• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 16 Dalej »
[Luty 1960] Moralność Pana Detektywa | Harrier & Woody

[Luty 1960] Moralność Pana Detektywa | Harrier & Woody
Potężny komunista
Mała, Twe spojrzenie to jest pierwsze wykroczenie.
wiek
47
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Auror
Duży mężczyzna; ponad 180, szeroki i kanciasty. Najpierw do pomieszczenia wchodzi jego wąs, a potem on sam. Jasne oczy, trochę zmarszczek i szeroki uśmiech ukazujący zęby. Wygląda jakby ubrał na siebie przypadkowe ubrania znalezione w second-handzie, mugolskie bluzy, czarodziejskie płaszcze i czasami krzykliwe kolory. Lubi turkusowe marynarki i szpiczaste dekolty, nie stroni od rozpinania koszuli i pokazywania włosów na klacie. Pachnie świeżymi bułkami, cydrem i kocimiętką; po nocnym wypadzie do baru głównie jabolem.

Harrier Abbott
#3
10.10.2025, 01:19  ✶  
- Wiesz, że jesteś tu zawsze mile widziany. Jakbyś potrzebował zalegnąć na kanapie dłużej, bo trawienie tak dobrego jedzenia to złożony proces, to również nie mam nic przeciwko - zapewnił uśmiechając się szorstkością wąsa. Longbottom nie mógł jednak dostrzec nostalgicznego smutku i zrezygnowania zaklętego w oczach Harriera. Ile by oddał, aby zawrócić czas i spędzić z żoną więcej dni, opuścić czarodziejski świat, zamieszkać w z nią w mugolskim Londynie, nie popadać w pracoholizm. Ale z drugiej strony, czy wtedy poznałby Sonique? Jak miałby pomóc temu dziecku, jakby w ogóle nie dołączył do Brygady? Poza tym, widok Aarona wprawnie poprawiającego błędy na raportach niczym przedszkolanka ze świecową, czerwona kredką było jak świeża kawa od małżonki w niedzielny, leniwy poranek - starszy auror robił to z taką pasją, że od samego patrzenia można było wskoczyć o poziom wyżej w umiejętności pisania raportów.
- Zrobisz co chcesz, wiadoma sprawa, ale czy czasem nie lepiej odstawić nerwy na bok? Duma dumą, czy co tam, ale w ostatecznym rozrachunku, komunikacja jest podstawą. Tak nam mówili na terapii małżeńskiej zanim żona mnie zostawiła - zaśmiał się gorzko ze swojej marnej próby przemowy motywacyjnej - Ale wiesz, nie zniechęcaj się moim przykładem, u nas to była kwestia ... no wiesz, kurwa, żyć bez magii w świecie gdzie każdy czaruje to trochę przyjebane. I tak dalej - zakończył wypowiedź o wiele mniej dobitnie i charyzmatycznie niż początkowo chciał, marszcząc brwi na brak faktycznej puenty. Pora było zająć się tym diabelnie kuszącym smakołykiem z zebranymi w rodzinnym sadzie jabłkami, a nie pierdoleniem trzy po trzy.
Oczywiście, że sos waniliowy był obowiązkowy. Mocny aromat startej wanilii roztapiałby się na języku wraz z miękkimi jabłkami, gdyby nie fakt, że panowie postanowili znieczulić podniebienia procentami wina i brandy.
Wpakował apetycznie parującą cynamonem szarlotkę do miseczek. Jedna z nich, uszczerbiona, cieszyła oczy różowym paskiem z koślawo nakreślonymi, złotymi gwiazdkami; na dnie, po skończonym posiłkum na dzielnego zucha czekała niespodzianka - twarz disneyowskiego kopciuszka uśmiechającego się w wyblakłym, odręcznym rysunku kreślonym ceramicznym szkliwem. Skapnął łyżkę polewy na bok kruszonej powierzchni jabłecznika i sięgając wolną ręką po obiecane brandy, wręczył ją Woody'emu, odwracając się doń by podziwiać ukazany w pełnej krasie wędkarski sweter.
- Szacunku do żywego stworzenia? A temu co znowu strzeliło do łba? To kara śmierci nie jest już jego 'go to' w kontekście rozwiązań przestępczości? Do diaska, czy wędkarstwo go tak zmieniło? Muszę zacząć z wami częściej łowić, a nuż widelec złapie jakiegoś potężnego suma - lekka alkoholizacja winem wpłynęła na ilość myśli, którą chciał wyrazić w jednym zdaniu, ale nic poza tym. Potrzeba było o wiele więcej, aby powalić zahartowaną potęgę Harriera Abbotta niż sok z fermentowanych winogron.
- Ale sweter zajebisty, ręcznie kurde robiony - dotknął materiału, oczami eksperta i stałego bywalca lumpeksów taksując jakość - Posłuży ci, winszować kunsztu, przemawiałaby przeze mnie zazdrość, gdyby nie fakt, że sam byłem zadowolony z mojego prezentu. Może powinniśmy wiesz, mieć matching sweterki, tak dla zasady? Klub rybiarski. Nie, sory, wędkarski, tak to się zwało - nim wziął do ręki też swoją miskę, nie tak wspaniałą jak księżniczkowa, wręczona Woody'emu, otworzył butelkę i machnął różdżką na przyniesione przez Longbottoma naczynia, aby te zaczęły same się zmywać.
- Cho, klapniemy sobie na kanapie, czuje jak żołądek ciągnie mnie ku parkietowi - poklepał przyjaciela po ramieniu i ruszył na powrót do salonu, aby podlać szkło alkoholem i zrobić to, co zapowiedział, jeść ciasto na kanapie.


“There is nothing noble in being superior to your fellow man; true nobility is being superior to your former self.”
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Harrier Abbott (1080), Woody Tarpaulin (661)




Wiadomości w tym wątku
[Luty 1960] Moralność Pana Detektywa | Harrier & Woody - przez Harrier Abbott - 31.08.2025, 01:33
RE: [Luty 1960] Moralność Pana Detektywa | Harrier & Woody - przez Woody Tarpaulin - 03.10.2025, 23:16
RE: [Luty 1960] Moralność Pana Detektywa | Harrier & Woody - przez Harrier Abbott - 10.10.2025, 01:19

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa