10.10.2025, 03:39 ✶
Spoglądała na Peregrinusa, kiedy ten dochodził sam ze sobą do jakiegoś porozumienia ile powinien powiedzieć i czy na pewno nie wodziła go tutaj bezwstydnie za nos. Oczywiście, robiła to, ale robiła to na tyle wprawnie że pewnie sama sobie byłaby w stanie w te bzdury uwierzyć. Ściągnęła lekko brwi w pewnym momencie, jakby zastanawiała się, czy jej rozmówca aby na pewno dobrze się czuje, a wreszcie i uśmiechnęła z pewnym ukontentowaniem. Ostrożnym, co prawda, jakby mówiła do kogoś niestabilnego.
- I to jest rada, którą zamierzam wziąć sobie do serca.
Westchnęła na te cztery miecze żałośnie, załamując ręce i opierając na nich podbródek z pewną żałosnością. Była bardzo odosobniona i samotna, tak. To się zgadzało. Zgadzało się też, że była zrozpaczona i wściekła. O to chodziło w całym jej imieniu, prawda? Bywała furią i gniewem, a te uczucia wydawały jej się właściwe i usprawiedliwione, kiedy wpadała w nie faktycznie, a nie tylko na pokaz. Teraz już marszczyła brwi i otwierała usta, ale Peregrin wszedł jej w słowo swoim rozpaczliwym ALE.
Patrzyła na tę trójkę pucharów nieodgadnionym wzrokiem, samej się chyba zastanawiając czego oczekiwała. Happy ending brzmiał dobrze, za dobrze, ale czemu teraz musiała się targać przez ciernie istnienia? Machała sobie bezwiednie nogami, siedząc na tym krześle, pozwalając by cisza jaka zapadła po ostatnich słowach wróżbity, wybrzmiała odpowiednio długo - o takt albo nawet i trzy za długo.
- Ale ja chcę być szczęśliwa teraz - zaintonowała wreszcie, odrywając spojrzenie od kartonika i patrząc Peregrinusowi w oczy uważnie.
- I to jest rada, którą zamierzam wziąć sobie do serca.
Westchnęła na te cztery miecze żałośnie, załamując ręce i opierając na nich podbródek z pewną żałosnością. Była bardzo odosobniona i samotna, tak. To się zgadzało. Zgadzało się też, że była zrozpaczona i wściekła. O to chodziło w całym jej imieniu, prawda? Bywała furią i gniewem, a te uczucia wydawały jej się właściwe i usprawiedliwione, kiedy wpadała w nie faktycznie, a nie tylko na pokaz. Teraz już marszczyła brwi i otwierała usta, ale Peregrin wszedł jej w słowo swoim rozpaczliwym ALE.
Patrzyła na tę trójkę pucharów nieodgadnionym wzrokiem, samej się chyba zastanawiając czego oczekiwała. Happy ending brzmiał dobrze, za dobrze, ale czemu teraz musiała się targać przez ciernie istnienia? Machała sobie bezwiednie nogami, siedząc na tym krześle, pozwalając by cisza jaka zapadła po ostatnich słowach wróżbity, wybrzmiała odpowiednio długo - o takt albo nawet i trzy za długo.
- Ale ja chcę być szczęśliwa teraz - zaintonowała wreszcie, odrywając spojrzenie od kartonika i patrząc Peregrinusowi w oczy uważnie.
la douleur exquise
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.