12.10.2025, 12:38 ✶
Problem leżał w tym, że Aidan nie znał Lyssy. Dla niego była kolejną wydmuszką, wielką panią z bogatego domu, która nie miała pojęcia o prawdziwej pracy. I bogowie mu świadkiem, że nie chciał dla siebie takiej żony - to dlatego, że były nudne. Kochał swoją matkę ponad życie, ale widział jak ojciec nią pomiata, był świadkiem rękoczynów i przemocy psychicznej. Wiedział, że on nie podąży tą ścieżką, ale nie chciał również brać za żony kobiety, która będzie od niego całkowicie zależna. Zresztą nie tylko dlatego wstrzymywał się z ożenkiem - gdy w końcu przyznał sam przed sobą, że jest zazdrosny o Penny, ta kopnęła go w dupę tak mocno, że prostata nadal go bolała. Niełatwo było zaleczyć takie rany.
Uśmiechnął się półgębkiem, gdy wzięła papierosa. Miła odmiana, bo palił najzwyklejsze fajki, nie jakieś pedalskie cienkie i bezwonne, jak niektórzy. Odpalił swojego papierosa przy pomocy zippo, bo uważał że to lepiej wyglądało niż odpalanie od patyka.
- Oho? A co karty twojego tatusia powiedziały? Że spotkasz białego rumaka na bohaterskim rycerzu, który będzie tu czekał z kwiatami, w garniturze? Może i tak by było, gdyby nie to, że knajpa którą wybrała moja matka, spłonęła - westchnął cicho, przeczesując palcami krótkie włosy. - Wszystko kurwa spłonęło. Niby powinniśmy żyć dalej, ale jakoś nie w smak mi wbijanie się w koszule, czaisz bazę, nie? No i najważniejsze: ten jebany anons, który pojawił się w Czarownicy, to musiał być któryś z moich kuzynów albo kuzynek. Wredne babska mają problem z faktem, że mam kutasa, i próbują mnie na siłę wrzucać na miny.
Palnął, nie przejmując się faktem, że przed nim siedzi nomen omen kobieta, więc wypowiadanie się o innych kobietach w taki sposób było... CO NAJMNIEJ nie na miejscu.
Uśmiechnął się półgębkiem, gdy wzięła papierosa. Miła odmiana, bo palił najzwyklejsze fajki, nie jakieś pedalskie cienkie i bezwonne, jak niektórzy. Odpalił swojego papierosa przy pomocy zippo, bo uważał że to lepiej wyglądało niż odpalanie od patyka.
- Oho? A co karty twojego tatusia powiedziały? Że spotkasz białego rumaka na bohaterskim rycerzu, który będzie tu czekał z kwiatami, w garniturze? Może i tak by było, gdyby nie to, że knajpa którą wybrała moja matka, spłonęła - westchnął cicho, przeczesując palcami krótkie włosy. - Wszystko kurwa spłonęło. Niby powinniśmy żyć dalej, ale jakoś nie w smak mi wbijanie się w koszule, czaisz bazę, nie? No i najważniejsze: ten jebany anons, który pojawił się w Czarownicy, to musiał być któryś z moich kuzynów albo kuzynek. Wredne babska mają problem z faktem, że mam kutasa, i próbują mnie na siłę wrzucać na miny.
Palnął, nie przejmując się faktem, że przed nim siedzi nomen omen kobieta, więc wypowiadanie się o innych kobietach w taki sposób było... CO NAJMNIEJ nie na miejscu.