<<< Naczelny Sędzia Wizengamotu zawsze patrzy oceniająco. To poniekąd przypisane jest do pełnionego stanowiska.
Przy makiecie teatru zebrał się spory tłumek, choć każda grupa cieszyła się swoim towarzystwem, a "pływy" socjety zdawały się być nieco ograniczone. Rozmowy wzmagały, śmiechy narastały. W pewnym momencie przystojna jejmościna w okolicach siedemdziesiątki potknęła się i niemal wpadła na tort, który sukcesywnie znikał. Co prawda całkiem nieprzystojny jejmość obok niej podtrzymał jej łokieć, ale zawartość talerzyka spadła na złocistą suknię partnerki tegoż rycerza we fraku, wywołując niemałe poruszenie i przerzucanie się wzajemnymi wyzwiskami ku uciesze zebranych.
Samantha Crouch nie byłaby Najwyższym Naczelnym Sędzią Wizengamotu, gdyby dawała tak łatwo poznać po sobie emocje. A jednak jej brwi delikatnie drgnęły ku górze, w zaskoczeniu, że Robert postanowił do niej podejść i tak otwarcie podjąć rozmowę po tym wszystkim. Ul buczał, ale ul schowany był pod ziemią, a teraz byli na zewnątrz i... cóż, nie dało się odmówić Robercikowi naturalnego uroku osobistego, który potrafił skutecznie ułagodzić w bezpośredniej rozmowie lepiej niż muzyka Oleandra również Croucha. Po wymianie kilku uprzejmości, mniej lub dalej wymijających zdań, Crouch (sędzia, nie kompozytor) dotarł do sedna, gdy rudowłosa ciotka udzieliła mu skrawka informacji udzielonej ściszonym głosem.
– ...niestety wszystko jak zawsze pompowane jest w Departament Magicznych Wypadków i Katastrof, ale to nikogo z nas nie powinno dziwić. Bez oddolnych inicjatyw nic nie ruszy. To są tylko plastry na rany.
Lauretta, pomimo dość surowego latami treningów usposobienia, zdawała się być nawet kontenta z obrotu rozmowy i nie omieszkała uśmiechnąć się jakoś szczerzej na słowa, którym obdarzał ją jej Mecenas. Bycie kobietą w bocznej linii wielkiego rodu artystów nie było usłane różami, jej zegar tykał, a Bulstrode zdawał się być jej szansą na to, by pobyć na rynku artystycznym dekadę, może dwie dłużej. I nawet ta szansa nie była taka niemiła. Nawet nie musiała za bardzo udawać.
– Sądzę, że z powodzeniem będziemy mogli ustalić wspólny termin. Wystarczy, że powiesz mi jaką muzykę lubisz, jaką byś chciał usłyszeć i też o czym chciałbyś, żebym opowiedziała innym sobą. Swoim ciałem. Tak działa taniec właśnie, kiedy ruch może wyrazić więcej niż tysiąc słów – opowiadała mu dalej, nie zauważając, że Louvain się od nich odłączył, albo celowo też nie zamierzając zwrócić na ten fakt uwagę. Tort był drobną przeszkodą. Lauretta miała poczucie, że oto zajaśniała przed nią kolejna szansa. Część ludzi powiązanych z Muzą jeszcze nie wiedziała. Dzięki temu oni mieli więcej czasu, a jej występ będzie miał szansę zapisać się w annałach kronik artystycznych Londynu. – Taniec może być klasyczny tak jak w plenerze, ale może być bardziej podobny do dzisiejszego - neoekspesjonistyczny, dziki. Sądzę, że Madame mogłaby uszyć pod Twoją wizję należyte stroje. Pomyśl... co siedzi w Twojej głowie, może stać się lada dzień sztuką. Czy to nie wspaniałe? – nie była pewna, czy rzeczywiście to najbardziej interesuje Ateusa, ale wierzyła, że skoro zdecydował się w ogóle objąć patronat, to jakkolwiek musiał być tym tematem zainteresowany. Oczywiście, mogła być też ozdobą. Wobec celu, który jaśniał jej przed oczyma, nie było to aż tak wielkie poświęcenie.
Barman wprawnie zalał trzy pomarańczowe kostki lodu imitujące gwiazdy przednim rumem kolumbijskim.
– Gorące? Ryzykowne stwierdzenie, gdy Londyn dopiero się studzi. Ale co słyszałem, że ta stara prukwa, o tam, ta garbata, ma chody w Proroku. Ponoć do końca roku ma zostać redaktorką naczelną. A nawet jeśli nie uważaj co przy niej gadasz, bo jednym będzie mogła wykreślić Cię z tego świata.
W toku przyjęcia, w dowolnym momencie danej postaci udało się posłyszeć Dla lepszej zabawy jak zawsze sugeruję nie podglądać spoilerów innych postaci, a informacjami wymieniać się fabularnie
Wszyscy
Przy makiecie teatru zebrał się spory tłumek, choć każda grupa cieszyła się swoim towarzystwem, a "pływy" socjety zdawały się być nieco ograniczone. Rozmowy wzmagały, śmiechy narastały. W pewnym momencie przystojna jejmościna w okolicach siedemdziesiątki potknęła się i niemal wpadła na tort, który sukcesywnie znikał. Co prawda całkiem nieprzystojny jejmość obok niej podtrzymał jej łokieć, ale zawartość talerzyka spadła na złocistą suknię partnerki tegoż rycerza we fraku, wywołując niemałe poruszenie i przerzucanie się wzajemnymi wyzwiskami ku uciesze zebranych.
Robert
Samantha Crouch nie byłaby Najwyższym Naczelnym Sędzią Wizengamotu, gdyby dawała tak łatwo poznać po sobie emocje. A jednak jej brwi delikatnie drgnęły ku górze, w zaskoczeniu, że Robert postanowił do niej podejść i tak otwarcie podjąć rozmowę po tym wszystkim. Ul buczał, ale ul schowany był pod ziemią, a teraz byli na zewnątrz i... cóż, nie dało się odmówić Robercikowi naturalnego uroku osobistego, który potrafił skutecznie ułagodzić w bezpośredniej rozmowie lepiej niż muzyka Oleandra również Croucha. Po wymianie kilku uprzejmości, mniej lub dalej wymijających zdań, Crouch (sędzia, nie kompozytor) dotarł do sedna, gdy rudowłosa ciotka udzieliła mu skrawka informacji udzielonej ściszonym głosem.
– ...niestety wszystko jak zawsze pompowane jest w Departament Magicznych Wypadków i Katastrof, ale to nikogo z nas nie powinno dziwić. Bez oddolnych inicjatyw nic nie ruszy. To są tylko plastry na rany.
Atreus
Lauretta, pomimo dość surowego latami treningów usposobienia, zdawała się być nawet kontenta z obrotu rozmowy i nie omieszkała uśmiechnąć się jakoś szczerzej na słowa, którym obdarzał ją jej Mecenas. Bycie kobietą w bocznej linii wielkiego rodu artystów nie było usłane różami, jej zegar tykał, a Bulstrode zdawał się być jej szansą na to, by pobyć na rynku artystycznym dekadę, może dwie dłużej. I nawet ta szansa nie była taka niemiła. Nawet nie musiała za bardzo udawać.
– Sądzę, że z powodzeniem będziemy mogli ustalić wspólny termin. Wystarczy, że powiesz mi jaką muzykę lubisz, jaką byś chciał usłyszeć i też o czym chciałbyś, żebym opowiedziała innym sobą. Swoim ciałem. Tak działa taniec właśnie, kiedy ruch może wyrazić więcej niż tysiąc słów – opowiadała mu dalej, nie zauważając, że Louvain się od nich odłączył, albo celowo też nie zamierzając zwrócić na ten fakt uwagę. Tort był drobną przeszkodą. Lauretta miała poczucie, że oto zajaśniała przed nią kolejna szansa. Część ludzi powiązanych z Muzą jeszcze nie wiedziała. Dzięki temu oni mieli więcej czasu, a jej występ będzie miał szansę zapisać się w annałach kronik artystycznych Londynu. – Taniec może być klasyczny tak jak w plenerze, ale może być bardziej podobny do dzisiejszego - neoekspesjonistyczny, dziki. Sądzę, że Madame mogłaby uszyć pod Twoją wizję należyte stroje. Pomyśl... co siedzi w Twojej głowie, może stać się lada dzień sztuką. Czy to nie wspaniałe? – nie była pewna, czy rzeczywiście to najbardziej interesuje Ateusa, ale wierzyła, że skoro zdecydował się w ogóle objąć patronat, to jakkolwiek musiał być tym tematem zainteresowany. Oczywiście, mogła być też ozdobą. Wobec celu, który jaśniał jej przed oczyma, nie było to aż tak wielkie poświęcenie.
Louvain
Barman wprawnie zalał trzy pomarańczowe kostki lodu imitujące gwiazdy przednim rumem kolumbijskim.
– Gorące? Ryzykowne stwierdzenie, gdy Londyn dopiero się studzi. Ale co słyszałem, że ta stara prukwa, o tam, ta garbata, ma chody w Proroku. Ponoć do końca roku ma zostać redaktorką naczelną. A nawet jeśli nie uważaj co przy niej gadasz, bo jednym będzie mogła wykreślić Cię z tego świata.
Plotki zasłyszane pośród gości
W toku przyjęcia, w dowolnym momencie danej postaci udało się posłyszeć Dla lepszej zabawy jak zawsze sugeruję nie podglądać spoilerów innych postaci, a informacjami wymieniać się fabularnie

Następne podsumowanie 31.10 losowanie par i finałowy taniec.
Geraldine