09.10.2025, 04:11 ✶
Nie zwrócił na nią większej uwagi, kiedy podniosła się ze swojego miejsca i podążyła za nim, postanawiając skontrolować jego poczynania, a jej pieszczota została zbyta pewnym rozdrażnieniem - niewystarczającym jednak by wyrwać go z myśli. Bo kiedy tak wodził opuszkami palców po chropowatej powierzchni desek, zastanawiał się co właściwie powinien zrobić z zostawioną tutaj krwią. Krew bywała przydatna i ważna, pozostawało tylko pytanie na ile mogła mu się przydać wysuszona porcja czegoś, co zdążyło zespolić się z kurzem, a do tego należało do kogoś kogo powinien nazywać swoim sojusznikiem. Ale taki chyba był problem ze śmierciożercami i poplecznikami Czarnego Pana - mieli wspólny cel, ale pod koniec dnia każdy każdemu był wilkiem.
- Bo przez jednego chłopca zmarnowałaś już trochę lat - wymruczał bezwiednie, nie przywiązując w tym momencie zbyt dużej wagi do tych słów. Pamiętał jednak posmak rozczarowania, kiedy zniknęła. Korytarze posiadłości, nagle pozbawione odbijającego się od nich jej głosu i zwyczajnie zimne, kiedy nie mógł znaleźć jej towarzystwa. Wtedy toczył go dziecięcy żal, teraz uważał ją za zwyczajnie głupią, że dała się tak zbajerować jakiemuś fagasowi, który nie był warty wspomnienia.
Drugie zaklęcie załatwiło resztę i tak oto w słoiczku znalazła się całość problemu. Levi zdążył go tylko zakręcić, a ta zaraz pochwyciła go w ręce, wykradając dla siebie. Jeśli wcześniej miał wątpliwości co do tego, czy w ogóle to chciał, to teraz odpowiedź była twierdząca tylko dlatego, że nie chciał być gorszy.
- Ja go z tego drewna wyrwałem, więc to mnie się należy - oparł się łokciami o kolana, wciąż kucając nad miejscem gdzie jeszcze przed chwilą roztaczała się brunatna plama.
- Bo przez jednego chłopca zmarnowałaś już trochę lat - wymruczał bezwiednie, nie przywiązując w tym momencie zbyt dużej wagi do tych słów. Pamiętał jednak posmak rozczarowania, kiedy zniknęła. Korytarze posiadłości, nagle pozbawione odbijającego się od nich jej głosu i zwyczajnie zimne, kiedy nie mógł znaleźć jej towarzystwa. Wtedy toczył go dziecięcy żal, teraz uważał ją za zwyczajnie głupią, że dała się tak zbajerować jakiemuś fagasowi, który nie był warty wspomnienia.
Drugie zaklęcie załatwiło resztę i tak oto w słoiczku znalazła się całość problemu. Levi zdążył go tylko zakręcić, a ta zaraz pochwyciła go w ręce, wykradając dla siebie. Jeśli wcześniej miał wątpliwości co do tego, czy w ogóle to chciał, to teraz odpowiedź była twierdząca tylko dlatego, że nie chciał być gorszy.
- Ja go z tego drewna wyrwałem, więc to mnie się należy - oparł się łokciami o kolana, wciąż kucając nad miejscem gdzie jeszcze przed chwilą roztaczała się brunatna plama.
We said we're going to conquer new frontiers
Go on, stick your bloody head in the jaws of the beast
Go on, stick your bloody head in the jaws of the beast