13.10.2025, 07:05 ✶
Skupił się na pytaniu. Malarstwo, sztukę swej własnej matki, znał jedynie jako odbiorca. Niuanse, w które zaczynała wchodzić Lyssa były mu raczej obce. Utracił odrobinę swojej pewności siebie, nieco zagubiony w całej tej kolorystycznej dyspucie.
- Nie jestem pewien - odpowiedział zarówno na pierwsze, jak i na drugie pytanie - Prawdę mówiąc, walczą we mnie dwa wilki. Jeden mówi, że powinienem być jako Merlin jednością z Ekstazą, ale to nie jest takie łatwe. Widziałaś się już z Laurettą? - zapytał, pozornie bez związku.
- Drugi - kontynuował - mówi, że powinienem się odróżniać na plakacie - wzruszył ramionami - Jako, no wiesz, tytułowy bohater?...
W końcu nie tylko Ekstaza towarzyszyła mu na scenie i nie tylko Ekstaza liczyła się w tym przedstawieniu. Sam Merlin był równie ważny - może kolory powinny oddawać ten konflikt? W zamyśleniu przeszedł się po scenie, tym razem całkiem zwyczajnie, bez popisów i ozdobników. Scena Sali Zachodniej oferowała zdecydowanie mniej miejsca do spacerowania, niż Wawrzynowa, więc nie zyskał sobie tym wiele czasu do namysłu. Podrapał się po karku.
- Ta kolorystyka… podejrzewam, że ktoś zaplanował ją wcześniej. Pewnie chodzi o jakąś symbolikę kolorów, czy coś - wzruszył ramionami - Zresztą, tylko Ekstaza występuje w pomarańczowej sukience, mój kostium jest biały, a Morgany i Ambicji - czarne.
Pożary pożarami, Hannibal nie chciał wcale umniejszać tragedii, ale czy to znaczyło, że teraz nie wolno im było teraz używać czerwieni i pomarańczu? Biały, jak dym. Czarny, jak sadza. Gdyby się uprzeć, możnaby przypisać podteksty do wszystkiego.
W końcu wrócił na swoje pierwotne miejsce i postanowił zdać się na ekspertyzę Lyssy. W końcu to jej dzieła, ona miała ostatnie słowo. Odwrócił się do niej i zapytał:
- A co uważa artystka? Jak nas widzisz?
- Nie jestem pewien - odpowiedział zarówno na pierwsze, jak i na drugie pytanie - Prawdę mówiąc, walczą we mnie dwa wilki. Jeden mówi, że powinienem być jako Merlin jednością z Ekstazą, ale to nie jest takie łatwe. Widziałaś się już z Laurettą? - zapytał, pozornie bez związku.
- Drugi - kontynuował - mówi, że powinienem się odróżniać na plakacie - wzruszył ramionami - Jako, no wiesz, tytułowy bohater?...
W końcu nie tylko Ekstaza towarzyszyła mu na scenie i nie tylko Ekstaza liczyła się w tym przedstawieniu. Sam Merlin był równie ważny - może kolory powinny oddawać ten konflikt? W zamyśleniu przeszedł się po scenie, tym razem całkiem zwyczajnie, bez popisów i ozdobników. Scena Sali Zachodniej oferowała zdecydowanie mniej miejsca do spacerowania, niż Wawrzynowa, więc nie zyskał sobie tym wiele czasu do namysłu. Podrapał się po karku.
- Ta kolorystyka… podejrzewam, że ktoś zaplanował ją wcześniej. Pewnie chodzi o jakąś symbolikę kolorów, czy coś - wzruszył ramionami - Zresztą, tylko Ekstaza występuje w pomarańczowej sukience, mój kostium jest biały, a Morgany i Ambicji - czarne.
Pożary pożarami, Hannibal nie chciał wcale umniejszać tragedii, ale czy to znaczyło, że teraz nie wolno im było teraz używać czerwieni i pomarańczu? Biały, jak dym. Czarny, jak sadza. Gdyby się uprzeć, możnaby przypisać podteksty do wszystkiego.
W końcu wrócił na swoje pierwotne miejsce i postanowił zdać się na ekspertyzę Lyssy. W końcu to jej dzieła, ona miała ostatnie słowo. Odwrócił się do niej i zapytał:
- A co uważa artystka? Jak nas widzisz?