11.10.2025, 22:13 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.10.2025, 22:16 przez Hannibal Selwyn.)
Entuzjastyczna zgoda Electry była najmniejszym zaskoczeniem świata. Hannibal jednak zdecydował się dalej grać rolę grzecznego chłopca z dobrego domu. Ta taktyka nieco kontrastowała z jego barwną aparycją, ale najwyraźniej działała, sądząc po reakcji pani Rosier-Prewett.
- Och, tak się cieszę - po czym zwrócił się do Elise - Obiecuję pani, że zaopiekuję się Electrą z najwyższą starannością, a jeżeli nie będę mógł - zrobią to moi kuzyni. Zresztą, zapowiada się doborowe towarzystwo, wiecie, że sama Anemone Selwyn, autorka sztuki, wybiera się na premierę? I chodzą słuchy, że będzie Ministra Magii!
Z przyjemnością obserwował ekscytację, jaką jego słowa wywoływały u obu kobiet. Pani Prewett ewidentnie zależało na pozycji towarzyskiej. Spuścił wzrok.
- Nie ukrywam, że mam trochę tremy - nie miał, ale na pewno był zmotywowany, by dać z siebie wszystko. Od razu po Spalonej Nocy wznowił próby i właściwie ból mięśni towarzyszył mu teraz w mniejszym lub większym stopniu przez cały czas, przyjemny, upewniający. Dobra robota, mówił.
W kwestii przeprowadzki do Henry’ego, Hannibal wolał zdać się na przyjaciółkę - prawie zakrztusił się herbatą, widząc, jak sprawnie przedstawiła wersję z nocowaniem u koleżanki.
- W Londynie jest już w miarę bezpiecznie. Ja mieszkam obecnie po mugolskiej stronie, u kolegi z Hogwartu. Już opowiadałem Ellie, że moje mieszkanie przy Horyzontalnej niestety ucierpiało - powiedział - Ach, no i myślałem o garniturze od Rosierów na bankiet po premierze, co sądzicie? - szybko zmienił temat na taki, który miał gwarancję zainteresować obie jego rozmówczynie, żeby przypadkiem nie dać Elise zbyt dużo czasu do namysłu i zmiany zdania.
Reszta wizyty upłynęła w miłej atmosferze, na przeglądaniu jesiennego katalogu Domu Mody Rosier i lekkiej rozmowie. Hannibal pochwalił jesienną dekorację z krasnalem, którą wypatrzył na gzymsie kominka pani Prewett, na co Electra przewróciła oczami, ale pani domu wyraźnie pokraśniała z zadowolenia i wydawała się już całkiem udobruchana, mimo odwiedzin z zaskoczenia. Choć przez chwilę mogli udawać, że zdemolowane ulice, zapaskudzone czarną magią mieszkania i wspomnienie pożarów były czymś odległym.
Koniec sesji