• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Walia Snowdonia [22.09.1972] jeszcze tej jednej nocy || Ambroise & Geraldine

[22.09.1972] jeszcze tej jednej nocy || Ambroise & Geraldine
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#4
13.10.2025, 18:27  ✶  

Yaxley nie przywykła do takiego spokoju, nie w tym miejscu, jednak wyjątkowo wszyscy postanowili się gdzieś ulotnić. Było to całkiem miłe, zważając na to, iż ostatnie dwa tygodnie były naprawdę intensywne, miała świadomość skąd brało się jej nietypowe zmęczenie, jednak próbowała z nim walczyć, nie będzie jej ta mała pąkiel układała życia, skoro jeszcze się na nim nie pojawiła... ta, jasne, mogła sobie mówić swoje, jednak z pewnymi objawami nie była w stanie walczyć. Senność, zmęczenie, tak samo jak te okropne poranne mdłości (które okazały się nie być tylko poranne), towarzyszyły jej każdego dnia, w najmniej oczekiwanych momentach.

Nie narzekała więc na to, że została pozostawiona sama sobie, raczej doceniała ten krótki moment dany jej na odpoczynek. Mogła udawać, że jest w wyśmienitej formie, jednakże do czasu. Nawet ona w stanie jakim się znajdowała była nieco osłabiona mimo wyjątkowych warunków fizycznych jej ciała. Nie spodziewała się tego, że będzie jej dane znaleźć chwilę wolnego czasu, wydawało jej się raczej, że najbliżsi sami dostrzegli, że tego właśnie potrzebuje, dlatego też wycofali się, aby dokończyć sprawy nie cierpiące zwłoki. Była im za to wdzięczna, chociaż o to nie prosiła, znali ją jednak na tyle, by wiedzieć, czego potrzebowała w tej chwili. Na pewno wiedzieli również, że sama nie poprosi o chwilę wytchnienia, była na to zbyt dumna. Starała się nie okazywać słabości.

- Tak, wszyscy już są, gdzieś. - Nie wiedziała gdzie byli teraz, ale znajome twarzy już jej mignęły tego wieczoru, zamieniła z większością najbliższych po kilka słów. Nie był to bowiem odpowiedni moment na zbyt długie rozmowy i konwersacje, wszyscy mieli coś do dokończenia przed wielkim dniem. Każdy się gdzieś spieszył, nie, żeby ją to specjalnie dziwiła, chociaż miała wrażenie, że już dawno większość spraw została dopięta na ostatni guzik, przynajmniej w jej opinii. Wiadomo, że niektórzy, szczególnie jej matka i Ursula mogły mieć inne zdanie na ten temat, obie lubiły kiedy wszystko było bardzo idealne, widziały szczegóły, których ona nie dostrzegała pomimo wcale nie najgorszej percepcji. Po prostu Geraldine nie była aż tak bardzo uważna, jeśli chodzi o przygotowania związane z podobnymi wydarzeniami, wiele rzeczy nie miało dla niej najmniejszego znaczenia, było jej zupełnie obojętnymi.

- Tak, ale nieszczególnie mnie to martwi. - Nie zamierzała udawać, że jest inaczej. Mogli knuć, nawet coś związanego z jej osobą, tak, czy siak była im ogromnie wdzięczna za to, że dostała tę chwilę spokoju, mimo, że ta cisza była dość nietypowa, i raczej nie przywykła do tego, że towarzyszy jej w rodzinnej rezydencji.

- Nie było najgorzej, mam wrażenie, że byli wyjątkowo wyrozumiali, bo widzieli zmęczenie na mojej twarzy. - Nie zamierzała go nawet ukrywać, ba liczyła na to, że dzięki temu jej nieco odpuszczą. Rodzinne kolacje w tym miejscu potrafiły być naprawdę wyczerpujące, zwłaszcza gdy zbierało się tak wiele osób, jak dzisiaj. Każdy miał jakieś pytania, był ciekawy różnych spraw. Oczywiście nie ominęło jej to całkiem, jednak nikt nie zamierzał jej jakoś specjalnie ciągnąć za język, czy wypytywać jak mieli w zwyczaju o plany na przyszłość, bo były całkiem jasne - jutro miała wyjść za mąż, czy potrzeba było jeszcze jakichś dodatkowych informacji? No nie, była to naprawdę spora zmiana w jej życiu.

Sabaty. Nigdy nie były szczególnie istotne w jej życiu. Nie była człowiekiem wielkiej wiary, pojawiała się na wydarzeniach organizowanych przez kowen - bo tak wypadało, reprezentowała swoją rodzinę, nie wiązało się to jednak dla niej z jakimiś głębokimi doznaniami duchowymi. Mimo tego, że przez ostatnie półtora roku wolałaby spędzać je w domu, to tego nie robiła, miała świadomość, że istotne było, aby nie zapomnieli o ich rodzinie, więc spełniała swoje obowiązki pojawiając się tam w towarzystwie przyjaciół, czy reprezentując koło łowieckie. Nie sprawiało jej to wielkiej przyjemności, ale pogodziła się ze swoim losem, dużo większą przyjemność miała z tych wydarzeń gdy ona i Ambroise byli ze sobą. Zresztą z nim zawsze wszystko przychodziło łatwiej, bardzo dobrze o tym wiedziała.

Na szczęście to Mabon miało być ostatnim, które spędzą osobno. Zazwyczaj, gdy jeszcze byli razem przed tym półtora roku kiedy nie było ich w swoim życiu lawirowali między jedną, a drugą rodziną, to było całkiem rozsądnym rozwiązaniem - nikt nie czuł się pokrzywdzony brakiem ich obecności. Dzisiaj postanowili spędzić święto osobno, bo każda rodzina na pewno miała wiele pytań, jednak to już nigdy miało się nie powtórzyć, bo przecież już jutro stworzą zupełnie nową, własną rodzinę. To była naprawdę cudowna perspektywa.

- Jeśli dalej będę milczeć, to zasnę. - Nie zamierzała ukrywać przed Greengrassem tego, że ta chwila samotności wprowadziła ją w bardzo senny nastrój. - Możemy pójść na spacer, psy pewnie będą zachwycone, albo zobaczyć, co dzieje się w kuchni, jestem ciekawa, jak wyglądają przygotowania na jutro. - Nie miała szansy jeszcze dzisiaj zobaczyć tego miejsca, a podejrzewała, że działo się tam wiele, być może nawet uda im się ukraść coś pysznego.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ambroise Greengrass-Yaxley (3690), Geraldine Greengrass-Yaxley (2305)




Wiadomości w tym wątku
[22.09.1972] jeszcze tej jednej nocy || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 03.10.2025, 02:27
RE: [22.09.1972] jeszcze tej jednej nocy || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 04.10.2025, 21:19
RE: [22.09.1972] jeszcze tej jednej nocy || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 06.10.2025, 18:00
RE: [22.09.1972] jeszcze tej jednej nocy || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 13.10.2025, 18:27
RE: [22.09.1972] jeszcze tej jednej nocy || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 14.10.2025, 22:39
RE: [22.09.1972] jeszcze tej jednej nocy || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 16.10.2025, 20:33
RE: [22.09.1972] jeszcze tej jednej nocy || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 17.10.2025, 02:35
RE: [22.09.1972] jeszcze tej jednej nocy || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 24.10.2025, 18:03

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa