10.10.2025, 10:59 ✶
Przyjęła jej pomoc z wdzięcznością i z każdym krokiem czuła się trochę lepiej. Może to atmosfera kotła tak na nią zadziałała, a raczej jej brak, gdy wyszły na względnie świeże miejskie powietrze. Chłodny wieczór. Dobrze. Orzeźwiający. Zadarła głowę patrząc na niebo przesłonięte Londyńskim smogiem i parsknęła, na moment kładąc głowę na barku Sige, bo nie była pewna czy jak ją poklepie rękami to się nie wyjebie na swój głupi ryj. Ostatecznie lubiła swoje zęby i zwyczajowo nie miała do siebie zaufania. Do swojego ciała w szczególności.
– Sorka, to po... po spalonej wiesz? Jakieś widmo mnie nastraszyło z pyłu budynku jak gasiłam przecznicę Pokątnej i od tego czasu jest... kiepsko. Jak te zajebane smrodem budynki, tylko no... mam zajebane smrodem wnętrzności. Nie wiem co poradzić na to, niektórzy dostają padaki na widok ognia a ja jak pomyślę o...o... o Sama-Wiesz-Kim... – zacisnęła pięść bo by sobie soczystą wiąchę puściła na temat tego typa, a jednak, coś w jej głowie blokowało te opcje dialogowe. Dlatego odpuściła. – Jakby co to... eee... nie wiem, napisze od typa od przepowiedni, żeby dowiedzieć się czy to jest przepowiednia. – może nie powinna tego mówić przy Burke, ale mówiąc porządkowała sobie niestety myśli i tak to właśnie wszystko wychdziło. – Usiądziemy tam? Nie chce na Tobie wisieć jak obrzygany płaszcz. – pokazała pustą akurat już nie tak bardzo ujebaną sadzą ławeczkę. Z Ministerstwa odmalowali wszystkie ławeczki i fontanny. Najważniejsza kurwa sprawa do zrobienia po pożarach, wiadomo.
– Sorka, to po... po spalonej wiesz? Jakieś widmo mnie nastraszyło z pyłu budynku jak gasiłam przecznicę Pokątnej i od tego czasu jest... kiepsko. Jak te zajebane smrodem budynki, tylko no... mam zajebane smrodem wnętrzności. Nie wiem co poradzić na to, niektórzy dostają padaki na widok ognia a ja jak pomyślę o...o... o Sama-Wiesz-Kim... – zacisnęła pięść bo by sobie soczystą wiąchę puściła na temat tego typa, a jednak, coś w jej głowie blokowało te opcje dialogowe. Dlatego odpuściła. – Jakby co to... eee... nie wiem, napisze od typa od przepowiedni, żeby dowiedzieć się czy to jest przepowiednia. – może nie powinna tego mówić przy Burke, ale mówiąc porządkowała sobie niestety myśli i tak to właśnie wszystko wychdziło. – Usiądziemy tam? Nie chce na Tobie wisieć jak obrzygany płaszcz. – pokazała pustą akurat już nie tak bardzo ujebaną sadzą ławeczkę. Z Ministerstwa odmalowali wszystkie ławeczki i fontanny. Najważniejsza kurwa sprawa do zrobienia po pożarach, wiadomo.