12.10.2025, 13:15 ✶
Icarus uśmiechnął się co mogło znaczyć, że albo jego bratu udało się coś zrozumieć, albo że klątwa była zaraźliwa. Na całe szczęście chodziło o tę pierwszą opcję. Na całe nieszczęście młodszy Prewett wcale nie miał aż tak dobrych wieści, na jakie liczył uzdrowiciel.
– Szkoda, że przy okazji nie mówi też po angielsku – mruknął, łapiąc się za mostek nosa, a potem przypomniał sobie że nie mógł wyglądać na aż tak załamanego tą sprawą przy rodzinienie chorego. – A mówi on może jakieś konkretne fragmenty? Coś co mogłoby nas nakierować? – Ściszył nieco głos. – Nie będę w stanie zdjąć klątwy, jeśli nie dowiem się przynajmniej mniej więcej jak została rzucona. – Mógł niby eksperymentować z różnymi rytuałami i zaklęciami, ale nie chciał ryzykować, bo kto wiedział czy niewłaściwa inkantacja nie wpłynie negatywnie na poszkodowanego. No dobrze. Nie było co się na wyrost przejmować. To nie tak że pan O'Hara miał zaraz umrzeć... Co innego jego syn, który wyglądał jakby na widok ojca miał zaraz zejść na zawał i nawet usiadł na krześle, ale skoro nie mdlał to chyba też wszystko było w porządku. – No dobrze. Poczekaj chwilę. On ma różne epizody. Za jakiś czas powinien się uspokoić i mówić... Dalej po łacinie ale normalniej. Może wtedy będzie mówił z sensem, a nie tylko te sentencje, a jak nie... Spróbuję uspokoić rodzinę i zapytać jeszcze raz czy nie mają jakiś pomysłów co mogło to spowodować. Wieniec? Nie wiem. Chyba to normalne u ludzi którzy mają się za starożytnych Rzymian.
– Szkoda, że przy okazji nie mówi też po angielsku – mruknął, łapiąc się za mostek nosa, a potem przypomniał sobie że nie mógł wyglądać na aż tak załamanego tą sprawą przy rodzinienie chorego. – A mówi on może jakieś konkretne fragmenty? Coś co mogłoby nas nakierować? – Ściszył nieco głos. – Nie będę w stanie zdjąć klątwy, jeśli nie dowiem się przynajmniej mniej więcej jak została rzucona. – Mógł niby eksperymentować z różnymi rytuałami i zaklęciami, ale nie chciał ryzykować, bo kto wiedział czy niewłaściwa inkantacja nie wpłynie negatywnie na poszkodowanego. No dobrze. Nie było co się na wyrost przejmować. To nie tak że pan O'Hara miał zaraz umrzeć... Co innego jego syn, który wyglądał jakby na widok ojca miał zaraz zejść na zawał i nawet usiadł na krześle, ale skoro nie mdlał to chyba też wszystko było w porządku. – No dobrze. Poczekaj chwilę. On ma różne epizody. Za jakiś czas powinien się uspokoić i mówić... Dalej po łacinie ale normalniej. Może wtedy będzie mówił z sensem, a nie tylko te sentencje, a jak nie... Spróbuję uspokoić rodzinę i zapytać jeszcze raz czy nie mają jakiś pomysłów co mogło to spowodować. Wieniec? Nie wiem. Chyba to normalne u ludzi którzy mają się za starożytnych Rzymian.