09.10.2025, 08:26 ✶
Gdy Travers skrzywił się, z początku myślał, że to na jego dotyk. Nie zabrał jednak ręki, unosząc lekko brwi w pytającym geście na to działanie. Czyżby zaczął się go nagle brzydzić, a może dotyk sprawiał mu ból? Nie, raczej to nie o to chodziło - bo gdyby tak było, Nicholas zabrałby rękę. Nie miał pojęcia o tym, że Nick sypiał przy otwartych drzwiach. Odkąd opuścił jego mieszkanie na Horyzontalnej, niezbyt interesował się tym, co się działo u mężczyzny. Dopiero niedawna wspólna współpraca sprawiła, że zainteresowanie na powrót zatoczyło krąg.
- Czy to takie dziwne? - zapytał, nawet nie kryjąc zaskoczenia, które pojawiło się w jego głosie. Co prawda sam nie tak dawno temu mówił, że nikt nie zapłakałby po jego stracie - gdyby umarł, co najwyżej jego matka uroniłaby łzę. Ojciec pozostałby niewzruszony, Rabastan... Rabastan pewnie zamknąłby się w swojej jamie i tyle by go widzieli. Bella zatańczyłaby can cana, a reszta... Cóż, pewnie wzruszyłaby ramionami. Jak zareagowałby Nicholas? To było dobre pytanie. - Oczywiście że bym się przejął.
Nie wiedział tylko, jak bardzo. Ale czy to miało znaczenie? Być może i nie uroniłby łzy na pogrzebie, ale na pewno siedziałby potem w samotności, patrząc się tępo w ścianę i zastanawiając się, co by było gdyby wszystko potoczyło się inaczej. Ostrożnie pogładził kciukiem wnętrze dłoni mężczyzny. Nie pytał go o to samo - domyślał się, że Traversa nie obeszłaby jego śmierć w rozumieniu normalnych ludzi. Zdążył się zorientować jaki był po tym, gdy Robert zginął. Był jego mentorem, a nie rozpaczał. Po nim tym bardziej by nie rozpaczał. Ale jeszcze chwila i oboje nie będą nic czuć. Nicholas zdawał się być bliżej tego celu, ale Lestrange dzielnie dotrzymywał mu kroku.
- Czy to takie dziwne? - zapytał, nawet nie kryjąc zaskoczenia, które pojawiło się w jego głosie. Co prawda sam nie tak dawno temu mówił, że nikt nie zapłakałby po jego stracie - gdyby umarł, co najwyżej jego matka uroniłaby łzę. Ojciec pozostałby niewzruszony, Rabastan... Rabastan pewnie zamknąłby się w swojej jamie i tyle by go widzieli. Bella zatańczyłaby can cana, a reszta... Cóż, pewnie wzruszyłaby ramionami. Jak zareagowałby Nicholas? To było dobre pytanie. - Oczywiście że bym się przejął.
Nie wiedział tylko, jak bardzo. Ale czy to miało znaczenie? Być może i nie uroniłby łzy na pogrzebie, ale na pewno siedziałby potem w samotności, patrząc się tępo w ścianę i zastanawiając się, co by było gdyby wszystko potoczyło się inaczej. Ostrożnie pogładził kciukiem wnętrze dłoni mężczyzny. Nie pytał go o to samo - domyślał się, że Traversa nie obeszłaby jego śmierć w rozumieniu normalnych ludzi. Zdążył się zorientować jaki był po tym, gdy Robert zginął. Był jego mentorem, a nie rozpaczał. Po nim tym bardziej by nie rozpaczał. Ale jeszcze chwila i oboje nie będą nic czuć. Nicholas zdawał się być bliżej tego celu, ale Lestrange dzielnie dotrzymywał mu kroku.