12.10.2025, 12:18 ✶
- To dobrze, bo raczej nie uratowałoby cię kilka knutów, co? - może i nie był biedny jak mysz kościelna, ale hej, przynajmniej nie był na tyle głupi, żeby nosić przy sobie większą sumę. Uspokoił się nieco, bo baba chyba nie będzie go okradać, nie? A przynajmniej taką miał nadzieję, bo cholera jasna, Nokturn był pełny babiszcz typu Ambrosii, jego siostry, a ta nie dość, że zabrałaby te knuty, to jeszcze kopnęła go w kostkę, tak na dokładkę. - Ciężko mówić bez ruszania ustami.
Burknął, ale na chwilkę posłusznie zamknął jadaczkę. Faktycznie, mówienie czy w ogóle cokolwiek związanego z twarzą sprawiało mu ból, więc może to i lepiej, żeby się przymknął i ktoś mu pomógł. Jak nie ona, to ktokolwiek, kto widział i mógł wyciągnąć szkło.
Mruknął coś, ale posłusznie dał się nie tylko zaprowadzić na schodki, ale też i usiadł. Gdy poczuł zimny kamień pod dupą, westchnął.
- Mama mówiła, żeby nie siadać na zimnym, bo się wilka dostanie - powiedział, wykrzywiając lekko twarz. I to był błąd, bo pisnął z bólu jak mała dziewczynka, gdy kawałeczek szkła ruszył się, a z policzka pociekła mu krew. - Kurwa mać, mówisz że to było szczęście? Boli jak jasny chuj, ale w sumie dobrze, że nie byłem w środku tego sklepu, bo pewnie by mnie rozerwało na strzępy.