11.10.2025, 15:55 ✶
Odpowiedź na ten list
Wuju Duncanie,
bo mogę tak do Ciebie pisać, prawda? Jesteśmy w końcu rodziną, jak sam Wuj zauważył. Tak samo jak Wuj zauważył: łączy nas to, że nie widzimy swoich wad i nie przyznajemy się do błędów. Nie będzie więc dla Wuja zaskoczeniem, że odpiszę, iż nie: nie czuję się zagubiona. Jestem kobietą, dorosłą, pełnoletnią - odpowiedzialną, chociaż na pierwszy rzut oka możecie tego nie dostrzegać, żadne z Was. Ujmą na mym honorze byłoby siedzenie wciąż z matką i patrzenie, jak niszczy sobie przyszłość, próbując pogrzebać przeszłość. Ma swoje lata, lecz kilka straciła, pogrążając się w żałobie po śmierci osoby, do której sama się przyczyniła swoim zachowaniem.
To z jej winy ojciec nie żyje i nie pozwolę, bym podzieliła ten sam los. Etykieta, piękne suknie, niekończące się pożyczki od rodziny tylko po to, by pokazać się socjecie - to nie jest mój świat, Wuju. Ale obiecuję Ci, że będzie. Wejdę w niego jak ten srebrny nóż z rodzinnej zastawy, który z łatwością wchodzi w miękkie masło. Pamiętasz, Wuju, nożyk do listów z wygrawerowanym okiem? Mam go ze sobą, nie mogłabym go nie wziąć, bo przecież przypomina mi o tym, kim jestem.
Być może nazwisko Mulciber według niektórych okrywa hańba, ale dla mnie to duma. Pozwól jednak, Wuju, że rozpocznę życie na własny rachunek, a za kilka lat spotkamy się na balu, który wyprawię sama, we własnej posiadłości, za własne ciężko zarobione pieniądze. Będzie Wuj pierwszą osobą, która otrzyma zaproszenie, pisane złotym atramentem.
Nie uciekłam, Wuju, ja w końcu zrobiłam krok, by móc zdobyć to, o czym każdy z nas marzy, ale bez pomocy harpii, która dyszy mi w kark.
Czerwiec 1971
Wuju Duncanie,
bo mogę tak do Ciebie pisać, prawda? Jesteśmy w końcu rodziną, jak sam Wuj zauważył. Tak samo jak Wuj zauważył: łączy nas to, że nie widzimy swoich wad i nie przyznajemy się do błędów. Nie będzie więc dla Wuja zaskoczeniem, że odpiszę, iż nie: nie czuję się zagubiona. Jestem kobietą, dorosłą, pełnoletnią - odpowiedzialną, chociaż na pierwszy rzut oka możecie tego nie dostrzegać, żadne z Was. Ujmą na mym honorze byłoby siedzenie wciąż z matką i patrzenie, jak niszczy sobie przyszłość, próbując pogrzebać przeszłość. Ma swoje lata, lecz kilka straciła, pogrążając się w żałobie po śmierci osoby, do której sama się przyczyniła swoim zachowaniem.
To z jej winy ojciec nie żyje i nie pozwolę, bym podzieliła ten sam los. Etykieta, piękne suknie, niekończące się pożyczki od rodziny tylko po to, by pokazać się socjecie - to nie jest mój świat, Wuju. Ale obiecuję Ci, że będzie. Wejdę w niego jak ten srebrny nóż z rodzinnej zastawy, który z łatwością wchodzi w miękkie masło. Pamiętasz, Wuju, nożyk do listów z wygrawerowanym okiem? Mam go ze sobą, nie mogłabym go nie wziąć, bo przecież przypomina mi o tym, kim jestem.
Być może nazwisko Mulciber według niektórych okrywa hańba, ale dla mnie to duma. Pozwól jednak, Wuju, że rozpocznę życie na własny rachunek, a za kilka lat spotkamy się na balu, który wyprawię sama, we własnej posiadłości, za własne ciężko zarobione pieniądze. Będzie Wuj pierwszą osobą, która otrzyma zaproszenie, pisane złotym atramentem.
Nie uciekłam, Wuju, ja w końcu zrobiłam krok, by móc zdobyć to, o czym każdy z nas marzy, ale bez pomocy harpii, która dyszy mi w kark.
Charlotte Mulciber