13.10.2025, 15:06 ✶
Tak samo Richard, nie spodziewał się tego typu zaczepki jego osoby. Gdyby zawołała jego imię, stanęła przed nim, to co innego. Ale zwracanie na siebie uwagę poprzez zakradanie się, to prosiło o nieprzyjemności.
Starszy Mulciber w porę zatrzymał swój ruch ręką, kiedy zobaczył znajomą twarz i sylwetkę. Dziewczyna zaś w szoku, choć uniknęła jego ataku, to się skuliła, kucając i zakrywając głowę rękoma. Pozycja ta była mu bardzo znajoma. Obronna.
- Też powinienem przekląć.Odgryzł się w słowach, gdyż i jemu cisnęło się przekleństwo na język, lecz powstrzymał się. Rękę opuścił. Rozejrzał się, dostrzegając gapiów. Wtedy też dziewczyna z piskiem zakomunikowała, że jest tą, którą powinien znać. Charlotte.
- Nigdy więcej się nie zakradaj.
Zwrócił jej uwagę na nieodpowiedzialny czyn, jaki według niego wykonała, a mógł ją kosztować siniaka pod okiem. Wiedziała, że jest wyszkolony w sztukach walki i ma lepiej opanowaną sprawność fizyczną, to i refleks. W końcu też był aurorem. Reakcja typowo zawodowa. Nawet, jeżeli już w zawodzie nie pracował.
- Wstań i nie rób scen.
Zwrócił się już łagodniejszym tonem. Mając oczy nie tylko na niej, ale i na otoczeniu. Jakby chciał się upewnić, że większość, chociaż czarodziei, odpuści sobie i skieruje się tam, gdzie planowali. Straci nimi zainteresowanie. Tym samym dawali oboje znać, że się znają. To tym bardziej, nie powinno nikogo interesować, jakie mają relacje.
Jeżeli Charlotte miała problem z podniesieniem się, Richard by westchnął i wystawił swoją dłoń, aby pomóc jej wstać. Może i niechętnie, ale dla pozorów był gotów to zrobić.