21.02.2023, 20:25 ✶
Aż trudno uwierzyć, że takim zbiorowiskiem wybrali się razem do Hogsmeade. Takim – w sensie wiele do siebie nie pasującym. Ślizgonki, Gryfoni, Puchon. Ktoś zapytałby jak? Ano… Kiedy miało się na roku taką Brennę… Victoria może i nie była wielce rozrywkowa, wolała ślęczeć nad książkami, ale nie dała się za długo prosić, choćby dlatego, że teraz już nie działał argument „muszę się uczyć do egzaminów/muszę napisać esej/muszę…”. Nic nie musiała. Nikt już nic nie musiał. Oficjalnie skończyli już edukację i teraz pozostało cieszyć się wolnym nim za niedługo wrócą z Hogwartu do swoich domów, by nigdy już tu nie powrócić w formie uczniów. To były te ostatnie chwile, więc na wpół na siłę, a na wpół z miłą chęcią, pojawiła się w miejscu zbiórki, pewnie razem z Cynthią. Z przyzwyczajona ubrana w standardową koszulę i spódnicę, jakie się nosiło. Więc… To zupełnie jak Brenna. Zdecydowanie jednak zadbała o to, by koszula była wyprostowana, schludnie wsadzona w spódnicę, która też nie była pomięta. Włosy miała rozpuszczone. Nie biegła, o nie. Więc dobrze, że Brenna jednak czasami sobie o nich przypominała i zatrzymywała się, by poczekać.
- Flint, nie jesteśmy na trzecim roku. Przynieś coś normalnego – zawołała za Brenną do Castiela i pokręciła głową. No co on, już się tu wybrali i będą pili piwo kremowe? No bez przesady. Więc nawet się ucieszyła, że Brenna upomniała chłopaków, by przynieśli rum i miód. Tak. Póki co łagodnie, ale piwo kremowe to wręcz przesada.
- Możemy zacząć jak tylko wrócą – parsknęła, siadając na swoim miejscu obok Brenny, dając Cynthii wolny wybór, czy siada obok niej, czy bardziej obok swojego bliźniaka. Zakładając, że w ogóle pozwoli mu usiąść po powrocie obok Theseusa kiedy już wrócą, tak jak sobie to planował. - Och, jasne, bardzo chętnie – zakładała, że wpadnie już w wir pracy, bardzo wątpiła, że szukanie jej w Ministerstwie z jej wynikami, zajmie dużo czasu, ale na pewno będzie w stanie wygospodarować go trochę na bal charytatywny. - Myślę, że daleko ci do profesora Binnsa – zmrużyła ciemne oczy w uśmiechu, odpowiadając na jak zawsze wyolbrzymione i niedorzeczne opowieści Brenny – ale jednak lubiła te rozmówki wbrew pozorom.
- Flint, nie jesteśmy na trzecim roku. Przynieś coś normalnego – zawołała za Brenną do Castiela i pokręciła głową. No co on, już się tu wybrali i będą pili piwo kremowe? No bez przesady. Więc nawet się ucieszyła, że Brenna upomniała chłopaków, by przynieśli rum i miód. Tak. Póki co łagodnie, ale piwo kremowe to wręcz przesada.
- Możemy zacząć jak tylko wrócą – parsknęła, siadając na swoim miejscu obok Brenny, dając Cynthii wolny wybór, czy siada obok niej, czy bardziej obok swojego bliźniaka. Zakładając, że w ogóle pozwoli mu usiąść po powrocie obok Theseusa kiedy już wrócą, tak jak sobie to planował. - Och, jasne, bardzo chętnie – zakładała, że wpadnie już w wir pracy, bardzo wątpiła, że szukanie jej w Ministerstwie z jej wynikami, zajmie dużo czasu, ale na pewno będzie w stanie wygospodarować go trochę na bal charytatywny. - Myślę, że daleko ci do profesora Binnsa – zmrużyła ciemne oczy w uśmiechu, odpowiadając na jak zawsze wyolbrzymione i niedorzeczne opowieści Brenny – ale jednak lubiła te rozmówki wbrew pozorom.