09.10.2025, 13:04 ✶
Widział, że się zbliża - nie musiał wiedzieć jak wyglądała dokładnie, bo po prostu nie pasowała do tego otoczenia. Wiedział, że to ona, z tymi swoimi ułożonymi włosami, makijażem i odświętną szatą. Gdyby nie to, że ta cała randka to nie był jego pomysł, to może nawet poczułby ukłucie żalu, że przyszło mu się z nim użerać. Ale na ten moment był zbyt wściekły na matkę, ojca i na cały świat, by żałować Lyssy, że trafiła akurat na niego.
Aidan nie nadawał się do związków - nie to, że w ogóle, ale teraz szczególnie. Po tym jak Penny dała mu kosza w bardzo, bardzo kurwa widowiskowy sposób, po prostu przerzucił się na dziwki. Nie musiał z nimi rozmawiać, wystarczyło że zapłacił i dostawał to, co chciał. Bez konieczności rozmowy z kimkolwiek. Taki układ mu pasował. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie ten cholerny anons w Czarownicy, który przeczytała jego matka.
- Kaszel męczy po pożarach? - sarknął, ani myśląc wstawać. Uniósł lekko głowę, a jego usta wykrzywiły się w lekkim, nieprzyjemnym dość uśmiechu. Jeżeli myślała, że trafiła na dżentelmena, to musiała obejść się smakiem. - Mam na to syropek, mogę się podzielić.
Nie miał, ale mógł skombinować. Westchnął ciężko i machnął ręką, wskazując żeby Lyssa sama se odsunęła krzesło i posadziła dupsko na krześle.
- Jak cię nogi bolą, to siadaj - posłał jej promienny uśmiech. Nawet debil wiedziałby, że on wcale nie chciał tu kurwa być i zrobi wszystko, żeby Lyssie ten wieczór uprzykrzyć.
Aidan nie nadawał się do związków - nie to, że w ogóle, ale teraz szczególnie. Po tym jak Penny dała mu kosza w bardzo, bardzo kurwa widowiskowy sposób, po prostu przerzucił się na dziwki. Nie musiał z nimi rozmawiać, wystarczyło że zapłacił i dostawał to, co chciał. Bez konieczności rozmowy z kimkolwiek. Taki układ mu pasował. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie ten cholerny anons w Czarownicy, który przeczytała jego matka.
- Kaszel męczy po pożarach? - sarknął, ani myśląc wstawać. Uniósł lekko głowę, a jego usta wykrzywiły się w lekkim, nieprzyjemnym dość uśmiechu. Jeżeli myślała, że trafiła na dżentelmena, to musiała obejść się smakiem. - Mam na to syropek, mogę się podzielić.
Nie miał, ale mógł skombinować. Westchnął ciężko i machnął ręką, wskazując żeby Lyssa sama se odsunęła krzesło i posadziła dupsko na krześle.
- Jak cię nogi bolą, to siadaj - posłał jej promienny uśmiech. Nawet debil wiedziałby, że on wcale nie chciał tu kurwa być i zrobi wszystko, żeby Lyssie ten wieczór uprzykrzyć.