Według niego, Lorien nie łączyła rodziny, ale ją niszczyła. Obawiał się też tego, że może to spotkać jego córkę – Scarlett. Do teraz, nie miał pojęcia, że była szwagierka może uczestniczyć w uroczystości rodzinnej Mabon. Chciałby wierzyć, że jej nie będzie. Dla niego, nie należała do rodziny. Jednak nie był to obecnie czas o tym rozmawiać, dlaczego starał się unikać rozmowy o rodzinie. Przynajmniej, na razie. W końcu priorytetem dla Charlotte było kupienie sukni, skoro również dostała zaproszenie do Mulciber Manor.
Nie skomentował jej uwagi o to, że nie prosiła się o radę. Z dobrej woli, po prostu odradził jej bawienie się w dobrą wróżkę przynoszącą prezenty na każde święto. Po prostu stał, palił papierosa i ją obserwował w milczeniu.
- Tak. I nie tylko.Potwierdził jej przypuszczenia. Mimo zaproszenia na rodzinne Mabon, na pewno chciał zobaczyć, czy ze Scarlett jest wszystko w porządku. I nie mieszają jej w głowie. Drugim powodem był cmentarz, gdzie leżał jego brat. O tym jednak nie widział potrzeby mówić.
Westchnął z rezygnacją, zmuszonym będąc dokończyć swojego papierosa, który był nałogiem uspokajającym jego nerwy. Zrozumiał przekaz kuzynki, że nie odpuści mu, nie odklei się od niego, jeżeli jej w tym nie pomoże. Zaciągnął się ostatni raz i zrzucił niedopałek na chodnik, przydeptując butem. Dając znać, że mogą wchodzić do tego sklepu.
- Znalazłaś sobie nowe miejsce zamieszkania?Zapytał przy okazji, pamiętając, że jej dotychczasowe gniazdko spowił ogień. Zatrzymała się u znajomych, ale na jak długo?