Gąski, gąski do domu czy jakoś tak. Matylda miała temperament niczym jej właścicielka. W zasadzie można było się zastanawiać - dlaczego Matylda? A dlaczego nie? Borgin nie miał zielonego pojęcia jak się nazywała jej kaczka, a tym bardziej nie miał zamiaru podchodzić i upewniać się, że zwierzę miało jakoś znacznik czy inny medalik. Stanley myślał, że to Kelpiea bywała nieznośna ale w porównaniu do tego zwierzęcia, była idealnym i najspokojniejszym pocztowcem w całym Londynie.
Kiedy Charlotte weszła do środka, Francis oczywiście ją kulturanie powitał. Bez trudu też ją zaprowadził i powtórzył swoje imię, bo Frantisek był tym miłym człowiekiem sposród personelu Głębiny. Jemu już nie zależało, bo był emerytowanym marynarzem, który sobie dorabiał w tutejszym przybytku.
Mulciberówna została puszczona przodem do gabinetu, a następnie padły niepokojące wieści dotyczące próby kradzieży.
Stanley podniósł głowę z nad krzyżówki i posłał wzrok blondynce.
- Który chuj kradnie i gdzie on jest? - zapytał, a jego ręka powędrowała na różdżkę. Borgin nie miał zamiaru brać jeńców, a sprawiedliwości musiało stać się za dość.
- Chodź, pokażesz go - zakomunikował Mulciberównie, wstając od biurka i ruszając w kierunku sali głównej. Minął dwójkę w progu, a następnie skierował się lewo, przechodząc obok małej kotarki, która odsłaniała część dla klientów od części technicznej Głębiny.
Przez kilka, a może nawet kilkanaście sekund stał za barem, przecinając salę swoim wzrokiem. Który z was chujki jest cyganem Zastanawiał się. Oczywiście nie miał tym razem zamiaru obrazić Alexandra, który miał tam jakieś porachunki czy inne sprawy z tą nacją... ale na litość Merlina, nie wypadało okradać strudzonych przedsiębiorców, którzy ledwo żyli na tych Podziemnych Ścieżkach.
Nikt z zebranych nie wyglądał jakoś szczególnie podejrzanie. Znaczy, fakt - wszyscy byli szemranymi typami, ale żaden nie miał wielkiej tabliczki przy sobie, która wołała - "jestem złodziejem".
- No to co Szarlotka - powiedział pięknie, pochylając się w kierunku swojego dzisiejszego gościa - Który z panów chce mieć dzisiaj problemy? - zapytał, kontynuując szept.
Gestem głowy machnął do Francisa, aby on też był w gotowości do działania. Co trzy głowy to nie jedna, a Borgin już wiedział co z nim zrobią. Plan był prosty - złapać złodzieja, wywlec na zaplecze i zrobić z nim porządek. Ot, taka naturalna kolej rzeczy i piramida żywieniowa na Nokturnie. Na cwaniaka, zawsze był większy cwaniak.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972