, co miała do przekazania na temat dziwnych zacieków, z uwagą. Oparł brodę na dłoni i wlepił w nią wzrok, błądząc po jej twarzy i śledząc ruchy jej fajki. Wreszcie opuścił głowę i zanurzył palce we włosach, starym zwyczajem mierzwiąc je w zamyśleniu.
- W normalnej sytuacji ciągła ekspozycja na bodziec olfaktoryczny powinna spowodować desensytyzację - mruknął w podłogę - Niewrażliwość na magiczne i niemagiczne próby usunięcia dość jasno sugeruje, że to klątwa. Celowo nałożona, lub nie - wyprostował się, mówiąc teraz wyraźniej - Jesteśmy na nią narażeni póki co krótko, ale na razie nie zauważyłem negatywnych efektów na organizmy żywe - nawet niewielkie - wskazał głową w stronę terrariów. Dwa pająki, mniejszy samiec i większa samica, a także świerszcze i karaczany w zamkniętych pojemnikach, ale z dostępem powietrza, miały się jak na razie dobrze - A powinny reagować szybciej, niż ludzie.
To było do pewnego stopnia uspokajające.
Na wzmiankę o sąsiadach jego brwi uniosły się odrobinę. Spojrzał na Ceolsige z nieodgadnioną miną. W dużej mierze pozbył się nieśmiałości, która prześladowała go od dzieciństwa do końca nauki szkolnej, ale wciąż pomysł, że miałby pukać obcym ludziom do domów i dopytywać o stan ich mieszkań, wydawał mu się całkowicie absurdalny. Podsunął mu jednak pewien pomysł.
- Nie wiem, jak to wygląda w okolicy, ale wierzę, że ty jesteś doskonale zorientowana - na ile znał paserkę, mógł się spodziewać, że nawiązywanie kontaktów przychodzi jej dużo łatwiej, niż jemu - Czy w twoim sąsiedztwie istnieje jakiś wzór? Różnica między grupą dotkniętych mieszkań, a niedotkniętych? Pochodzenie właścicieli? Status majątkowy? Cokolwiek?
Podłoże zamieszek było ewidentnie oparte na napięciach na tle statusu krwi. Sam Lovegood, będący wszak półkrwi, nieraz stawał się świadkiem lub ofiarą nierównego traktowania czarodziejów czystokrwistych, półkrwi i mugolaków, zwłaszcza od czasu swojego powrotu do Londynu. Oczywiście wszystko w białych rękawiczkach… aż do przedwczoraj.
- Planowałem dzisiaj spróbować bardziej… specjalistycznych metod. Możesz mi towarzyszyć jeśli chcesz… albo zebrać wywiad wśród sąsiadów - tu zawahał się krótko, ale dodał - Mam… mam listę lokatorów.
- W normalnej sytuacji ciągła ekspozycja na bodziec olfaktoryczny powinna spowodować desensytyzację - mruknął w podłogę - Niewrażliwość na magiczne i niemagiczne próby usunięcia dość jasno sugeruje, że to klątwa. Celowo nałożona, lub nie - wyprostował się, mówiąc teraz wyraźniej - Jesteśmy na nią narażeni póki co krótko, ale na razie nie zauważyłem negatywnych efektów na organizmy żywe - nawet niewielkie - wskazał głową w stronę terrariów. Dwa pająki, mniejszy samiec i większa samica, a także świerszcze i karaczany w zamkniętych pojemnikach, ale z dostępem powietrza, miały się jak na razie dobrze - A powinny reagować szybciej, niż ludzie.
To było do pewnego stopnia uspokajające.
Na wzmiankę o sąsiadach jego brwi uniosły się odrobinę. Spojrzał na Ceolsige z nieodgadnioną miną. W dużej mierze pozbył się nieśmiałości, która prześladowała go od dzieciństwa do końca nauki szkolnej, ale wciąż pomysł, że miałby pukać obcym ludziom do domów i dopytywać o stan ich mieszkań, wydawał mu się całkowicie absurdalny. Podsunął mu jednak pewien pomysł.
- Nie wiem, jak to wygląda w okolicy, ale wierzę, że ty jesteś doskonale zorientowana - na ile znał paserkę, mógł się spodziewać, że nawiązywanie kontaktów przychodzi jej dużo łatwiej, niż jemu - Czy w twoim sąsiedztwie istnieje jakiś wzór? Różnica między grupą dotkniętych mieszkań, a niedotkniętych? Pochodzenie właścicieli? Status majątkowy? Cokolwiek?
Podłoże zamieszek było ewidentnie oparte na napięciach na tle statusu krwi. Sam Lovegood, będący wszak półkrwi, nieraz stawał się świadkiem lub ofiarą nierównego traktowania czarodziejów czystokrwistych, półkrwi i mugolaków, zwłaszcza od czasu swojego powrotu do Londynu. Oczywiście wszystko w białych rękawiczkach… aż do przedwczoraj.
- Planowałem dzisiaj spróbować bardziej… specjalistycznych metod. Możesz mi towarzyszyć jeśli chcesz… albo zebrać wywiad wśród sąsiadów - tu zawahał się krótko, ale dodał - Mam… mam listę lokatorów.