• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 11 Dalej »
[22.09.1972, południe] Nightmare | Richard, Charlotte

[22.09.1972, południe] Nightmare | Richard, Charlotte
Porządny Ochroniarz
Nigdy nie wiesz, kiedy śmierć zapuka do twych drzwi.
wiek
45
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Handlarz Świecami i Kadzidłami
183cm wzrostu. Brązowe oczy i włosy, u których można dostrzec siwe kosmyki. Często widnieje u niego zarost. Ogolony gładko jest tylko wtedy, kiedy brat każe mu się "ogarnąć". Ubiera się zawsze odpowiednio do sytuacji.

Richard Mulciber
#2
13.10.2025, 14:35  ✶  

Oslo


Ledwie z synami wrócił do Norwegii. A już kilka dni później zaczęły przychodzić listy z Anglii. Powoli ale też z trudem, każdy z nich wracał do starej codzienności. Leonard musiał znaleźć sobie na nowo pracę. Charlesa Richard poprosił o pomoc przy biznesie rodzinnym, jeżeli ma na to siły. Choćby przy wytwarzaniu świec. Nie miał nic przeciwko temu, aby swój własny biznes kontynuował na Norweskich ziemiach. Musiał jednak sam ogarnąć formalności zmiany adresu zamieszkania, ze swoimi klientami.

Richard z kolei próbował znaleźć sens życia. Wrócić do starych nawyków i pracy. Nie było to z kolei proste. Kiedy myśli krążyły wciąż przy Robercie. Wciąż czuł w sobie ten ból straty. Zaś po zrobionym tatuażu, zmagał się z bólem, jaki pojawił na karku. Może to efekt uboczny, albo tak po prostu się dzieje. O porady musiał ponownie skontaktować się ze swoim starym bliskim znajomym, Eriksonem.

Gdy jednego dnia, wrócił do domu po samotnym spacerze, zobaczył sowę na parapecie okna, która miała… niezbyt ciekawą kopertę. Zmarszczył brwi na ten widok.

"Jeszcze tego mi brakowało…" – pomyślał. Mimo to, podszedł do okna, wpuścił stworzenie do salonu, a to wlatując, wylądowało na oparciu fotela. Odebrał od niej kopertę. Jedynie obejrzał z obu stron i wiedział doskonale, jak działa… wyjec. Otwierając kopertę, ta od razu przekształciła się w charakterystyczną wersję gadającej koperty. Z niej wydobył się wrzeszczący głos Charlotte. Richard, jedynie westchnął, podpierając jedną ręką łokieć, a drugą przecierając dłonią twarz. Cierpliwie czekał, aż skończy. Nie uniknione, że nagle w pokoju pojawili się chłopcy, słysząc wyjca…
- Wasza kuzynka, potrzebowała się wyżalić. Wracajcie do swoich zajęć. Zajmę się tym.
Uspokoił synów, jakby może chcieli się też upewnić, że tym zajmie, albo czy nie stało się coś co mogło ich dotyczyć. Swoje już przeżyli w Londynie, nie chciał ich mieszać w sprawy dalszych rodzin.

Na list, odpisał po paru godzinach w spokoju, w swoim gabinecie i odesłał z sową, która przyniosła wyjca. Została też odpowiednio nakarmiona, nawodniona i mogła odpocząć obok tych, które były w ich domu. 

Listy przychodziły, nie tylko od klientów, ale i od rodziny. Odpowiedź od córki, na jego informację o wyjeździe, odczytał jeszcze będąc w Londynie. Zrozumiał jej decyzję i gdyby chciał ją zmusić, nie przekonałby zapewne do powrotu. Nie mógł jej tego narzucić. Sam po sobie wiedział, jak wygląda życie, gdy ktoś ci je dyktuje. Choć starał się tego nie robić wobec swoich dzieci, nie zawsze może miało to pozytywny odbiór.

Siadając przy biurku jednego wieczora, wypalając papierosa, popijając whisky, spojrzał na nie otwarte kilka listów, Wtedy wpadł młodszy syn, informując, że dostali z Leonardem zaproszenia na Mabon do głównej rodzinnej posiadłości. Tym samym wręczając mu list, zaadresowany do niego od Scarlett. Richard otworzył kopertę i zobaczył to samo zaproszenie. Ogarnęła go wewnętrzna wściekłość. Nie miał najmniejszej ochoty tam się pojawiać. Zrozumiał także odmowę synów. Jednakże po kilkugodzinnym zastanowieniu się, stwierdził ostatecznie, że zaszczyci ich swoją obecnością i może da do zrozumienia, żeby dali im spokój.

Do Londynu planował wrócić o dzień wcześniej. Zdążył jeszcze odebrać i odczytać list od Charlotte, na który nie odpisywał. Nie było po co. Nie miał na to w tej chwili czasu. Może jak mu czas pozwoli, zajrzy orientacyjnie do jej sklepu i zobaczy w jakim stanie ma mieszkanie.


Londyn


Tak też w południe, spakowawszy najpotrzebniejsze rzeczy, w tym kosmetyki i ubrania, z pomocą świstoklika, teleportował się prosto do Kamienicy w Londynie. Nic nowego go tam nie spotkało, jak ta sama ponura cisza. Sadza osiadająca na wszystkich meblach i przedmiotach. Nie zostało nic skradzione, co było najważniejsze. Zrobił kontrolny obchód, upewniając się, że zaklęcia ochronne czy zabezpieczające działy. Niektóre odnowił. Samą noc, spędził tutaj. Mógł znaleźć inne miejsce. Mógł wynająć gdzieś pokój. Wolał jednak zostać w starym domu, na którym ciążyła klątwa. Jako że cierpiał na bezsenność, tej nocy nie przespał w pełni. Bądź w ogóle.

Rankiem, ogarnął się do porządku. Ogolił na gładko. Ubrał czarny golf, a na to czarny garnitur i obuwie. Wyjściowo, narzucił na siebie czarny płaszcz i szalik. Wziął ze sobą także czarne rękawiczki. Czerń była także jego symbolem żałoby, której nie zdejmował. Ubranie golfu, było poniekąd specjalne, aby mógł ukryć swój tatuaż. Poprawiając fryzurę przed lustrem, widział w sobie kopię brata. Prawie tak samo, jak ostatnim razem, kiedy musiał być nim na Wieczorze Hazardowym.

Wychodząc w okolicach przed południa, zabezpieczył dom. Zabrał co potrzebne, włącznie z zaproszeniem. Nie jadł śniadania. Kupił Proroka Codziennego i zatrzymał jedynie w jakiejś ocalałej i odbudowanej kawiarni na kawie, aby pobudzić organizm. Kolejnym celem, był Bank Gringotta, aby zebrać stronę pieniędzy ze skarbca.  A następnym znalezienie kwiaciarni i obserwacja Londynu, jak szybko pozbierał się po ostatnim pożarze i atakach. Gdy zaś po spędzeniu chwili na spożyciu kawy, wypaleniu papierosa i przeczytaniu gazety, udał na kolejny spacer po Londyńskich ulicach, znalazł się na Pokątnej, kierując od razu do Banku. Po załatwieniu spraw, skierował się na Aleję Horyzontalną. Nie zatrzymywał się, gdy kogoś widział znajomego. Co jedynie skinął głową na powitanie. Być może w ten sposób także nie spostrzegł młodej Mulciber, wychodzącej z jednego ze sklepów. Po prostu, nie miał ochoty na rozmowy. Czując w pewnym momencie dotyk, "puknięcie" na lewym ramieniu, intuicyjnie, w geście samoobronnym, Richard zamachnął się ów ręką, jakby chciał kogoś uderzyć, robiąc pół obrót. Jeżeli Charlotte odpowiednio się odsunęła, może uniknąć niespodziewanego "ataku", bądź nawet Richard, widząc kim jest intruz, zatrzyma się w porę z uniesioną ręką.



Rzut na Aktywność Fizyczną, czy uderzę dziewczynę.
Rzut N 1d100 - 83
Sukces!



@Charlotte Mulciber
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Charlotte Mulciber (5041), Richard Mulciber (5236)




Wiadomości w tym wątku
[22.09.1972, południe] Nightmare | Richard, Charlotte - przez Charlotte Mulciber - 13.10.2025, 12:46
RE: [22.09.1972, południe] Nightmare | Richard, Charlotte - przez Richard Mulciber - 13.10.2025, 14:35
RE: [22.09.1972, południe] Nightmare | Richard, Charlotte - przez Charlotte Mulciber - 13.10.2025, 14:41
RE: [22.09.1972, południe] Nightmare | Richard, Charlotte - przez Richard Mulciber - 13.10.2025, 15:06
RE: [22.09.1972, południe] Nightmare | Richard, Charlotte - przez Charlotte Mulciber - 13.10.2025, 15:18
RE: [22.09.1972, południe] Nightmare | Richard, Charlotte - przez Richard Mulciber - 13.10.2025, 15:53
RE: [22.09.1972, południe] Nightmare | Richard, Charlotte - przez Charlotte Mulciber - 13.10.2025, 21:07
RE: [22.09.1972, południe] Nightmare | Richard, Charlotte - przez Richard Mulciber - 13.10.2025, 21:56
RE: [22.09.1972, południe] Nightmare | Richard, Charlotte - przez Charlotte Mulciber - 15.10.2025, 11:39
RE: [22.09.1972, południe] Nightmare | Richard, Charlotte - przez Richard Mulciber - 15.10.2025, 12:48
RE: [22.09.1972, południe] Nightmare | Richard, Charlotte - przez Charlotte Mulciber - 15.10.2025, 13:00
RE: [22.09.1972, południe] Nightmare | Richard, Charlotte - przez Richard Mulciber - 15.10.2025, 14:05
RE: [22.09.1972, południe] Nightmare | Richard, Charlotte - przez Charlotte Mulciber - 20.10.2025, 12:37
RE: [22.09.1972, południe] Nightmare | Richard, Charlotte - przez Richard Mulciber - 20.10.2025, 15:50
RE: [22.09.1972, południe] Nightmare | Richard, Charlotte - przez Charlotte Mulciber - 24.10.2025, 14:01
RE: [22.09.1972, południe] Nightmare | Richard, Charlotte - przez Richard Mulciber - 24.10.2025, 14:40
RE: [22.09.1972, południe] Nightmare | Richard, Charlotte - przez Charlotte Mulciber - 27.10.2025, 08:59
RE: [22.09.1972, południe] Nightmare | Richard, Charlotte - przez Richard Mulciber - 27.10.2025, 17:57
RE: [22.09.1972, południe] Nightmare | Richard, Charlotte - przez Charlotte Mulciber - 04.11.2025, 15:50
RE: [22.09.1972, południe] Nightmare | Richard, Charlotte - przez Richard Mulciber - 04.11.2025, 16:23
RE: [22.09.1972, południe] Nightmare | Richard, Charlotte - przez Charlotte Mulciber - 09.11.2025, 20:39
RE: [22.09.1972, południe] Nightmare | Richard, Charlotte - przez Richard Mulciber - 10.11.2025, 14:37
RE: [22.09.1972, południe] Nightmare | Richard, Charlotte - przez Charlotte Mulciber - 16.11.2025, 12:54
RE: [22.09.1972, południe] Nightmare | Richard, Charlotte - przez Richard Mulciber - 21.11.2025, 20:10
RE: [22.09.1972, południe] Nightmare | Richard, Charlotte - przez Charlotte Mulciber - 29.11.2025, 10:19
RE: [22.09.1972, południe] Nightmare | Richard, Charlotte - przez Richard Mulciber - 30.11.2025, 13:20
RE: [22.09.1972, południe] Nightmare | Richard, Charlotte - przez Charlotte Mulciber - 02.12.2025, 11:42
RE: [22.09.1972, południe] Nightmare | Richard, Charlotte - przez Richard Mulciber - 07.12.2025, 02:56
RE: [22.09.1972, południe] Nightmare | Richard, Charlotte - przez Charlotte Mulciber - 15.12.2025, 10:42

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa