Temu patałachowi, który został ranny, zwyczajnie nie należała się jakaś bzdurna ceremonia pochowania go w słoiku na słonecznej polance. Jej lęki były przerysowane, ale tak samo było z zamiarami, które miała wobec tego zamkniętego w słoiczku i przejrzałego życia. Mogłaby zająć się czymś o wiele bardziej pożytecznym - chociaż Leviathan nie był wcale pewien co mógł mieć przez to na myśli. Poplotła wianki? Właśnie. Mogła mu upleść wieniec do złożenia na ołtarzu matki.
Słoiczek świsnął w powietrzu, kiedy pomknął wreszcie przez chatkę i wpadł mu w rękę. Uniósł go ku górze, jakby oceniał przez światło jego zawartość.
- Niewielu z nas wróciło brocząc, jak owca która w ostatnim momencie uciekła spod ostrza Arcykapłanki - odpowiedział z przekąsem. W jakiś dziwny sposób, wielu z nich było całych i zdrowych, jakby Czarny Pan czuwał nad nimi całą noc. Tych najbardziej poharatanych była zaledwie garstka. - Powinnaś się cieszyć, Czarny Pan docenia dobre uczynki. A jak się okazało, nie wszyscy mają dobre serduszka - ale mimo że próbował dalej nadać tym słowom podobnego tonu co poprzednim, pobrzmiewało w nich pewne niezadowolonienie. Nigdy bowiem nie chciał, by na Helloise zwrócili uwagę inni Śmierciożercy. Ona jednak pomogła jednemu z nich. Zrobiła dobry uczynek, to co właściwe, i ta lebiega która tutaj dogorywała, nie miała zamiaru milczeć na ten temat. Jej zaklęcie świsnęło pudłem, więc pośpiesznie wsunął słoiczek do kieszeni szaty.
Słoiczek świsnął w powietrzu, kiedy pomknął wreszcie przez chatkę i wpadł mu w rękę. Uniósł go ku górze, jakby oceniał przez światło jego zawartość.
- Niewielu z nas wróciło brocząc, jak owca która w ostatnim momencie uciekła spod ostrza Arcykapłanki - odpowiedział z przekąsem. W jakiś dziwny sposób, wielu z nich było całych i zdrowych, jakby Czarny Pan czuwał nad nimi całą noc. Tych najbardziej poharatanych była zaledwie garstka. - Powinnaś się cieszyć, Czarny Pan docenia dobre uczynki. A jak się okazało, nie wszyscy mają dobre serduszka - ale mimo że próbował dalej nadać tym słowom podobnego tonu co poprzednim, pobrzmiewało w nich pewne niezadowolonienie. Nigdy bowiem nie chciał, by na Helloise zwrócili uwagę inni Śmierciożercy. Ona jednak pomogła jednemu z nich. Zrobiła dobry uczynek, to co właściwe, i ta lebiega która tutaj dogorywała, nie miała zamiaru milczeć na ten temat. Jej zaklęcie świsnęło pudłem, więc pośpiesznie wsunął słoiczek do kieszeni szaty.
We said we're going to conquer new frontiers
Go on, stick your bloody head in the jaws of the beast
Go on, stick your bloody head in the jaws of the beast